Facebook Google+ Twitter

Esej o chorowaniu, czyli z Wirginią Woolf w łóżku

Kilkanaście stron, które nie zmienią życia, ale pomogą spojrzeć na temat choroby w sposób perfekcyjnie organiczno-poetycki. Pytanie "dlaczego pisarze próbują nas przekonać, że dusza ludzka jest ważniejsza niż ciało" będzie w Tobie tkwiło jak wirus.

http://commons.wikimedia.org/wiki/File:VirginiaWoolf.jpg / Fot. WikimediaSkąd wiem? Bo wiem. Od tygodnia wirus tego pytania rozwija się w moim organizmie. Chcąc dowiedzieć się czegoś o dalszym rozwoju choroby nie wziełam żadnych medykamentów i czuję jak potrzeba myślenia o rzeczach, nad którymi nie zwykło się pochylać toczy mnie niczym pospolita intelektualna franca.

"Leżę w łóżku z grypą", "mam zapalenie ucha", "dopadł mnie rota-wirus" czy jakże banalnie brzmiące "boli mnie głowa" nie oddadzą całego wachlarza odczuć i imaginacji, którym jestesmy poddani, gdy nasze ciało udowadnia, że nie samym duchem człowiek żyje. Jest jeszcze ciało. Chore ciało. Mądrość starożytnych "w zdrowym ciele, zdrowy duch" w pełni, ale to organicznej pełni można zrozumieć po przeczytaniu eseju Wirgini Woolf. O literackim geniuszu autorki wspominać nie wypada, bo brzmi to niemal naiwnie.

Esej czyta się łatwo, temat choroby odejmuje mu jednak lekkości. Jest jednak tak samo esencjonalny jak to co dzieje się z nami podczas 48 godzin z rota-wirusem. Miał ktoś z Was tę wątpliwą przyjemność? Ja przechodzę go nastepująco. Pierwsze 24 godziny nie wiem czy żyję, przez kolejne wiem, że nie umieram, choć tak się czuję. W tych słowach zawiera się tyle naturalistycznych scen podzielonych sekwencjami bólu na poziomie ciała, że umysł staje się jedynie jego zakładnikiem. Doskonale temat ujeła autorka "O chorowaniu"  / Fot. wydawnictwo Czarnezafrapowana brakiem "zwykłej ludzkiej fizyczności i choroby" w literaturze "jeśli weźmie się pod uwagę fakt, jak wiele w życiu chorujemy". Ciekawe, że esej ten napisany w 1925 roku nadal jest aktualny. Literatura traktująca o chorobie nadal nie oddaje sposobu patrzenia z "wewnątrz" tematu, mimo że jak trafnie zauważa Woolf "choroba zmienia nasze postrzeganie, pozwala 'dezerterować z armii wyprostowanych' i przyglądać się światu z innej perspektywy".

Czytając ten esej, mamy wrażenie bycia w łóżku w trakcie choroby. Nasze myśli na początku przemyślanie zajmują się tematem by następnie oddać się przeskakiwaniu pomiędzy myślami, które jak to u chorego pojawiają się nagle i niedokońca logicznie. Przewijają się więc literatura, sztuka, język, życie, śmierć, łóżko, dusze, Boga, Shakespeare. Kończymy jak w chorobie, zmęczoną gorączką myślą, jakby nie na temat.

Pisanie czegokolwiek więcej jest bezcelowe. Jeśli dotąd nie zainspirowałam Was do przeczytania znaczy, że użyłam zbyt wielu niepotrzebnych słów. Jeśli sięgniecie po "O chorowaniu" proponuję, najpierw przeczytać sam esej, a potem poprzedzający go wstęp Hermione Lee, ekspertki od Wirgini Woolf. Nakreślenie kontekstu nałoży się wtedy z Waszymi własnymi przemyśleniami. A to bezcenne.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Pani Ewo, też miałam opór, warto się przełamać ta książka to lekarstwo na chorobę! :) e

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie wiem, czemu, ale myśląc o tej książce, czuję coś negatywnego... Na pewno jest we mnie opór, żeby ją przeczytać. W ogóle o Wirginii Voolf staram się mało myśleć, choć była wielka... Ale recenzja bardzo mi się podoba (5).

Komentarz został ukrytyrozwiń

A Wirginia Woolf doskonale pomaga :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Każda choroba ma swój głębszy sens, to po prostu mały bunt naszego ciała i duszy. Czs aby pomyśleć o sobie, poczytać, ...zatrzymać się na chwilę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.