Facebook Google+ Twitter

ENEMEF 4 x Gosling, czyli kilka słów o nocy spędzonej z Ryanem

Nazwisko Ryana Goslinga działa jak magnes. Młody aktor słynie z przemyślanego doboru ról i udziału w niesztampowych produkcjach. 14.06.13 w ramach Nocnego Maratonu Filmowego mieliśmy okazję zobaczyć go w czterech bardzo różnych produkcjach.

Kadr z filmu "Tylko Bóg wybacza" (Only God Forgives, 2013) reż. Nicolas Winding Refn

Film, dla którego w moim odczuciu powinna powstać osobna kategoria - tzw. kino dla ludzi o bardzo, bardzo mocnych nerwach. Od pierwszego kadru widz jest przytłoczony atmosferą, specyficznym klimatem. Z ekranu sączy się przyćmione światło czerwonych neonów i pulsująca, burząca spokój muzyka, a na ulicach i w pomieszczeniach panuje przeszywający półmrok. Tematyka filmu też do lekkich nie należy. Akcja toczy się w Bangkoku, gdzie główny bohater Julien (Ryan Gosling) jest właścicielem klubu organizującego walki bokserskie (i jednocześnie będącego przykrywką dla nielegalnych interesów). W pierwszych minutach filmu, gdy jeszcze nie do końca uspokoiliśmy w sobie wewnętrzny zgrzyt na widok wizualnej oprawy filmu, jesteśmy świadkami dwóch brutalnych morderstw – zamordowany zostaje brat Juliena, Billy. Śmierć Billego sprowadza do Bangkoku ich matkę (Kristin Scott Thomas), kobietę autorytarną, cyniczną i wyrachowaną, która całą swoją osobą kłóci się z wizerunkiem matki, jaki każdy w sobie nosi, albo przeczuwa jego istnienie gdzieś pod skórą. Matka oczekuje, a właściwie żąda, żeby młodszy syn odnalazł zabójców brata i go pomścił – jego własne odczucia w tej kwestii nie mają tu najmniejszego znaczenia.
W ujęciu Refna zemsta nie jest słodka, nie przynosi ulgi ani ukojenia. Julien zostaje do niej niejako przymuszony. Na ekranie demon zemsty szaleje jednak w najlepsze, nakręcając spiralę przemocy. Bohaterowie sięgają po ostateczne rozwiązania i robią to z pełną premedytacją i bezwzględnością. I tak – w tym filmie, jeżeli ktokolwiek wybacza, to chyba tylko Bóg.
Kilkukrotnie podczas seansu miałam ochotę – zgodnie z radą jednego z filmowych policjantów – zamknąć oczy i nie patrzeć. Krew i ból momentami dosłownie wylewały się na mnie z ekranu, ale nie poddawałam się (przecież nie takie rzeczy się oglądało) w nadziei, że gdzieś ponad tym wszystkim istnieje jakiś głębszy sens, przesłanie, jakiś klucz. Niestety film pozostawił poczucie pustki w miejscu, gdzie powinny pojawić się jakieś odpowiedzi, albo chociaż pytania otwarte…
„Tylko Bóg wybacza” nie wbija w fotel, raczej sprawia, że widz się w nim niespokojnie wierci, nie potrafiąc znaleźć odpowiedniej pozycji, by zrozumieć.


"Drugie oblicze" (The Place Beyond the Pines, 2012) reż. Derek Cianfrance

Film kompletny. Obraz mnie pozytywnie zaskoczył i pozostawił poczucie obcowania z dobrym kinem. Mam wrażenie, że każdy opis fabuły będzie niebezpiecznie blisko spoilera, a chciałabym, aby każdy miłośnik talentu Goslinga miał możliwość westchnąć "urzekła mnie ta historia", więc o fabule będzie krótko. Na ekranie śledzimy trzy odrębne, a jednak zazębiające się historie – jednego tzw. złego chłopca, jednego bohatera oraz ich synów. W tej opowieści wszystko jest relatywne, pojęcie bohatera podlega redefinicji i rodzi doskwierające pytanie: Kto tak naprawdę jest dobry, a kto zły i co o tym decyduje? Ten film to wprawnie sportretowane skomplikowane ludzkie losy, które się przenikają – czyli to, co w kinie najbardziej urzekające.

"Drive" (2011) reż. Nicolas Winding Refn

Film kultowy. Sto procent Ryana w Ryanie. W tym filmie jest magnetyczny, seksowny, męski. Główny bohater niewiele mówi, jest opiekuńczy, honorowy, tajemniczy i prowadzi samochód w sposób tak uwodzicielski, że przywodzi na myśl inną kultową rolę – Toma Cruise’a w Top Gun. Muzyka nadaje tempo i buduje klimat filmu. Są szybkie samochody, gangsterskie porachunki i dyskretnie zarysowany wątek miłosny. Warto obejrzeć.

"Idy marcowe" (The Ides of March, 2011) reż. George Clooney

Maraton został przypieczętowany filmowym akcentem politycznym, jednak jest to film polityczny w uniwersalnym wydaniu. Stephen Meyers (Ryan Gosling) pracuje przy kampanii wyborczej kandydata na prezydenta USA. Obserwujemy, jak stopniowo zaczyna rozumieć, że polityka to gra, w której każdy błąd pokutuje i w której ten, kto ma skrupuły – przegrywa. Stoi przed wyborem, czy się wycofać, czy przejść na “ciemną stronę mocy”. Przekonajcie się, jakiego wyboru dokona...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Z przykrością przyznaję, że powyższy "artykuł" to tylko moje subiektywne odczucia dotyczące obejrzanych filmów, nie siliłam się na obiektywizm, ani też na bycie oryginalną. Może pójściem na łatwiznę okazał się też fakt, że nie pokusiłam się o analizę psychologiczną zachowań społecznych widzów, którzy chodzą na ENEMEF. Nie porwałam się na taki portret z dwóch powodów: 1. Chodzę do kina, aby oglądać filmy, a nie widzów (a widzowie trafiają się różni i nie uogólniałabym tego na multipleksy); 2. Miałam to szczęście, że zachowanie ludzi na widowni było bez zarzutu (Multikino Ursynów). Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

czego nowego się dowiedzieliśmy z tej informacji? niczego. wszystko to można znaleść na portalach filmowych. powinno się raczej napisać o poziomie widzów w kinie, który był żenująco niski. odechciewa się chodzić do kin sieciowych. o tym powinien traktować artykuł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.