Facebook Google+ Twitter

Enemef. Zamiast grozy - salwy śmiechu i oklaski

Kobieta-wampir, dziewczynka opętana przez dybuka z Polski, Harry Potter prowadzący śledztwo w sprawie kobiety w czerni oraz grupa przyjaciół zaatakowanych przez zombie - to główni bohaterowie filmów, które można było zobaczyć podczas Nocy Grozy i Horrorów.

 / Fot. plakatSala kinowa Multikina na Woli, w której odbywał się Enemef była wypełniona niemal po brzegi. Niestety, dominowali w niej uczniowie gimnazjum, którzy chyba jeszcze nie wiedzą, jak należy zachowywać się w kinie. Głośne śmiechy i krzyki nie sprzyjają oglądaniu jakiegokolwiek filmu, a już na pewno horroru. Oczywiście nie była to wina organizatorów, choć ci także się nie popisali. Oprócz filmów brakowało mi jakiegoś urozmaicenia. Tylko w jednym z warszawskich kin odbywały się specjalne atrakcje zorganizowane na tą okazję (konsultacje z trenerami fitness i konkursy z nagrodami). Ale przejdźmy do samych filmów.

Jako pierwszy na dużym ekranie zobaczyliśmy "Internat". Był to pokaz przedpremierowy (choć zagraniczna premiera filmu miała miejsce w ubiegłym  / Fot. plakatroku). Przez 85 minut czekałam na jakiś niezapowiedziany zwrot akcji czy choćby na jakikolwiek najmniejszy moment grozy. Niestety, po 85 minutach film się skończył. Momenty, które miały być groźne, były zabawne. Nawet słynna modelka i aktorka, Lily Cole, grająca wampirzycę nie była w stanie uratować produkcji - wręcz przeciwnie, grana przez nią postać była sztuczna i nieprzekonywująca. Po zakończeniu filmu wszyscy widzowie wstali, zaczęli się śmiać i bić brawo. Ta ironiczna reakcja jest chyba najlepszym podsumowaniem dla "Internatu".

Kolejny z filmów, "Kronika opętania", miał już na szczęście dużo więcej wyznaczników horroru. Opowiadał historię dziewczynki, która została opętana / Fot. plakat przez dybuka - demona z Polski. Może gdyby nie to, że cały film był po angielsku, a demon mówił po polsku, to produkcja zostałaby dużo poważniej przyjęta przez widzów. Niestety, mówiący po polsku dybuk, zamiast przerażać, wywoływał salwy śmiechu na sali. Zwłaszcza, że producenci nie zadbali o odpowiednią odmianę niektórych polskich słów, co sprawiało, że dybuk był jeszcze bardziej komiczny. Być może dla osób, które nie znają języka polskiego film byłby dużo bardziej przerażający. Ciekawiło mnie tylko, dlaczego dla demona wybrano akurat język polski. Czy z perspektywy Amerykanów jest najbardziej przerażający?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Właśnie przeczytałam i faktycznie o "Internacie" mamy podobne zdanie;) Natomiast co do "Domu w głębi lasu" nie mogę się z Tobą zgodzić. Oczywiście każdy może mieć swoją subiektywną opinię i jak najbardziej ma do tego prawo :) W każdym razie dla mnie film był porażką.

Komentarz został ukrytyrozwiń

link
Porównaj sobie z moim :D Internat postrzegamy podobnie, ale radykalnie różnimy się w ocenie Domu w głębi lasu.

Co do dybuka... to wytłumaczenie ma tutaj historyczne podłoże. Są to wierzenie pochodzące od chasydyzmu, czyli mistycznej odmiany judaizmu, która powstała i najmocniej rozwinęła się właśnie w Polsce. Stąd właśnie dybuk mówił po polski, najprawdopodobniej był demonem polskiego żyda...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.