Facebook Google+ Twitter

Emigrowałem...

Rozmawiałem niedawno z koleżanką, z którą studiuję na jednym roku. Często się nie spotykamy, bo to już ósmy semestr nauki i tylko gdy przychodzi sesja egzaminacyjna widzimy się wszyscy tak często jak dawniej.

Zapytana o przygotowania do egzaminów odrzekła: "Ja już prawie zaliczyłam sesję, za tydzień wyjeżdżam". Gdzie? - pytam. "Do Anglii". No tak, pomyślałem sobie, głupie pytanie.

Przy okazji zapytałem ją o Martę, bo prawie już zapomniałem jak wygląda, a przecież też razem się uczymy. "Marta? Jest za granicą". Za granicą? A gdzie? - dopytywałem zaskoczony. "W Londynie". No tak, głupie pytanie... "Pracuje w fabryce zabawek, czy coś w tym stylu. Brat jej chłopaka załatwił jej tam posadkę. Marta mówiła - ciągnęła dalej - że za psie wynagrodzenie w Polsce tyrać nie będzie, skoro w Wielkiej Brytanii ma kilka razy więcej kasy za tą samą pracę. Poza tym...". Mówiła jak natchniona o Marcie, która jest w Londynie. Widać było, że myślami jest już na Wyspach. A ja, jednym uchem słuchając jej wywodu, począłem rozmyślać nad emigracją Polaków do Wielkiej Brytanii. Fakt, przecież tam, w porównaniu do innych europejskich krajów, jest naszym emigrantom najlepiej. Praca przyjezdnych w Niemczech to podręcznikowy przykład wyzysku pracownika przez pracodawcę. We Włoszech natomiast - po ostatnich medialnych doniesieniach stamtąd o przymusowych obozach pracy - nigdy nie wiadomo, czy dożyjesz jutra, czy nie zaginiesz bez wieści. A w Anglii? Jak to mówią, "spox", czyli ok.

Wymieniana przez moją koleżankę "psie wynagrodzenie" jest zmorą polskich studentów i nie tylko. Za grosze nie chce pracować ani początkujący nauczyciel historii po studiach wyższych, ani dorywczy budowlaniec. Pożegnałem się z koleżanką, której język rozwiązał się na dobre i postanowiłem, w ramach odświeżenia starej znajomości, zadzwonić do kumpla, który również studiuje ze mną. Nie widziałem go już chyba kopę lat. Wybiłem numer i czekam. W słuchawce słyszę: "Wybrany przez ciebie abonent jest tymczasowo niedostępny". Nie domyśliłem się od razu o co chodzi. Dopiero gdy telefoniczny głos powtórzył tą samą komendę po angielsku, oświeciło mnie. "The number you have called is currently unavailable". No jasne! Wyjechał! I przypomniał mi się tylko refren piosenki "Jolka, Jolka" Budki Suflera: "Emigrowałem z ramion twych nad ranem..." No tak, wszyscy moi rówieśnicy opuszczają Polskę jak szczury tonący statek. Pytam więc sam siebie: I ty też chcesz stąd wyjechać? Głupie pytanie...



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Jak ja bym chciał nie musieć stąd wyjeżdżać. Emigracja wcale mi nie pasuje i nie imponuje. Zrobię wszystko by tu w Polsce znaleźć w miarę dobrą pracę. Kokosów na razie nie chce.
Ps dobry początek arta, liczyłem na ciąg dalszy a tu koniec. Trochę za krótki art.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ma pan rację, Panie Biały Kruk. Ciekawe czy ucierpiałyby na tym szkoły prywatne

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale łatwiej by się było dostać ;P I wyścig szczurów mniejszy. I stypendia większe, bo na mniej osób rozkładane. I mniej osób na pierwszym roku (potem się i tak wykrusza).
Owszem, poupadałyby szkoły nieznane. Na uniwersytety wciąż by się pchano.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A to dlaczego przed studiami? To wtedy i polskie uczelnie by upadły.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Emigrują - ich prawo. Ale może by tak przed studiami?

Komentarz został ukrytyrozwiń

pracować na zmywaku za psie pieniądze? po 20 godzin dziennie? Mieszkać w 3 osobowym pokoju, w 10 osób? Fajnie. Poza tym temat strasznie wyeksploatowany i nic nie wnoszący nowego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.