Facebook Google+ Twitter

Emma Stone kolejną muzą Woody'ego Allena. Aktorka wystąpiła w filmie "Nieracjonalny mężczyzna"

Woody Allen powrócił do Ameryki. W jego najnowszym filmie "Nieracjonalny mężczyzna" to historia relacji między nauczycielem akademickim. W rolach głównych wystąpili Joaquin Phoenix i Emma Stone.

 / Fot. materiały prasoweDiane Keaton, Mia Farrow, Judy Davis, Scarlett Johansson, a od niedawna także Emma Stone. Co tu kryć: Woody Allen uwielbia kobiety. Większość znanych reżyserów ma swoich ulubionych aktorów, jednak w przypadku Allena tymi ulubionymi zawsze okazywały się aktorki - niektóre z nich fascynowały go zresztą tak bardzo, że wiązał się z nimi na dłużej także poza srebrnym ekranem. Jeden z najsłynniejszych filmowych duetów narodził się w 1970 r., kiedy Allen po raz pierwszy obsadził młodziutką aktorkę Diane Keaton w swojej broadwayowskiej sztuce "Zagraj to jeszcze raz, Sam". Współpraca tych dwojga okazała się tak owocna, że niedługo potem Keaton na stałe zagościła w filmowych produkcjach reżysera. Dwiema pierwszymi rolami w zwariowanych komediach Allena - utrzymanym w konwencji science fiction "Śpiochu" i wojennej "Miłości i śmierci" - podbiła serca widzów, jednak największy splendor (i Oscara!) przyniosła jej postać Annie Hall z filmu o tym samym tytule. Sam Allen przyznaje, że to właśnie Keaton nauczyła go patrzeć na pewne sprawy z kobiecej perspektywy. A trzeba przyznać, że miała sposobność, aby popracować z Allenem nad jego znajomością kobiecej natury: Keaton i Allen przez jakiś czas byli kochankami. Jak długo trwał ich pozaekranowy związek? Tego chyba nigdy się nie dowiemy, ponieważ obie strony podają na ten temat sprzeczne informacje. Jedno jest pewne - zaczęli się spotykać u schyłku lat 60., a ich związek (jak na Allena przystało) nie potrwał zbyt długo.

Rozstanie nie popsuło jednak zawodowych relacji tego tandemu: Keaton zagrała aż w ośmiu jego filmach. Kiedy na początku lat 80. gwiazda Diane Keaton zaczęła już powoli przygasać, jej miejsce u boku mistrza (zarówno na planie filmowym, jak i w życiu prywatnym) zajęła Mia Farrow. Choć za swój debiut u Allena ("Seks nocy letniej") otrzymała nominację do niezbyt lubianej przez amerykańskich aktorów nagrody Złotej Maliny, to już kolejne role w jego filmach aż trzykrotnie zaowocowały typowaniem do Złotych Globów. I coraz większą popularnością aktorki. Aktorsko-reżyserska współpraca tej dwójki trwała mniej więcej tak długo jak ich związek w pozafilmowym życiu - czyli około dekady. Mimo wielu lat spędzonych razem Farrow i Allen nigdy nie wzięli ślubu ani nawet razem nie zamieszkali. Nie przeszkodziło im to jednak w adopcji dwójki dzieci. Partnerska sielanka pewnie trwałaby dłużej, gdyby nie to, że Farrow nakryła Allena na... romansie z 20-letnią wówczas Soon-Yi Previn, swoją adoptowaną córką z pierwszego małżeństwa. Związek zakończył się ogromnym skandalem i sprawą w sądzie - Farrow doprowadziła do odebrania reżyserowi praw do opieki nad dziećmi: zarówno dwojgiem adoptowanych, jak i jego jedynym biologicznym synem. W konsekwencji Allen musiał zacząć szukać sobie innej muzy, a sama Farrow wycofała się z życia publicznego i zajęła się wychowaniem sporej gromadki (głównie adoptowanych) dzieci oraz działalnością na rzecz organizacji UNICEF. Po dość spektakularnym rozbracie z Mią Farrow Woody Allen musiał poszukać sobie innych obiektów artystycznej fascynacji. W grupie nowych muz znalazły się między innymi: Julie Kavner (znana przede wszystkim z użyczenia głosu serialowej Marge Simpson), Dianne Wiest i Judy Davis właśnie.

