Facebook Google+ Twitter

ENEMEF, całonocny maraton filmowy w Krakowie - relacja debiutanta

W mroźną noc z 27 na 28 stycznia odbył się w ramach ENEMEF, kolejny całonocny Maraton Filmowy prezentujący „Najlepsze polskie filmy sezonu”. Miały one premierę w 2011 roku.

 / Fot. Materiały prasoweImpreza odbywająca się w krakowskim Multikinie to mój pierwszy całonocny maraton filmowy. Wcześniej wybierałem się kilkakrotnie na ENEMEF, ale praktycznie zawsze tematyka maratonów nie była związana z moimi zainteresowaniami (np. „Noc Grozy i Thrillerów”) lub po prostu większość filmów widziałem wcześniej (np. „Noc Kina Europejskiego”).

Tym razem zestaw filmów bezbłędnie trafił w moje gusta. Mimo szczerych chęci żadnego z prezentowanych dzieł wcześniej nie widziałem i pewnie, gdyby nie ta wyjątkowa okazja, musiałbym na nie długo czekać.

Jako osoba debiutująca na całorocznych maratonach nie miałem pojęcia, jak od strony organizacyjnej wyglądać będzie projekcja filmów. Znając dotychczasowe doświadczenia polskich kin wielkoekranowych obawiałem się, że oddam się w ramiona Orfeusza już w czasie tradycyjnie nadawanych zapowiedzi kinowych nowości, reklam i promocji. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca.

Pierwszy seans rozpoczął się punktualnie o 22.00, a poprzedzony był jedynie kilkoma konkursami dla widzów oraz przedstawieniem szczegółowego programu maratonu oraz informacją o kolejności wyświetlanych filmów. Po projekcji każdego z filmów odbywała się dziesięciominutowa przerwa, by troszkę odpocząć i przygotować się na kolejne dzieło. Zgodnie z programem ENEMEF zakończył się o 5.36, co pozwoliło w miarę szybko i bezpiecznie dotrzeć niezmotoryzowanym do domów komunikacją miejską.

ENEMEF „Najlepsze polskie filmy sezonu” rozpoczął nominowany do Oskara „W ciemności”. Tego filmu obawiałam się najbardziej. Oglądając kilkakrotnie dzieła typu „Lista Schindlera” Spielberga czy „Pianistę” Polańskiego myślałem, że nic nowego na temat Holocaustu nie można powiedzieć. Agnieszka Holland udowodniła, że się mylę. „W ciemności” to film opowiedziany w zupełnie inny sposób, a postaci w nim występujące nie są tak heroiczne jak Oscar Schindler czy Władysław Szpilman.

To był bardzo mocny początek ENEMEF-u. Drugi w kolejce, był reklamowany jako komedia, najnowszy film Romana Polańskiego „Rzeź”. Głęboki kameralny film, który swą konstrukcją przypomina kinową wersję Teatru Telewizji. Dzieło w przewrotny komediowy sposób ukazuje prawdziwe dramaty współczesnego człowieka, związane z życiem społecznym, aspiracjami i wizerunkiem wśród innych.

Kolejnym filmem był „Wymyk”, a na końcu „Sala Samobójców”. Oba świetne i trzymające w napięciu. Może jestem już leciwy i nie dostrzegam problemu poruszanego w filmie Komasy. Faktem jest, że „Sala samobójców” nie przemówiła do mnie tak mocno, jak pozostałe pozycje maratonu. Słyszałem jednak bardzo pochlebne opinie wśród maturzystów, czyli równolatków głównego bohatera. Mimo, że film do mnie nie przemówił, życzyłbym sobie, by młodzież oglądała takie kino niż produkowane w hurtowych ilościach komedie romantyczne.

Największym pozytywnym zaskoczeniem byli inni uczestnicy maratonu. Dawno już nie czułem tak silnego współuczestnictwa w kulturze. Właśnie dzięki zapalonym kinomanom, wypełniona w 3/4, 400-osobowa sala Multikina stała się małym przytulnym kinem studyjnym, w którym można było skupić się jedynie na wartościowych i wielkich filmów. Brak reklam między projekcjami dodawał tylko wydarzeniu elitarności.

Mam nadzieję że w ramach EMENEF-u będzie mi dane uczestniczyć w filmach na tak wysokim poziomie.




Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.