Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

33714 miejsce

Empatia społeczna a łańcuszki - rzecz o fałszywej litości

Kto z nas dostał łańcuszek szczęścia? Pewnie każdy. Falami przychodzą na maila i GG. Jeden z nich skłonił mnie do poszukiwania ziarnka prawdy w ich treści.

Nie znoszę dostawać łańcuszków i nigdy nie rozsyłam ich dalej. Jednak, kiedy dostałam następujący tekst z nieznajomego numeru, skopiowałam go z myślą o wielokrotnym powieleniu i rozesłaniu do wszystkich znajomych.

Savoir vivre w korespondencji internetowej

Wandzię może uratować tylko rozesłanie tego listu...


Skan pulpitu / Fot. Agata PańczykPrzeczytaj uwaznie! Jesli usuniesz ten list... bedzie to oznaczac, ze naprawde nie masz serca. Czesc, jestem 23 letnim ojcem. Ja i moja zona mielismy razem cudowne zycie. Bóg poblogoslawil nas takze dzieckiem. Nasza dziesieciomiesieczna córka ma na imie Wandzia. Niedawno lekarz wykryl raka mózgu w jej malutkim ciele. Jest tylko jedna droga, aby ja ocalic ... operacja. To przykre, ale nie mamy dosc pieniedzy na operacje. "Epuls" i "Onet" zgodzily sie nam pomóc. Jedyny sposób w jaki moga to uczynic polega na tym, ze ja wysylam ten list do Ciebie, a Ty wysylasz go dalej, do innych ludzi. "Onet" sprawdza ile osób dostalo list. Kazda osoba, która otworzy i przesle list dalej , do co najmniej trzech osób, podaruje nam 32 centy. Prosze, pomóz nam ! jesli wyslesz ta wiadomosc do 11 osób, na Twoim profilu pojawi sie zajefajny znaczek. Nie pytajcie jak to dziala, ale dziala. To mi przeslali dzis na gadu i przsylom dalej...*

Koledzy z Onetu muszą się tłumaczyć równie często


Nie posłuchałam rady: "Nie pytajcie jak to działa, ale działa" i postanowiłam dowiedzieć się, czy rzeczywiście mogę komuś pomóc poprzez wysłanie tekstu dalej.

O to, czy Onet bądź Epuls w jakikolwiek sposób wspomagają autorów tzw. łańcuszków szczęścia Wiadomości24.pl zapytały Wolfganga Laskowskiego, rzecznika prasowego Epuls. Poinformował nas, że co jakiś czas, zarówno ich firma, jak i koledzy z Onetu, muszą prostować i dementować informacje dotyczące łańcuszków szczęścia. – Nie inspirujemy tego typu akcji, nie mamy z nimi nic wspólnego, nie popieramy, ani tym bardziej nie wynagradzamy nikogo. Dlaczego ktoś rozsyła łańcuszki i czy chodzi tylko o głupi żart, czy może o celowe podkopanie wizerunku dużej firmy (w tym przypadku Epulsa i Onetu) - nie mam pojęcia - mówi Laskowski. – Wiem natomiast, że bardzo trudno z tym walczyć. Jedyne co powinniśmy zrobić, to skasować taki list. Absolutnie nie rozsyłać go dalej. A jeżeli chcemy komuś pomóc, to zwróćmy się do organizacji społecznych, których jest niemało i których wiarygodność nie budzi wątpliwości.

Atak na emocje internauty


Kiedy na chłodno przeczytałam kilkakrotnie cytowany powyżej łańcuszek szczęścia, domyśliłam się, dlaczego zrobił nie mnie tak duże wrażenie. Pierwsze dwa słowa skutecznie przykuły moją uwagę - i mimo że z góry wiedziałam, z czym mam do czynienia, zamiast od razu kliknąć "X" czytałam dalej. Anonimowy autor przedstawił się jako młody, szczęśliwy ojciec, który szuka środków na leczenie dziesięciomiesięcznej Wandzi. Trudno przejść całkiem obojętnie obok cierpienia dziecka - które nie było anonimowym bobasem, poznałam bowiem jego płeć wiek i imię. Skutek jest prosty - dałam się nabrać.

*zachowano oryginalną pisownię.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

Chyba każdy internauta dał się kiedyś nabrać na coś takiego - zwłaszcza w pierwszych dniach korzystania z internetu... Zwykle po otrzymaniu paru takich człowiek zdaje sobie sprawę, co jest grane, choć trzeba przyznać, że bywa to naprawdę wkurzające.

Inna sprawa, że ostatnio takie łańcuszki dsotaję jakby rzadziej. Też odnieśliście takie wrażenie? (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przeczytałem i zrozumiałem. Nie wysłałaś dalej łańcuszka, ale - jak sama piszesz - "dałaś się nabrać". Trzeba zdawać sobie sprawę, że autorzy łańcuszków chcą manipulować naszymi uczuciami, ale nie można im ulegać.

