Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

33676 miejsce

Energia nitrogliceryny - rozmowa z zespołem Jacyś Kolesie

Jacyś Kolesie to grupa sześciu kumpli z Sanoka, grająca mieszankę etnicznej, rockowej i eksperymentalnej muzyki. Brzmi ciekawie? No to poczytajcie wywiad z Grzegorzem Kanią i Kubą Wolaninem, członkami tego bandu.

Logo zespołu Jacyś Kolesie / Fot. materiały zespołuPiotr Balkus - W jednej z rockowych gazet, która Was wyłowiła, przeczytałem, że trafiliście do jej rubryki jako artyści "z największą załogą przyjaciół i fanów". Dlaczego ludzie glosowali właśnie na Was?
Kuba Wolanin - Generalnie nie odbywało się to wszystko na zasadzie głosowania. Użytkownicy strony pisma Teraz Rock tworzą swoją "załogę" na wzór "friend requestów" na portalu MySpace. Jako że sami jesteśmy czytelnikami tego rodzimego pisma, postanowiliśmy skorzystać z możliwości. Załogę zbieraliśmy zwyczajnie, wysyłając zaproszenia do użytkowników i jak widać, przyniosło to efekty (śmiech).

Piszecie w tej samej gazecie, że gracie ,,szeroko pojętą muzykę eksperymentalną z wpływami motywów etnicznych. Całość składa się na energetyczną mieszankę"...
- Myślimy, że ta muzyczna energia wychodzi z połączenia naszych charakterów, co ściśle oddziałuje zarówno na naszą muzykę, jak i sposób, w jaki współpracujemy. Przypomina to momentami nitroglicerynę wylewaną z czwartego piętra. Ta cała moc, ta pasja, rodzi się często z różnych stanów emocjonalnych, jakich doświadczamy na próbach. Koncert jest właśnie próbą podzielenia się tą niespożytą energią ze spragnionymi słuchaczami.

W muzycznej prasie krąży Wasze zdjęcie, na którym cały zespół jest jak jeden mąż uśmiechnięty...
Grzegorz Kania: Cóż za optymistyczny akcent! To zdjęcie w istocie przypomina fotografię niemalże rodzinną – na takich zdjęciach z reguły wychodzi się słodko i sympatycznie. W rzeczywistości na naszych próbach często latają krzesła, gaśnice, czasem instrumenty. Może nie dochodzi do rękoczynów, ale swoiste „sprzężenia emocjonalne” mają oddźwięk w potyczkach słownych. Tak czy siak wspólnie zamierzony cel potrafi zmotywować nas do pozytywnego myślenia.

Chciałbym zapytać was o inspiracje..
Grzegorz Kania: W zasadzie nie mamy jednakowych inspiracji. Każdy z nas jest w pewnym stopniu indywidualnością, choć znajdujemy muzyczny „wspólny mianownik”. Wiadomą sprawą jest, że nasze gusta muzyczne mocno wpływają na kierunek jaki obraliśmy. Jednoznacznie ciężko nam jest wskazać konkretnych wykonawców, czy też konkretny album, który stanowiłby dla nas idealny wzór.

Pochodzicie z Sanoka. To jest miasto, gdzie wszystko się zaczęło?
Grzegorz Kania: Jeżeli chodzi o zespół, to tak. Sanok jest właśnie tym miastem, w którym narodziła się idea kolesiowego muzykowania. To jest nasze „Betlejem”. Bądź co bądź skład zespołu jest w tej chwili rozrzucony – nie wszyscy jesteśmy rodowitymi sanoczanami. Pochodzimy po części z najdalszych zakamarków Bieszczadów, jak i z pobliskich miejscowości – tj. Zagórz, Brzozów, Tarnobrzeg, Cisna itp.

Gracie na różnych instrumentach. Również na rurze... Rura didgeridoo...
Kuba Wolanin: Specjalistą od drewnianej rury z woskowym ustnikiem jest Ernest i to on raczej winien powiedzieć kilka słów na ten temat (śmiech). Didgeridoo to najprawdopodobniej najstarszy na świecie instrument dęty. Wywodzi się on z Australii, gdzie grały na nim rdzenne plemiona Aborygenów. Budowa rury jest naprawdę prosta. Jest to podłużny korpus wykonany z drzewa (Aborygeni używali pnia eukaliptusa), w którym węższy koniec oblepiony jest pszczelim woskiem – to jest właśnie ustnik.

Co robicie, by stać się jeszcze popularniejsi?
Grzegorz Kania, Kuba Wolanin: W zasadzie nie popularność jest naszym priorytetem, a pozytywny odbiór naszej muzyki podczas występów. By nasza muzyka była bardziej charakterystyczna, bardziej rozpoznawalna, staramy się grać jak najwięcej koncertów w rejonach, gdzie jeszcze o nas nie słychać. Ogromną pomocą jest dla nas również Internet; mnóstwo fanów poznało naszą muzykę właśnie dzięki globalnej sieci. Początkowo nasze nagrania krążyły po eterze swoistą "pocztą pantoflową". A to kolega podrzucił koledze, ten dał posłuchać innemu. Potem powstała strona www, konto na MySpace. Głównie stamtąd przybywają nasi nowi słuchacze.

Jak wydanie debiutanckiej płyty, która jest Waszym marzeniem (i której Wam życzę), otworzy wam drzwi do dalszej kariery?
Kuba Wolanin: W tej chwili przygotowujemy utwory, które trafią na naszą pierwszą profesjonalnie wyprodukowaną płytę "krótkogrającą". Zarejestrowaliśmy utwory w studiu nagraniowym w Brzozowie oraz w Krośnie. W bliskiej przyszłości czekają nas kolejne sesje nagraniowe. Wydanie płyty z pewnością pozwoli nam wyjść z naszą muzyką do szerszego grona słuchaczy. Będzie to zamknięcie pewnego rozdziału w zespole oraz przejście do następnego. Nadal zamierzamy koncertować, tworzyć nowe utwory, nie rezygnować przy tym z eksperymentów. Czas pokaże rezultaty.

Dzięki za rozmowę i powodzenia.

Więcej o zespole można przeczytać na stronie www.myspace.com/jacyskolesie. Tam też znajdziecie ich muzykę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Za dużo tutaj "..." : )

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.