Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

179248 miejsce

Era redaktora "S" odchodzi bezpowrotnie

Stare dziennikarstwo zanika. Dziennikarze pokroju świętej pamięci Ryszarda Kapuścińskiego odchodzą bezpowrotnie, zastępowani przez żarłoczne, głodne sukcesu młode pokolenie.

Budynek Uniwersytetu Gdańskiego. Grupa 15 studentów pierwszego roku dziennikarstwa przysłuchuje się redaktorowi "S". Lwia część pierwszorocznych jest tak naprawdę starymi wyjadaczami. Większość już studiuje na innych kierunkach, jest nawet jeden magister. Przyszli prawnicy, germaniści, politolodzy, psycholodzy zapragnęli łyknąć nieco dziennikarstwa. Niektórzy są tu przez przypadek, inni twierdzą, że czują prawdziwe powołanie. Ciszę kilkakrotnie przerywa salwa śmiechu - sprzęt komputerowy szaleje, Redaktor "S" próbuje go ujarzmić, dla studentów to prawdziwa pożywka. W końcu ktoś lituje się i pomaga mu usunąć usterkę.

Zajęcia poświęcone są cechom dziennikarza oraz reportażowi. A skoro reportaż, to nie może zabraknąć chociażby wzmianki o Ryszardzie Kapuścińskim. Wzmianek jest kilka, bo redaktor "S" przyjaźnił się z Kapuścińskim. Studenci słuchają, ale w powietrzu czuć, że większość czeka, aż w końcu "zacznie się coś dziać", aż będzie jakaś "akcja". Tymczasem zajęcia toczą się w leniwym tempie. Redaktor jest wiekowy, doświadczony, a jednak wyraźnie można zaobserwować drżące ręce, niepewny głos, może nawet pewnego rodzaju zawstydzenie. Studenci natomiast, zamiast obawiać się nowego belfra, są spokojni, zrelaksowani, niczym egzaminatorzy oceniają wiedzę i przygotowanie nowoprzybyłego.

Wedle ankiety przeprowadzonej wśród zawodowych dziennikarzy, dotyczącej najważniejszych cech przydatnych w tym zawodzie, na pierwszym miejscu pojawia się ciekawość. Podobnie odpowiedzieli w ankiecie studenci - ciekawość uznali za najważniejszą cechę dobrego dziennikarza. Sporo głosów zdobyła także cierpliwość i dociekliwość. Z cech, które wymienili dziennikarze, a których zabrakło u studentów była skromność i umiejętność słuchania. I to najbardziej przykuło moją uwagę. Czy Kapuściński i jemu podobni - wśród nich redaktor "S" - byliby właśnie tacy- tacy, jakich podziwiamy, gdyby zabrakło im umiejętności słuchania i mnisiej skromności?

Redaktor "S" - starszy, niski pan o niemal zupełnie siwych włosach wydaje się wcieleniem skromności i mimo tego, że cały czas mówi, to jednak nie można oprzeć się wrażeniu, że tak naprawdę słucha, a przynajmniej pragnie słuchać. W przeciwieństwie do niego, gdański, dziennikarski narybek wylewa potok słów. Studenci prześcigają się w cennych ripostach. Cięty język to niezawodna broń dobrego dziennikarza - tak uważa większość młodych. Co natomiast ze wspomnianą już skromnością i nadstawionym uchem? Zapewne nadal są istotne, ale raczej pozostają w tyle za ambicją, dociekliwością i krytycyzmem. Dzisiaj nie ma czasu na długie rozmowy, cierpliwe słuchanie, na usunięcie się w cień, oddanie pola rozmówcy i danie mu szansy na ujawnienie całego siebie. Dzisiejsze rozmowy to jak seria z broni maszynowej - seria pytań i odpowiedzi. Trafnych, ciętych, dowcipnych i wysoce profesjonalnych - to prawda. Ale czy równie ludzkich, równie bliskich człowiekowi, z prawdziwa głębią, ze wszystkim, co ukrywa się pod skórą? Takich, które ujawniają więcej niż tylko kto, gdzie, jak i dlaczego?

Informacja to towar niesłychanie cenny - wiedzą o tym już studenci. Tak cenny, że zdobycie go, zatrzymanie i odpowiednie sprzedanie wymaga przede wszystkim tupetu, nieugiętości i bezkompromisowości. Słuchając wykładu Redaktora "S" wyczuwało się, że drapieżność dzisiejszego świata mediów jest mu w zasadzie obca. Dziennikarstwo ludzi, którzy wierzyli w coś więcej niż dobry news i pieniądz, jaki można za niego uzyskać, odchodzi do lamusa. To było dziennikarstwo prawdziwe - szczere i głębokie powołanie. To bezgraniczna ciekawość świata i ludzi okraszona ogromną dozą pokory przed tym właśnie światem, to skromność, która zjednywała ludzi i pozwalała uwierzyć w szczerość dobrych intencji dziennikarza. Dzięki takim ludziom jak Kapuściński, jak redaktor "S", fach dziennikarski nadal przyciąga. Jednak nie tylko tych, z pasją i powołaniem. Dla wielu to moda i spodziewany dobry interes.

Kwestią chyba najistotniejszą pozostaje więc chyba pytanie: na ile współcześni dziennikarze chcą czerpać z nieco już zużytych, w pędzącym XXI wieku, trudnych do zrealizowania postulatów tradycyjnego dziennikarstwa i na ile stare, dobre cechy przydadzą im się w nowym świecie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

komentarz jest wyżej. przepraszam, nie zrozumiałam mechanizmu wstawiania plusów. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wydaje mi się, że często umiejętność słuchania kształci się i doskonali wraz z doświadczeniem życiowym, a pokora wraz z doświadczeniem zawodowym. W przypadku studentów trudno mówić o którymkolwiek z nich.
Jako przedstawicielka rozgadanej i krytycznej (przyznaję się bez bicia) „studentiery” mam jednak nadzieję, że „era redaktora S”, którego cenię za spokój i cierpliwość, nie odejdzie do lamusa. Ważne, że jest z kogo brać przykład.
+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Drogi Michale- w pierwowzorze były chyba cięte..albo miało być tylko mi sie ręka omsknęła:) pozdrawiam i dziękuje za komentarz-autorka

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ To może zmieńmy tytuł ? ;-)
Czy era redaktora "S" musi odejść?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brawo. Plus.
Jedno zastrzeżenie. Riposty, w których prześcigają się studenci powinny być raczej cięte, niż cenne..
Pozdrowienia.
Uszanowanie dla redaktora "S".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sama nie odejdzie. Trzeba mieć zasady i stać na ich straźy,

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.