Chociaż w rankingu częstotliwości pojawiania się w filmach Allena Davis zajmuje czwarte miejsce, nie należy do najlepiej kojarzonych inspiratorek jego twórczości. Być może dlatego, że zazwyczaj obsadzał ją w drugoplanowych rolach. W których zresztą wypadała znakomicie - za wykreowanie postaci Sally w "Mężach i żonach" otrzymała nawet nominację do Oscara. Także sam Allen określał ją mianem "jednej z najbardziej niesamowitych aktorek na świecie". Swoją przedostatnią filmową muzę Scarlett Johansson Woody Allen odkrył… zupełnym przypadkiem jeszcze w 2005 r. W roli w filmie "Wszystko gra", która ostatecznie przypadła jej w udziale, pierwotnie miała bowiem wystąpić Kate Winslet, jednak w ostatniej chwili zrezygnowała. Allen w ciągu dwóch dni musiał znaleźć zastępstwo, a Johansson okazała się wręcz idealna do roli początkującej aktorki Noly. Kolejny projekt reżysera powstał już z inspiracji samej Johansson, która wymarzyła sobie, że stanie na planie filmowym ramię w ramię z samym mistrzem. Tak narodziła się komedia "Scoop - gorący temat" - historia młodej studentki dziennikarstwa, która zakochuje się w obiekcie prowadzonego przez siebie śledztwa. Allen tym razem uczciwie przyznał, że jest już cokolwiek za stary na role amantów, dlatego w roli partnera pociągającej Scarlett obsadził przystojnego Hugh Jackmana. Film okazał się kinowym hitem, podobnie zresztą jak ich kolejne wspólne dzieło "Vicky, Christina, Barcelona" (tu rola amanta przypadła Javierowi Bardemowi), w którym Scarlett pojawia się w towarzystwie pięknej Penélope Cruz.

Czytaj także: Quentin Tarantino zaprezentował zwiastun najnowszego filmu "The Hateful Eight" (wideo)


Co o współpracy z mistrzem komedii myśli sama Johansson? "Mamy wiele wspólnego, oboje jesteśmy Żydami, oboje pochodzimy z Nowego Jorku, łatwo nam się dogaduje". Pomimo tak dobrych relacji między reżyserem a jego blond muzą nie wiadomo jednak, czy Scarlett pojawi się jeszcze w którymś z jego projektów. Allen bowiem najwyraźniej przeżywa kolejną fascynację, której obiektem jest rudowłosa Emma Stone. Sama Stone, czyli najnowsze odkrycie Woody'ego Allena, nie poczuwa się jednak do bycia muzą i stanowczo dementuje plotki o dalszej współpracy z reżyserem, przezornie zaznaczając jednak, że jej nie wyklucza: "W naszym przypadku nie ma planów na trzeci wspólny film, chociaż nie miałabym nic przeciwko". W najnowszym dziele Allena "Nieracjonalny mężczyzna" 26-letnia Stone wciela się w rolę ponętnej studentki. Prowokując tym samym publiczność do porównań ze swoją poprzedniczką Johansson. Sam Allen tak opowiada o swoim najnowszym filmowym odkryciu: "Przed »Magią w blasku księżyca« nie widziałem żadnego z filmów, w których zagrała. Nie to, że były one złe. Po prostu były skierowane do innej, młodszej widowni i nie interesowały mnie. Jednak pewnego razu, gdy z nudów przełączałem kanały w telewizji, zobaczyłem ją na ekranie. Film nie był dla mnie, ale osoba aktorki przykuła moją uwagę. Pomyślałem sobie: Boże, jaka ona jest piękna". I to właśnie chyba w podziwie dla piękna należy się doszukiwać jego powodzenia jako reżysera wśród aktorek. Nie sposób bowiem wymienić wszystkich gwiazd, które pracowały z Woodym Allenem. Są wśród nich takie sławy jak: Meryl Streep, Anjelica Huston, Samantha Morton, Tracy Ullman, Helen Hunt czy Christina Ricci. O występie u Allena marzy każda ze wschodzących i już przygasających gwiazd Hollywood. I to niezależnie od wysokości gaży.

Zuzanna Wierus (aip)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Dobra wróżba dla Emmy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.