Czy jeżeli będę głośno mówił o tym, że nie wzrusza mnie łańcuszek o "raku w malutkim ciele" to znaczy, że jestem potworem? Nie, po prostu całkowicie odcianam się od tej "twórczości" i głośno o tym mówię. Szokuję łatwowiernych i zmuszam ich do myślenia. Świadomość, że nie tylko nie dołączam do łańcuszkowego szaleństwa, ale również walczę z krytykowanym zjawiskiem, daje dużą satysfakcję.

A od "dania się nabrać" do rozsyłania łańcuszków niestety krótka droga.

PS. Lucynie chyba chodzi o to, że takie "zdjęcie" pulpitu nazywamy "zrzutem ekranowym", a nie "skanem".

Komentarz został ukrytyrozwiń

artzi - czytałeś artykuł? Bo piszesz: "Agata, uważam, że nic Cię nie usprawiedliwia" O co dokładnie chodzi? Chyba nie uważasz, że wysłałam ten łańcuszek dalej... co zresztą wynika z art ;]

Opisując zdjęcie miałam na myśli zrobienie skanu wiadomości gg wyświetlanej na pulpicie ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lucyna_Rozlatowska, wcale nie jest trudno! Wystarczy trochę trzeźwego myślenia i dystansu. Jeżeli ktoś nie znosi łańcuszków, ale "nie może się oprzeć" żeby je rozsyłać dalej, to po prostu brak słów...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Poruszyłaś ważny problem (+)
Czasem trudno się opędzić zwłaszcza na gadu od tych łańcuszków i oprzeć przestrodze, że jeśli nie wyślesz tego do iluś tam osób, to stanie się coś strasznego...

Zastanawia mnie tylko, co to jest "skan pulpitu" (opis zdjęcia)...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agata, uważam, że nic Cię nie usprawiedliwia. Przeczytać taką wiadomość można, ale potem już tylko kasować, blokować i broń Boże nie rozsyłać!

Historię "Wandzi" znam doskonale i - zabrzmi wstrząsająco... śmieszy mnie ona. Właściwie nie sama historia, tylko wyobrażenie o jakimś idiocie, który wymyślił ten łańcuszek i zastanawiał się jakich słów użyć, żeby było "wzruszająco". Na maila dostałem kiedyś łańcuszek z załączonymi zdjęciami poparzonej dziewczynki. Słusznie zignorowałem wiadomość, bo rozżaleni rodzice Oli dementowali potem w mediach, by od kogokolwiek mieli dostawać 3 grosze za rozsyłanie wiadomości. Najgorsze jest to, że ktoś przerobił autentyczną prośbę o pomoc (z załączonym numerem konta) na bzdurny łańcuszek, który w tysiącach kopii okrążył Polskę pięć razy. Myślę, że historia Oli jest znana; historia samego łańcuszka na: http://atrapa.net/chains/ola.htm

Uważam, że teksty w stylu "Onet sprawdza ile osób dostalo list" albo - mój ulubiony: "na Twoim profilu / monitorze / dysku pojawi sie zajefajny znaczek / film / animacja" (czasem dopisek: "nie pytaj jak to działa, ale działa naprawdę!") mogłyby zająć pokaźny rozdział w rozprawie pt. "Szczyty ludzkiej naiwności".

PS. Dla użytkowników GG, którzy nie tolerują łańcuszków i "łańcuszkowiczów" dobrym rozwiązaniem jest wtyczka PowerGG o nazwie "TextFilter".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na tych, co rozsyłają łańcuszki przez komunikator GG jest sposób. Wystarczy zgłosić takową treść (jeśli nie dostaliśmy jej od naszego przyjaciela) na maila firmy GG i poprosić o przekazanie go do działu nadużyć, bo to nic innego, jak SPAM. Jaka kara czeka takiego delikwenta? Usunięcie nr GG.

Może chociaż to zniechęci do zakładania nowego nr, bo w końcu ileż można? Mnie osobiście by się nie chciało :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja też zawsze kasuję. Ale kiedy dostałam ten zacytowany w tekście, byłam bliska rozesłania go do wszystkich - jakiś napad współczucia czy co... ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja jeżeli dostane łańcuszek niby szczęścia na GG to taka osobę odrazo blokuje, a znajomi których mam w tel wiedza że nie lubię tego typu łańcuszków i mi ich nie przysyłają, w odpowiedzi dla " tusia1" ja sadze że cale te łańcuszki tworzą operatorzy telefonii komórkowej na to aby nabijać sobie kasę, każdy sms to kasa dla nich i to nie mała

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ wielki....

Nie lubię łańcuszków .

Zastanawia mnie zawsze po co one są tworzone i kogo to bawi....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.