Facebook Google+ Twitter

Emigranci z magistrem

Osoby z magistrem mają najciężej. Jednak po jakimś czasie to się zmienia. Zaczynają rozumieć, że Anglia choć nie jest rajem, daje człowiekowi możliwość pewnego wyboru, możliwość, której nie ma w Polsce.

Kiedy wraz z pięćdziesięcioma innymi rodakami, jechałem w maju autokarem z Polski do Wielkiej Brytanii, nachodziło mnie bez przerwy takie pytanie: czy ci, którzy wyjeżdżają, nie potrafią sobie poradzić w ojczyźnie, czy też potrafią, ale nie chcą się marnować. Innymi słowy: czy na emigrację decydują się ci mniej ambitni, czy też właśnie bardziej ambitni ludzie?

Z moich obserwacji wynika, że emigrantów można podzielić na kilka najważniejszych grup: na tych słabo wykształconych, którzy przyjeżdżają i podejmują każdą pracę, byle tylko była. Na tych średnio wykształconych: po liceach, którzy może i mogli iść na studia, ale zdecydowali inaczej. Trzecia grupa to ludzie po studiach. Absolwenci, którzy mają w Polsce papier, ale nie mają pracy.

Zdawałoby się, że ci po studiach mają w Anglii najłatwiej, bo są inteligentni i przeważnie znają angielski lepiej od swoich niewykształconych równieśników. Jednak paradoksalnie jest odwrotnie. To właśnie osoby po zawodówkach i liceach mają na obczyźnie najmniej pod górkę, bo są zdeterminowani podjąć każdego rodzaju pracę i z każdej roboty są zadowoleni. Cieszą się, że mieli okazję przyjechać i nie siedzą w akademickich ławkach, ucząc się nieprzydatnych w przyszłości bzdur.

Ci z magistrem mają najciężej... Świadomi tego, że ich studia poszły na marne, nie są przygotowani na ciężką, fizyczną pracę "od podstaw" i nie kwapią się jej podjąć. A w Anglii, a i pewnie wszędzie za granicą, jest najczęściej tak, że świeżo przybyły emigrant, nawet jeśli celuje wysoko, musi zacząć od tych najniższych prac. Taka jest kolej rzeczy.

Magistrzy w rezultacie mają problem i tkwią w zawieszeniu między chęcią pozostania w Anglii, a koniecznością powrotu do Polski. W końcu muszą coś wybrać. Ci z nich, którzy wybrali powrót do ojczyzny, pewnie marzą znowu, by tu przyjechać i spróbować raz jeszcze. Ci z nich, którzy zdecydowali się zostać i zacząć od zera, od robola, przełykają polską ślinę niesprawiedliwości.

Jednak po jakimś czasie zaczynają oni rozumieć, że Anglia choć nie jest rajem, daje człowiekowi możliwość pewnego wyboru, możliwość, której nie ma w Polsce. Możliwość zajścia daleko i zarabiania dużych pieniędzy bez posiadania pleców, bez wazeliny i machlojek. I chociaż mają oni dyplom, a pracują rozkładając towar w zimnych magazynach, to jedno ich podnosi na duchu: że tutaj los leży wyłącznie w ich rękach - że na tej wyspie istnieje jakaś sprawiedliwość. Że jeśli bardzo chcą, to mogą zrobić tu karierę o której marzą. Że nikt tutaj nie zabije ich ambicji. I że ich inteligencja, wykształcenie, nie pójdą jednak na marne.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (14):

Sortuj komentarze:

Dariusz Iwaniec
  • Dariusz Iwaniec
  • 01.11.2010 00:00

artykul denny.komentarze do komentarza wiecej wnosza.panie Piotrze pan chyba ma tego niewydarzonego magistra i wydaje sie panu ze zasluguje pan na wiecej a to chyba nieprawda na wiecej zasluguje ten kto sie stara a ja tu rzetelnej pracy nie widze...moze czas zajac sie kopaniem rowow a nie pisaniem

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ewelian Flinta
  • Ewelian Flinta
  • 31.10.2010 22:49

"Obojętne czy to Anglia czy inny europejski kraj ...magistrom i innym po studiach jest trudno." Hmm - to po co tak się poświęcać? Strasznie nieekonomiczne - zaangażowanie takiego mnóstwa czasu, pieniędzy, energii po to, aby mieć trudniej ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"łatwiej wyjechac do obcego kraju niz do innego miasta w Polsce bo w obcym kraju jest praca..." - ale czy szukamy? Nie mówię że nie - po prostu nie wiem, zastanawiam się nad tym. Chętnie poznam opinie innych...

Ja mogę oceniać wyłącznie po sobie. Skończyłam kompletnie niepraktyczne studia (wiem, że to był mój wybór i nie do końca najlepszy) i szczerze mówiąc wiem, że gdybym mieszkała w miasteczku z którego pochodzę, mogłabym mieć problemy z pracą. Miałam tyle szczęścia, że studia kończyłam w Krakowie i tam znalezienie pracy jeszcze w czasie studiów było o wiele łatwiejsze. Choć to właśnie w tym mieście nie miałam znajomości.

A dobrego malarza to nieraz ze świecą szukać. Dobrego i rzetelnego. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Napisał Pan:
"moj najlepszy kolega jest z zawodu malarzem i niemal w kazdej rozmowie przytacza przeszlosc,jego wczesniejsze wybory... zastanawia sie dlaczego zrobil tyle glupich rzeczy przez co nie trafil do liceum a pozniej na studia..."

