Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

24430 miejsce

Episkopat reaguje na oskarżenia o pedofilię. Co z ks. Gilem?

– Kościół reaguje adekwatnie na takie przypadki – broni episkopatu bp Wojciech Polak. Podejrzewany o pedofilię ksiądz - w sprawie którego wszczęto już śledztwo - nie przebywa w swoim zgromadzeniu zakonnym.

Bp Polak podczas sakramentu bierzmowania / Fot. M. LachowiczZakończyła się konferencja prasowa poświęcona tematyce pedofilii. Na spotkanie z dziennikarzami przybyli min. ks. Adam Żak, koordynator ds. ochrony dzieci i młodzieży oraz ks. Tadeusz Musza CSMA, rzecznik Zgromadzenia Świętego Michała Archanioła.

- Odpowiedzialność za przestępstwa pedofilskie polega na adekwatnym reagowaniu w takich przypadkach – wyjaśniał ks. Józef Kloch. Sekretarz Generalny Konferencji Episkopatu Polski bp Wojciech Polak zapewnił, że Kościół troszczy się w pierwszym rzędzie o ofiary i wypracował unikalne na polskim gruncie mechanizmy reagowania na zjawisko pedofilii. Przepraszamy – to chyba najsłabsze, co można w tej sytuacji powiedzieć. Nie tylko symbolicznie ale z głębokim bólem trzeba powiedzieć, że ofiary zostały bardzo głęboko zranione – przyznał bp Polak.

Prewencja dotycząca ochrony dzieci i młodzieży

Generał zgromadzenia michalitów podjął w sprawie podejrzewanego o pedofilię ks. W. Guila natychmiastowe działania: zawiesił go we wszystkich czynnościach kapłańskich, powiadomił biskupa miejscowego na Dominikanie o tym zawieszeniu, a także delegata zgromadzenia na Dominikanie, nakazał też ks. Gilowi natychmiastowy powrót na Dominikanę.

Śledztwo w sprawie dwóch polskich duchownych podejrzanych o pedofilię na Dominikanie Wszczęto także w Polsce. Po ujawnieniu ich domniemanego udziału w aferze pedofilskiej na Kościół spadła fala krytyki za brak reakcji i ukrywanie takich przypadków. Eksperci dystansują się jednak od lansowanych w mediach opinii, że problemy polskiego Kościoła mają podobny wydźwięk, co w Irlandii i USA.

Warunki historyczne sprawiły, że monitorowane przez władze komunistyczne duchowieństwo wystrzegało się skandali seksualnych, które byłyby nagłośnione przez prasę i wykorzystane do nagonki na katolików.

W przeciwieństwie do USA próby rozliczania ośrodków kościelnych w Europie (min. w Niemczech, Austrii, Holandii) na innych zasadach niż pozostałe instytucje zaufania publicznego nie powiodły się. Wykazano, że w holenderskich katolickich placówkach opiekuńczych dochodziło do molestowania dzieci w liczbie mniejszej o połowę, niż w państwowych miejscach opieki nad dziećmi. 23 proc. dzieci umieszczonych w państwowych placówkach opiekuńczych padło ofiarą wykorzystywania seksualnego w porównaniu do 10 proc., które były pod opieką Kościoła.

Zdaniem analityka, prof. Philipa Jenkinsa (Pedophiles and Priests: Anatomy of a Contemporary Crisis) porównanie liczby przepadków pedofilii między poszczególnymi grupami zawodowymi sytuuje duchownych katolickich na końcu pedofilskiego ogona. Wyprzedzają ich min. nauczyciele, pastorzy protestanccy, policjanci, psychiatrzy. Wrażenie powszechności pedofilii w Kościele robi kumulowanie naruszeń dyscypliny seksualnej i zliczanie ich od końca lat 40. Efebofilię i molestowanie dorosłych osób zrównywano z pedofilią (pociąg do osób przed osiągnięciem przez nich dojrzałości płciowej).

- W wieku dwudziestym rzadko która instytucja reagowała właściwie na przypadki pedofilii. Przemoc seksualna, domowa, pedofilia nie były rozumiane tak jak rozumiemy je dzisiaj. – tłumaczy Jenkins.

