Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

153 miejsce

Erasmus-Orgazmus, czyli jak się zdradza na stypendium

Uczestnicy programu sypendialnego Socares-Erasmus określają go często jako "Erasmus-Orgasmus". Być może wiedzą, co mówią. Jak jednak radzą sobie osoby, które swoją drugą połówkę zostawiły w ojczyźnie?

Imprezy na Erasmusie należą do codzienności. / Fot.
Zanim podjęłam decyzję o wyjeździe na Erasmusa, spędziłam całe godziny przed ekranem komputera, czytając w internecie wypowiedzi tych, którzy spróbowali szczęścia na zagranicznej uczelni. Za główne źródło informacji posłużyło mi forum Socrates-Erasmus w serwisie Grono.net. Osoba całkowicie z zewnątrz, która trafiłaby na erasmusowe forum przypadkiem, niezależnie od preferowanego przez siebie stylu życia, przekonałaby się o jednym: zagraniczne stypendium to jedna wielka impreza. Nie ma znaczenia, czy wyjeżdżasz jako signiel, czy osoba pozostająca na co dzień w stałym związku. Okazuje się bowiem, że w tym drugim przypadku i tak zdradzają prawie wszyscy.

– Znam ludzi, którzy nawet nie przyznawali się, że mają kogoś w ojczyźnie, korzystali z życia, jak się tylko dało. Nie mogę generalizować, ale wolność seksualna jest poniekąd częścią Erasmusa – opowiada na forum Grono.net "Norweżka". – Z drugiej strony znam osoby, które będąc w trwałym związku, pozostały wierne – dodaje uspokajająco.
Znaczna część opinii nie jest jednak optymistyczna.
– Nie ma czegoś takiego, jak wyjazd na Erasmusa i utrzymanie związku – orzeka Gosia. – Rok czasu bez drugiej osoby? Zapomnijcie.
– Może to zabrzmi brutalnie, ale nie znam Erasmusa, który nie zdradzał. No, może jednego czy dwóch. Generalna zasada jest taka, że większość ma dziewczynę/chłopaka w kraju macierzystym, a tam gdzie aktualnie "erasmusuje" zakłada sobie nowy związek lub ewentualnie korzysta z życia w ramach przygód na jedną noc – stwierdza internauta podpisujący się jako "back in town"
– Erasmus i związki – pisze Kaśka – kto był, wie co się dzieje na Erasmusie. Ci, których drugie połówki siedzą za granicą i myślą, że wszystko jest w porządku, oczywiście się mylą. A ci, którzy tam byli, wiedzą, co mają na sumieniu. Nie jedź na Socratesa, jak masz drugą połówkę w domu, bo tracisz to, co najlepsze – radzi forumowiczka.

Erasmusowe szaleństwo / Fot. Okazji do zdrady wydaje się być dużo. Imprez w czasie pobytu za granicą rzeczywiście nie brakuje. Część, szczególnie te integracyjne, organizowane są przez Biuro Studentów Zagranicznych.

– Erasmus nie niszczy związków. Ludzie to robią – stwierdza "Garde", aktywny uczestnik dyskusji. Jego dziewczyna porzuciła go tuż po wyjeździe na stypendium.
Czy związki, które nie przetrwały próby Erasmusa, rozpadłyby się również wtedy, gdyby żadne z dwojga nie wyjechało? To jest kwestia sporna. Osobiście uważam, że raczej tak. Moją opinię podziela "Cadfael": – Nie wierzę w to, że związek, który rozpadł się podczas wyjazdu, gdyby okoliczności były inne, przetrwałby dłuższy czas – pisze na forum.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (16):

Sortuj komentarze:

:D
  • :D
  • 10.11.2011 20:48

Po prostu nie mogę powstrzymać się od śmiechu po przeczytaniu tego artykułu. Jestem na Erasmusie i sprawę widzę tak... jeśli ktoś ma ochotę na "skok w bok" to to robi, to zależy zwyczajnie od osoby. Możliwości zdrady każdy ma też pewnie we własnym kraju i też decyduje czy to robi czy też nie... Zwykła głupota!!! W ogóle bym się nie sugerowała tym artykułem. Autorce zazroszcze pomysłu;-))))) Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń
ANNA
  • ANNA
  • 13.05.2011 23:15

