Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

175409 miejsce

Emigrują także dzieci...

  • Źródło: Express Ilustrowany
  • Data dodania: 2007-08-31 08:54

Blisko pół tysiąca łódzkich uczniów nie wróci po wakacjach do swoich szkół. Naukę zaczną na emigracji - np. w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Szwecji, Norwegii, a nawet w Stanach Zjednoczonych.

Przyjaciółki - Karina, Weronika, Patrycja i Ola wybrały się na pożegnalny spacer pod swoją Szkołę Podstawową nr 44, do której już w komplecie nie wrócą we wrześniu. W kl. VI a zabraknie Patrycji (druga z prawej) - będzie chodzić do szkoły w Irlandii. / Fot. Express IlustrowanyIch rodzice podjęli decyzje o wyjeździe za granicę na stałe i wypisali je z łódzkich podstawówek, gimnazjów, przedszkoli. Nowe zjawisko, o niespotykanej dotąd skali, zauważają dyrektorzy, którzy każdy wyjazd swojego ucznia skrzętnie odnotowują. Na palcach można zliczyć placówki, gdzie przynajmniej jedno dziecko nie wyjechało na obczyznę.

Za chlebem

- Zazwyczaj najpierw dowiadujemy się, że jedno z rodziców wyjeżdża gdzieś za granicę do pracy. Potem wszystko dzieje się w naturalny sposób. Jeśli tacie czy mamie się powiedzie, sprowadza do siebie rodzinę - mówi Krzysztof Jurek, dyrektor 43 Gimnazjum przy ul. Powszechnej. - Emigrują ludzie, którym wcale nie wiodło się w Polsce najgorzej, ale szukają dla siebie i dzieci lepszej przyszłości. Tłumaczą swoją decyzję sytuacją zarówno ekonomiczną, jak i społeczno-polityczną w naszym kraju - nie widzą tu perspektyw na dobre dla siebie życie.

Z tego właśnie gimnazjum dwoje uczniów wyjechało już do Wielkiej Brytanii, gdzie będą uczyć się w polskiej szkole, a jeden chłopiec (po I klasie) wyruszył do Norwegii. - Będzie chodził do norweskiej szkoły - dodaje dyr. Jurek. - Rodzice mają nam przysłać informację, gdzie dokładnie realizować będzie obowiązek kształcenia.

Z podobnymi przypadkami spotyka się też Mariola Ignatowska, dyrektor 41 Gimnazjum przy ul. Bohdanowicza.
- Rodzice wyjechali z dzieckiem do USA, była też dziewczynka, którą wychowywała babcia i ona także zdecydowała się na emigrację na stałe do Irlandii - wspomina dyr. Ignatowska. - Ilu dokładnie uczniów ubędzie nam teraz po wakacjach, jeszcze nie wiem. Okaże się, jak zacznie się rok szkolny.

Tylko w ciągu tego lata wyemigrowało aż pięcioro uczniów retkińskiej podstawówki nr 44 przy ul. Kusocińskiego. - Dwie siostry - jedna po I, druga po III klasie, wyjechały z rodzicami do Szwecji, skąd pochodzi ich tata - zaczyna wyliczać Eleonora Śledziewska, wicedyrektor SP 44. - Absolwentka klasy V wyjechała do Anglii. A z innej, ubiegłorocznej klasy V, ubyła aż dwójka uczniów - Kuba i Patrycja. Mama Kuby, nauczycielka muzyki w sąsiadującym z nami Gimnazjum 22, już się ze mną pożegnała. Jej mąż od dłuższego czasu pracuje w Anglii. Patrycja z rodziną zamieszka w Irlandii. Wcześniej jeden z naszych uczniów wyjechał do Włoch, a inny do Wietnamu.

- Zdarza się, że rodzice nie dopełniają formalności i nie informują nas o wyjeździe - zauważa Małgorzata Kuzior, prowadząca sekretariat SP 44. - A powinni napisać oświadczenie, że dziecko zabierają za granicę i że tam będzie się uczyło. Czasem dopiero po rozpoczęciu roku szkolnego odnotowujemy brak ucznia i sami dowiadujemy się, co się z nim dzieje.Ilu dokładnie łódzkich uczniów wyemigrowało - nie wiadomo. Informacje nie wychodzą ze szkół, bo Wydział Edukacji UMŁ takich danych do tej pory nie zbierał. Ale zacznie. - Na pewno jest to dla nas nowe i ciekawe zjawisko - mówi Jacek Człapiński, dyrektor WE UMŁ. - W połowie września poprosimy dyrektorów o raporty.

Rewolucja w życiu dziecka

Dla dzieci wyjazd za granicę jest równie kuszący, co stresujący. Zostawiają tu wszystko, co jest im bliskie i znane. Żal im przyjaciół. Obawiają się nowej szkoły i nauki w obcym języku. Z drugiej strony - ciekawi ich świat i inne warunki życia.

Monika Fijałkowska z dziećmi - Patrycją i Igorem - na jednym z ostatnich spacerów po rodzinnej Retkini, tuż przed wyjazdem. / Fot. Express Ilustrowany- Byłam już u taty w Irlandii na Wielkanoc - opowiadała nam 12-letnia Patrycja Fijałkowska, która właśnie wyjechała tam na stałe z mamą i młodszym bratem Igorem. - To małe, spokojne miasteczko Portlouise, około godziny drogi od Dublina. Podobało mi się, że jest tam czysto, ładnie, brak wandalizmu, kierowcy jeżdżą wolno i uważnie, dzieci czują się bezpiecznie. Będę też miała własny pokój i psa, bo zamieszkamy w dużym domu. Boję się nowej szkoły, bo wszystkiego będę się musiała uczyć po angielsku. No i będę tęsknić za babciami i przyjaciółkami, które znam od przedszkola.

Monika Fijałkowska, mama Patrycji i 5-letniego Igora ma nadzieję, że podjęli dobrą decyzję. - Rodzina musi być razem - podkreśla. - Mąż pracuje w Irandii jako stolarz już ponad rok, ma stałe zatrudnienie, niezłe zarobki. Dzieci bardzo tęsknią. Nie ma sensu tak dalej żyć. Wynajęliśmy dom. Patrycja pójdzie do I klasy gimnazjum, jak jej rówieśnicy w Irlandii, bo tam dzieci zaczynają szkołę w wieku 6 lat. Igor z kolei ma 5 lat i już będzie chodził na zajęcia w stylu naszej "zerówki". Ja zapiszę się na półroczny kurs angielskiego, bezpłatny dla obywateli krajów unijnych. Dostaniemy też świadczenia socjalne. W Łodzi, choć zawsze pracowaliśmy, nie stać nas było nigdy na kupienie własnego mieszkania... Spakowaliśmy najpotrzebniejsze rzeczy w samochód i... na prom.

Magda Jach

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.