Nie sądzę, żeby dobry malarz musiał się wstydzić swojego zawodu. A już na pewno w sytuacji, gdy mamy tak wielu niedowarzonych magistrów, których za uszy ciągnął korepetytor, a pracę magisterską pisał za nich ktoś inny. Przypomnijcie sobie, jaką pozycję w społeczeństwie zajmowali kiedyś rzemieślnicy, mistrzowie w swoim fachu.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Michal Sas
  • Michal Sas
  • 31.10.2010 18:55

latwiej wyjechac do obcego kraju niz do innego miasta w Polsce bo w obcym kraju jest praca... a co do magistrow to ja sie nie zgadzam. czy wam sie wydaje ze osoba z wyksztalceniem zawodowym nie ma uczuc? ze jest jej latwo robic wszystko to co przychodzi robic jej na poczatku? ze nie zastanawia sie czy jej rodzina nie wstydzi sie za nich... moj najlepszy kolega jest z zawodu malarzem i niemal w kazdej rozmowie przytacza przeszlosc,jego wczesniejsze wybory... zastanawia sie dlaczego zrobil tyle glupich rzeczy przez co nie trafil do liceum a pozniej na studia... ludzie po zawodowkach czuja tak samo!!! tylko niektorym magistrom wydaje sie ze sa warci wiecej

Komentarz został ukrytyrozwiń

"A w Anglii, a i pewnie wszędzie za granicą, jest najczęściej tak, że świeżo przybyły emigrant, nawet jeśli celuje wysoko, musi zacząć od tych najniższych prac. Taka jest kolej rzeczy. " - mimo wszystko zależy to też trochę od branży. Mimo wszystko są osoby, które wyjechały czy to do Anglii czy też do innego kraju, mając już zapewnioną pracę - przeszli proces rekrutacyjny w danej firmie i zajmują się podobną dziedziną jak w Polsce.

Wydaje mi się, że jest sporo racji w tym, że magistrom jest najtrudniej. Przynajmniej mentalnie.

Natomiast tak sobie ostatnio z mężem rozmawialiśmy, że Polakom częściej łatwiej jest wyjechać w poszukiwaniu pracy za granicę niż do innego miasta w Polsce. Nie sądzicie, że coś w tym jest?

Komentarz został ukrytyrozwiń

"w Polsce kształci się ludzi jak popadnie, z marnym skutkiem płodzi tysiące magistrów od niczego"

Otóż to. Nie ma żadnej korelacji między rynkiem pracy a ofertą uczelni. Tyle że na studia idą dorośli ludzie, którzy powinni się zainteresować, jaką przyszłość ma proponowany kierunek. Niekoniecznie trzeba wybierać filologię łemkowską czy rybactwo.

"Czytałam kilka magisterskich prac z nauk społecznych i politycznych, z socjologii .
Poziom na wysokość wypracowania maturalnego"

Cóż, szkoły średnie przyjmują uczniów niemalże z łapanki, byle nie likwidować oddziałów, wyższe idą w ich ślady. Już są efekty.

Do tego absolwenci zawodówek już w trakcie nauki praktykują w zawodzie i zdobywają mniejsze czy większe doświadczenie, podczas gdy dyplom wyższej uczelni najczęściej dowodzi posiadania wiedzy czysto teoretycznej. Z punktu widzenia pracodawcy nie jest to atutem...

Komentarz został ukrytyrozwiń
Michal Sas
  • Michal Sas
  • 31.10.2010 10:27

artykul niedopracowany.o czyms ale z perspektywy jednej osoby. panie Balkus ,jak liczna jest grupa ktora pan obserwowal ? mieszkalem w Londynie 4 lata i wraz z moimi znajomymi mamy zgola inne spostrzezenia. Ludzie po zawodowkach sa zdeterminowani,wiedza ze papierkami ze szkoly nie zablysna wiec pokazuja ze sa pracowici a jesli nie sa to tak samo jak i ci z magistrem staczaja sie bo zalozyli ze cos im sie nalezy za sam przyjazd na wyspy. wyjezdzaja ci ktorzy nie moga znalezc pracy lub ta ktora maja niest nieoplacalna .wyjezdzaja tez ci ktorym praca w Londynie czy gdziekolwiek indziej da calkiem nowe doswiadczenie i wiedze. mniej wyksztalceni nie znaczy glupi,nie kazda prace podejmuja i sa z niej zadowolenni.ci po zawodowkach maja dume tak jak i pan ! czasem i ten po zawodowce i magister musza robic cos co im uwlacza. najciezej nie maja ci z magistrem.znam wielu magistrow ktorzy pracuja w kuchni i ciesz sie bo lubia to bardziej niz socjologie,resocjalizacje czy to tam jeszcze skonczyli. sa ludzie po zawodowkach bez wiedzy w zakresie wlasnego zawodu ktorym sie wydaje ze wiedza wszystko. wyjechala masa ludzi,jedni chca duzo zarobic ale sie nienarobic,inni chca zarobic ale sie nie narobic a ci ostatni chca duzoa zarobic i pracuja na pelnych obrotach .nie ma tu wiekszego znaczenia ich wyksztalcenie a chcec osiagniecia czegos w zyciu

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 31.10.2010 08:33

Dla zdolnych i naprawdę wykształconych łatwo nie jest wszędzie, bez względu na rodzaj dyplomu i kraj pochodzenia, ale trudno też nie.
Czytałam kilka magisterskich prac z nauk społecznych i politycznych, z socjologii .
Poziom na wysokość wypracowania maturalnego !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Boże straszne to... Nadludzie magistrzy cierpią w Anglii............

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.