Facebook Google+ Twitter

Eric Coble o manipulacji. "Trup" w Teatrze Polskim w Poznaniu

Oglądając „Trupa” przychodzi na myśl koncepcja Ervinga Goffmana, który w swojej książce "Człowiek w teatrze życia codziennego", wskazuje, że współczesne życie w społeczeństwie wymaga od człowieka wcielania się w różne role narzucone przez społeczeństwo.

Eldon Phelps, to dwudziestokilkuletni mężczyzna, któremu nic w życiu się nie udaje. Zrywa z nim dziewczyna (którą wcześniej zdradził), zostaje zwolniony z pracy (nieustanne spóźnienia), a wysokość jego długów finansowych rośnie z dnia na dzień. Eldon to leniwy, zwyczajny nieudacznik, który nie ma pomysłu na życie. Jednak pewnego dnia zjawia się u niego Gina, producentka programów, która składa Eldonowi nadzwyczajną propozycję: otrzyma milion dolarów, ale musi je wydać w tydzień. Siódmego dnia Eldon umrze. Ostatnie dni życia Eldona będą nieustannie filmowane, a sposób śmierci wybiorą dla niego widzowie programu. Pomysł znany i wydawałoby się, ograny i wykorzystany do granic możliwości. Bo co można wymyślić tu nowego? A jednak, można. Jeśli nie da się nic zrobić z samym pomysłem, trzeba poszukać możliwości w sposobie jego przedstawienia. I tu powstaje pole do popisu. Świetnie wykorzystał je reżyser spektaklu pt. "Trup", Paweł Szkotak.

Spektakl zapowiadany jest jako komedia. I mimo że znajduje się w nim mnóstwo komicznych językowych i sytuacyjnych "gagów", nie jest to do końca komedia. Bo czy można w humorystyczny sposób przedstawić zagubienie oraz niemożność odnalezienia zakorzenionej w człowieku indywidualności? Jeśli operować pojęciem "komedia" w odniesieniu do spektaklu, to jedynie za pomocą wyrażenia: "śmiech przez łzy" lub, co chyba bardziej tu odpowiada: "łzy przez komedię".

Bohater "Trupa" to człowiek-marionetka, poddająca się każdemu rozkazowi kierującemu nim władcy. A kim jest ten bóg, który trzyma wszystkie sznureczki? W obecnych czasach to media, zdaje się mówić Eric Coble, autor sztuki. To one decydują, czym żyjemy, czym się interesujemy, kogo wybieramy. To one wyznaczają granice, wśród których porusza się współczesny człowiek. Wszechobecna popkultura to najprostsza i najszybsza odpowiedź na pytania, które zadaje sobie człowiek. A manipulacja, której ulega, skłania go do poszukiwań właśnie w obszarach kultury masowej. Oglądając „Trupa” przychodzi na myśl koncepcja Ervinga Goffmana, który w swojej książce "Człowiek w teatrze życia codziennego", wskazuje, że współczesne życie w społeczeństwie wymaga od człowieka wcielania się w różne role. Role te narzucone zostają przez społeczeństwo, a człowiek, który chce się w nim odnaleźć, musi przyjąć reguły w nim rządzące. Coble zdaje się popierać tezę Goffmana.

"Trup" porusza nie tylko kwestię manipulacji. To również pytanie o to, jak wykorzystać dany nam na Ziemi czas. Jak nadać życiu sens, kiedy wszystkie podejmowane działania prowadzą do klęski? - zastanawia się główny bohater. Spektakl zmusza do zadania sobie pytań: co jest ważne, po co tu jestem, czy również sztampowego pytania: mieć czy być?

Wybierając "Trupa" Erica Coble’a Paweł Szkotak wiedział, co robi. Reżyser
uczynił z tekstu wspaniałe przedstawienie, w barwny sposób przedstawiając problemy współczesnego społeczeństwa. Jego pomysł na tekst Coble’a to prostota, ale i zarazem wykwintność. Szkotak wykorzystał w spektaklu muzykę na żywo oraz wcześniej nakręcone filmy. Na potrzeby spektaklu stworzono marki produktów, których reklamy można obejrzeć podczas przedstawienia. Warto też zwrócić uwagę na wspaniałą grę Barbary Krasińskiej (Roberta Phelps), która, mam wrażenie, równie przekonująco potrafiłaby zagrać nawet lampę z Ikei. Również odpowiedzialna za kostiumy i scenografię Agnieszka Zawadowska pokazała swoją klasę. Wprowadzony przez nią minimalizm podkreśla ułudę i zakłamanie świata kultury masowej. Wszystko to ze sobą współgra na najwyższym poziomie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.