Facebook Google+ Twitter

Emigrować za... Sztuką - rozmowa z Wojtkiem Pawlikiem

Wojtek Pawlik ma 20 lat. Kilka lat temu emigrował do Anglii. Jest kompozytorem, instrumentalistą, wokalistą, robi videoklipy, zdjęcia. - Gdyby w Polsce było łatwiej ziścić marzenia, to bym w Anglii nie siedział - mówi.

 / Fot. Materiały Wojtka PawlikaWojtek, jesteś Polakiem. Jak się znalazłeś w Wielkiej Brytanii?

- Kiedy chodziłem do liceum w Opolu, mama zaproponowała mi i mojej siostrze, byśmy pojechali do Anglii. Nasz ojczym wyjechał tam pracować jakieś rok przed nami. Mieliśmy więc do kogo jechać. Większość ludzi, którzy przyjeżdżają do Wielkiej Brytanii, nie ma na początku bladego pojęcia co, gdzie i jak. Nam się poszczęściło. Pamiętam, że musiałem w szybszym trybie pozaliczać przedmioty w szkole. Nie do końca się udało z matematyką. Nauczycielka myślała chyba, że jadę do Anglii, żeby przedłużyć sobie wakacje. Powiedziała: "Panie Wojtku, nie pojedzie pan do Anglii...". Ale olałem ją i pojechałem! Dopiero po kilku miesiącach mama zadzwoniła z Polski i powiedziała. że z tej matmy zdałem. I że mogę wracać do Polski kontynuować szkołę. Ale postanowiłem zostać na Wyspach, bo nie widziałem celu związanego z tą szkołą. Wtedy jeszcze nie wiedziałem dokładnie co chcę robić w życiu, ale byłem pewny, ze tego czegoś nie znajdę w Polsce. Od dzieciństwa interesowałem sie wieloma rzeczami. Oprócz muzyki rysowaniem, grafiką 2D i 3D, grami komputerowymi, a nawet konsolowymi, i filmami. W gimnazjum nakręcaliśmy z kumplami filmik - ja byłem głównym aktorem i współreżyserem oraz sklejałem sceny u mnie na komputerze. W drugiej klasie liceum wziąłem od taty kamerę VHS i nagrałem 2 godziny mojego ze znajomymi życia w internacie w Opolu. Niedawno postanowiłem powycinać niektóre fajne sceny i zrobić pamiątkę dla wszystkich, którzy są na tych nagraniach. No i jak na razie wszystkie dziełka na moim MySpace (www.myspace.com/rustystudio) i na budowanej przeze mnie stronie internetowej (www.rustystudio.com), są robione przeze mnie. Mały teledysk do utworu "Gruff Spirit", który można znaleźć na moim MySpace, został zrobiony przy użyciu gry "The Movies". Nic wielkiego, ale trochę doświadczenia przybyło.

Czy Bedford, miejsce w którym obecnie mieszkasz, jakoś Cię inspiruje?

- Bedford... jest nudne. Pomimo tego, ze jest większe niż Brzeg, miasto, w którym sie wychowywałem, to nic w tu nie ma lepszego. Choć muzyka jest tu dosyć popularna. Dużo lokalnych kapel tutaj gra i zaczyna, ale tez głownie kończą jako lokalne kapele. Dużo jest tu subkultury "Emo", wiec jeśli ktoś lubi takie klimaty, to może się mu spodoba, ale ja nie z tych jestem (śmiech). Tylko raz mnie to miasto zainspirowało. Zdarzenie miało miejsce w magazynie, gdzie pracowałem. Kiedy forklift [operator wózka widłowego - P.B.] podnosił coś na swoich widłach, to dźwięk maszyny, taki industrialny i czysty, zainspirował mnie do nagrania go i zrobienia z tego jakiegoś utworu. Kumplowi stojącemu wtedy obok mnie powiedziałem: "Czy słyszysz ten dźwięk? Można by nagrać na jego bazie jakiś utwór. A on popatrzył się na mnie i odpowiedział: "Do diabła z tobą, ja słyszę tylko dźwięk maszyny, a ty muzykę!".

Wiem skądinąd, że marzy Ci się nagrywanie we własnym studiu nagraniowym.

- Na razie moje "studio nagraniowe" jest zbudowane z paru instrumentów (gitara elektryczna, basowa, od wczoraj akustyczna, syntezator), PC'eta, karty muzycznej, która umożliwia podłączenie do miksera i urządzenia na którym nagrywam wszystkie instrumenty. Oprócz tego parę softów na dyski i trochę innych rzeczy. Zbieram kasę na zakup Apple Mac Pro i na Logic'a Pro. Chcę założyć studio nagraniowe, by być bardziej niezależny od wytwórni, a także by używać do tworzenia muzyki głównie własnego sprzętu. Chciałbym też by znajomi, którzy robią muzykę, przychodzili do mnie i byśmy pracowali nad wspólnymi projektami.

Napisałeś też o sobie na swoim osobistym profilu, że jesteś osobą, która robi coś, by uczynić swoje życie wartościowe. Czy muzyka, sztuka, daje taką możliwość?

- Sztuka jest drogą do opowiedzenia o sobie komuś innemu, o swoich problemach, o których nie możemy czasem rozmawiać, albo o których boimy się mówić komuś bezpośrednio. Zawsze chciałem opowiedzieć, przekazać ludziom co czuję, co siedzi w mojej głowie, co myślę o pewnych sprawach. A poprzez muzykę mogę to zrobić. Opowiedzieć o czymś ludziom, których nigdy nie widziałem na oczy. Może jest gdzieś tam ktoś, kto ma takie same jak ja problemy. Albo może jest ktoś, kto poszukuje czegoś, ale sie chwilowo zagubił i potrzebuje jakiegoś "połączenia", by móc kontynuować poszukiwania. To "połączenie" może znajdzie w mojej muzyce.

Czy w Polsce nie byłoby Ci łatwiej tworzyć takie artystyczne "połączenia"?

- Wielka Brytania jest krajem, gdzie się zaczęła główna rewolucja muzyczna, pamiętne lata 60. Tutaj muzyka to chleb powszedni każdego Anglika. Ponadto ceny sprzętu muzycznego są odpowiednie do zarobków, w przeciwieństwie do Polski (śmiech). No i jeszcze funt się dobrze trzyma. Jaki inny kraj w Europie może być lepszym do założenia zespołu? Gdyby w Polsce było łatwiej ziścić marzenia artystyczne, to bym w Anglii nie siedział.

A jakie masz marzenia?

- Zaliczać się do najsłynniejszych muzyków na tej planecie, zagrać na polskim Woodstock'u i wykrzyczeć "Jak k...a leci!?", albo - kulturalniej - "Witam Polsko!". A także poznać tych sławnych ludzi z biznesu muzycznego i pracować z nimi nad wspólnymi projektami. Jako człowiek chciałbym utrzymywać bliski kontakt z całą rodziną. Założyć swoją rodzinę, mieć kochającą, niezdradzającą żonę...

To ostatnie marzenie pewnie nawet złota rybka miałaby problem spełnić... Ok, dzięki za rozmowę i powodzenia w spełnianiu tych marzeń.
- Dzięki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.