Witam!
Tekst faktycznie przyzwoity, choć początkowo mnie zdenerwował - do momentu, w którym przeczytałam, że nie wszyscy zdradzają. Sama jestem teraz na Erasmusie i muszę powiedzieć, że fakt - okazji milion i to pod nosem. Ale ja mam swojego mężczyznę w Polsce i bardzo za Nim tęsknię. Nie powiem, żeby było łatwo i faktycznie trzeba się pilnować i panować nad sobą, ale kiedy myślisz o tej drugiej połówce i o tym, że chcecie być razem, wszystko da się przetrwać. Chociaż nie wszystkim się to udaje. Ostatnio koleżanka - również z wymiany - mi się zwierzyła, że Ona już raz nie dała rady wytrzymać. Poznała kogoś i skończyło (zaczęło?) się w łóżku. Niestety. Oczywiście nie chce o tym powiedzieć swojemu chłopakowi, ale ma wyrzuty sumienia. Chłopak się pewnie nigdy nie dowie i mój by się pewnie też nie dowiedział, gdybym coś zrobiła, ale ja sama chyba nie potrafiłabym żyć w takim kłamstwie. Podsumowując, wszystko zależy od ludzi, nie tylko od okoliczności.

Komentarz został ukrytyrozwiń
xxx
  • xxx
  • 27.03.2011 19:15

Erasmus to świetne doświadczenie, można poznać ludzi z caaaałego świata, rzeczywiście atmosfera bywa gorąca i większość chce się po prostu zabawić,ale jesli ma się tego jedynego, to nawet Erasmus tego nie zniszczy! Miłość to miłośc;) a jak ktoś ma zdradzić,ten zdradzi!

Komentarz został ukrytyrozwiń
OLGA
  • OLGA
  • 16.11.2010 00:05

Nie Erazmus jest winny, ale, to, że taki wyjazd zmienia. Inny kraj, inna, kultura, inne obyczaje... cięzko jest nie zmienić się żyjąc w innej kulturze pod wpływem ludzi, z którymi się przebywa... i czasem po powrocie spójny obrazek może się totalnie rozpaść... nie dlatego, że zdrada czy imprezowanie. Tylko dlatego, że ludzie się zmieniają i jak tych zmian nie przeżywa się razem to ciężko jest znaleźć później wspólną drogę...

Komentarz został ukrytyrozwiń
jim
  • jim
  • 12.11.2010 03:10

E tam. Jestem we Francji. Życie nocne jest tu uuuubogie. Kraków czy Warszawa to kraina rozpusty w porównaniu z tym. Bez przesady...

Komentarz został ukrytyrozwiń
anonin
  • anonin
  • 01.11.2010 16:16

Byliśmy szczęśliwą parą przez 8 lat Eramus wszystko przewrócił do góry nogami.
Po powrocie nie poznałam swojego chłopaka, zmienił się diametralne, pomimo tego
że mieliśmy ze sobą kontakt na skypie, tel. wszystko zaczęło się psuć po jego powrocie.
Zupełnie inny człowiek, choć on tych zmian nie widział. Rozstaliśmy się po kolejnych 6 miesiącach od jego przyjazdu. Nie dałam rady. Szczerze mówiąc żadna rozłąka nie służby żadnemu związkowi.
Sama go namawiałam żeby jechał. myślałam, że pozna wiele osób, będzie miał nowe doświadczenie.
Puściłam 26 latka, a po jego powrocie zyskałam 20 latka - zdziecinniał, przestaliśmy się rozumieć.
Znam parę, która przetrwała tą próbę czasu i teraz są szczęśliwym małżeństwem (może dlatego, że spotykali się co miesiąc w kraju i tam za granicą). Niestety nam się nie udało...
Na pewno nie wnosi to niczego pozytywnego do związku. Jeżeli jesteś samotny/a to jedź,
jak jesteś w stałym związku zastanów się czy jest warto??? Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czystość przedmałżeńska? Wierzyłam w nią do 3 klasy liceum, teraz nie mam złudzeń.. Studenci są wyzwolonymi stworzeniami, wierzą w Boga na swój sposób i mają "własne" reguły gry. Na wszystko znajdzie się wytłumaczenie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tekst przyzwoity, a temat bardzo dobry. Daję punkt.

komentarz: "Jeśli to jest prawdziwa miłość, to bez obaw".
Prawdziwa miłość to wierność. Bez wierności nie ma miłości.

A tak na marginesie: co z czystością przedmałżeńską?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czym skorupka za młodu naciągnie, tym na starość trąci.. Ciekawy artykuł (+), ale czy generalizowanie problemu jest tu aby na miejscu...? Hmm... :/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy to będzie rodzaj pamiętnika ze zmienionymi danymi?
Odnośnie (do) zdrady - Robinson z bezludnej wyspy był wierny, choć nie wiadomo komu. Nie liczę Pietaszka i kozy. Ale to oznacza, że środowisko ma wielkie znaczenie dla naszego postępowania. Dlaczego Amerykanki częściej zdradzają niż Polki (średnio). A Polki częściej niż Arabki. Wychowanie, rodzaj kar, inne wartości, wieksza anonimowość, większe przemieszczenia terytorialne...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.