Jenkins dowodzi w swojej książce, że media nie chcą poszukiwać skandali seksualnych wśród innych organizacji religijnych, takich jak Kościół Anglikański, czy kościoły protestanckie albo gminy judaistyczne, czy islamskie. Jego zdaniem termin księża-pedofile (ang. paedophile priests) jest często nadużywany przez dziennikarzy, jakby wszyscy kapłani mieli takie skłonności, podczas gdy tylko 0,2% do 1,5% spośród stanu duchownego to pedofile, co odpowiada skali problemu w społeczeństwie.
Jenkins jest także przeciwnikiem pociągania Kościoła do zbiorowej odpowiedzialności. Jego zdaniem Amerykański system prawny nie równoważy proporcji między winą a konsekwencją karną.

Odszkodowania dla ofiar (i pieniądze dla prawników) pochłonęły życie setek parafii fundowanych z datków zwykłych wiernych. - "To tak jakby karać całe rodziny i wioski za błędy jednostek" - oponowali amerykańscy katolicy. - "Jest to odpowiedzialność zbiorowa". Beneficjentem postępowań odszkodowawczych były głównie kancelarie prawne.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (19):

Sortuj komentarze:

Marcinie, właśnie o to chodzi, że tu nie wystarczy obwinianie organów ścigania i sądów. Przeczytaj, co pisał Terlikowski o przypadku proboszcza z Tylawy:

<<Sędzia zwrócił również uwagę na poważne zaniedbania metropolity przemyskiego. "Mogło tego procesu nie być. Każdy, kto przysłuchał się zeznaniom Lucyny Krawieckiej i Jana L. wie, że osoby te próbowały już od marca 2001 roku wykorzystać różne możliwości, aby sprawą zachowań księdza Michała M. zainteresować władze metroplii przemyskiej i aby w sposób dyskretny i pożądany przez samą chrześcijańską moralność przywrócić prawidłowe relacje w miejscowej parafii. Lecz nikt z archidiecezji nie zechciał przyjechać do biednej Tylawy i porozmawiać w cztery oczy z ludźmi. Dopiero wtedy Lucyna Krawiecka zainteresowała organa ścigania, media i organizacje społeczne. Ta kolejność faktów sama w sobie niweczy linię obrony jakoby ujawnienie sprawy było wynikiem zmowy innej wiary katolickiej, aby odebrać diecezji rzymskokatolickiej kościółek w Tylawie" - wyjaśniał sędzia Piotr Wojtowicz w uzasadnieniu wyroku."

"To jednak nie wszystko. Problem polega na tym, że - mimo powtarzanych przez abp. Michalika zapewnień, że po wyroku sprawa księdza zostanie rozwiązana, nie stało się nic. Kuria nabrała wody w usta. Ksiądz proboszcz z Tylawy nie został suspendowany, choć przestępstwa, które popełnił, kwalifikują go do takiej kary. Duchowny-pedofil nie został zesłany do klasztoru, gdzie mógłby przemyśleć swoje zbrodnie i pracować nad nawróceniem. Przeciwnie! Ksiądz przestępca nadal odprawia msze święte i mieszka w Tylawie. Jakby nic się nie stało, jakby jego zboczenie było "ojcowskim traktowaniem dzieci". Nadal może mieć kontakty z dziećmi. >>
Źródło:http://www.ekumenizm.pl/content/article/20040629112259556.htm

Tak było 9 lat temu i tak jest dzisiaj, mimo wyraźnych zaleceń Stolicy Apostolskiej i wytycznych KEP. Jaki widzisz na to sposób, poza naciskiem mediów?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sprawę odszkodowań trudno jednoznacznie rozstrzygnąć.
Ofiarom powinno przysługiwać odszkodowanie, choćby z tego względu, że psychiczna trauma wymaga długotrwałej i kosztownej terapii. Wypłacenie odszkodowania należałoby nakazać osobom odpowiedzialnym za powstanie szkody, a więc nie tylko pedofilowi, ale tym wszystkim, którzy dopuścili się zaniechania czy wręcz z premedytacją ukrywali przestępstwo. Co jednak zrobić w sytuacji, gdy winowajcy formalnie nie posiadają osobistych dochodów ani majątku? Czy ofiara ma być dodatkowo pokrzywdzona (pozbawiona materialnego zadośćuczynienia) z racji tego, że trafiła na przestępcę należącego do stanu duchownego?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Takim przykładem może być poseł Macierewicz . Niesłusznie oskarżył wiele osób a my podatnicy płacimy wielotysięczne odszkodowania . Powinien sam płacić czy może partia do której należy ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomku piszesz o zadośćuczynieniu, ale czemu Kościół miałby ponosic jakiekolwiek konsekwencje finansowe? Użyj jakiegos argumentu dlaczego ta jedna jedyna organizacja miałaby płacić za przestępstwa jednostek?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeżeli były jakieś niedociągnięcia w ściganiu i osądzaniu takich przestępstw to może nakierujmy pretensje mediów i twoje na sądy i organy ścigania. A może takich przestępstw jest faktycznie w polskim Kościele mniej, choćby z uwagi na uwarunkowania historyczne, o których pisze autorka. Jeśli tak to próbuje się uruchomić efekt palenia czarownic.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nb. Samsona i Krollopa media również postawiły pod pręgierzem opinii publicznej - i może niektórzy rodzice nauczyli się dzięki temu, że wobec terapeuty czy artysty też należy stosować zasadę ograniczonego zaufania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcinie, nie doszłoby do sądu medialnego, gdyby wcześniej winowajców pociągano do odpowiedzialności. Nie pojmuję, dlaczego episkopat innych państw jest w stanie otwarcie przyznać się do tego i uderzyć w piersi, a nasz marginalizuje problem - wbrew zaleceniom dwóch kolejnych Papieży. To jest właśnie przejaw stawiania własnego widzimisię ponad dobrem Kościoła, o dobru dzieci nie wspominając.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomek, ale nimbem obrasta psychoanaliza a za nią psychiatria i psychologia. Szokiem było dla wszystkich, gdy aresztowano Samsona. A guru zielonych, mit artysty jako osoby pośredniczącej między ludźmi a bogami?

Jestem za równością wobec prawa i niech każdy nawet biskup odpowie za pomocnictwo, mataczenie czy sprawstwo pedofilskie. Ale niech to będą sądy a nie sądy medialne i kapturowe.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marta Jenner Wczoraj 19:39
Marto, zgadzam się z tym, co zawarłaś w komentarzu.

Jest to podobna sytuacja, do tej "wyjętej" z życia.
Otóż mały chłopczyk zbliżył się zbyt niebezpiecznie blisko do tatusia siedzącego przy bardzo precyzyjnej pracy. Widząc zagrożenie mama upomniała dzidziusia, żeby nie przeszkadzał tatusiowi w pracy i żeby go w ogóle nie dotykał.
Dziecko osadzone na miejscu taką reprymendą starało się wytłumaczyć mamusi, że: "Jacuś będzie grzeczny i będzie pilnował, żeby Jacuś nic tatusiowi nie dotykał..."

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 28.09.2013 15:39

Wczoraj do Superstacji zadzwonił pan. Miał pretensję, że wszyscy czepiają się tych dwóch "biednych księży". Powinniśmy skupić się na ekonomii i na kryzysie, a nie na Kościele. Kościół jest "dla wierzących". Prowadzący dopytuje: A co by pan zrobił, gdyby pan trafił na księdza-pedofila? Pan: Nie trafiłem, nie wiem, co bym zrobił. Prowadzący: A pana dziecko? Pan: Moje dziecko nie trafiło, proszę pana, to temat zastępczy.

"Nie trafiło" i nie trafi. Koniec dyskusji. Atak na Kościół. Atak na "biednych księży". "Koniec tematu".

Pan Krzysiek i tamten pan reprezentują tę część społeczeństwa, która całuje dłonie księdza, nawet, jeśli te dłonie śmierdzą grzechem. Wszak to wysłannik Boga! Oni się nie zmienią. Jednak jest ta druga część społeczeństwa, której pisanie o pedofilach w sutannach może otworzyć oczy. Należy to robić. Będziemy to robić. Panie Krzyśku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.