Facebook Google+ Twitter

Esoka - muzyczny koktajl

Chcesz ugasić pragnienie nowych, ekscytujących doznań muzycznych? Chcesz upajać uszy koktajlem pop-rock-club? Poznaj zespół Esoka! Rozmawiam z wokalistką, autorką muzyki i tekstów piosenek - Anetą Figiel-Murawską.

Esoka / Fot. archiwum artystkiEsoka - cóż to za tajemnicza nazwa? Co ona oznacza?
- Esoka to słowo pochodzące z języka kameruńskiego. Usłyszałam je po raz pierwszy w piosence Kameruńczyka, Richarda Bony pod tytułem „Esoka” - bardzo piękna ballada. W tłumaczeniu na język polski „esoka” oznacza przede wszystkim "zaufaj swemu sercu". W Kamerunie to bardzo mistyczny, wieloznaczny wyraz i dlatego go wybraliśmy. Wydaje mi się, że jest odpowiedni na nazwę naszego zespołu.

Czy znaczenie nazwy zespołu charakteryzuje jego twórczość?
- Ufamy naszym sercom i zgodnie z ich podpowiedziami tworzymy muzykę z elementami tajemniczości i wieloznaczności. Mam wrażenie, ze te aktualne, niedawno powstałe piosenki bardziej wiążą się z nazwą Esoka niż te, które stworzyliśmy wcześniej. Istniejemy od 2004 roku i wciąż się rozwijamy, więc charakter naszej muzyki zmienia się wraz z tym rozwojem. W związku z tym, że jeszcze nie udało nam się wydać płyty, możemy sobie na to pozwolić. Pierwsza płyta jest najbardziej istotna, artysta jest z nią bardzo identyfikowany. Poza tym nie mamy ciśnienia, wiec spokojnie, bez pośpiechu dogrywamy sobie różne rzeczy, zmieniamy…

Inne nazwy polskich solistów czy zespołów, takie, jak Doda, Feel, Hey, Raz Dwa Trzy, Kayah są banalnie proste, krótkie i przez to łatwe do zapamiętania. Esoka wyróżnia się pod tym względem, jest nieco bardziej skomplikowaną nazwą zespołu. Czy myślisz, ze zwiększy to Waszą szansę na osiągnięcie sukcesu, czy zmniejszy?
- Wszyscy, którzy pytają o nazwę zespołu, po chwili mówią:, „Że jak? Jak?" (śmiech). Natomiast, jak już zapamiętają, to pamiętają na długo, wiec być może jest w tym jakaś metoda. Wychodzę z założenia, ze nawet najbardziej trudna nazwa zespołu i najbardziej skomplikowany tytuł piosenki zostanie zapamiętany, po wyemitowaniu go w radio 500 razy. Wszystko zależy od promocji zespołu, piosenki…

Jaką muzykę tworzycie? Czy to jest nadal pop-rockowy koktajl, jak można przeczytać na stronie internetowej zespołu?
- Ludzie się zmieniają, gusta się zmieniają… Zmienił się skład zespołu, wszystko idzie do przodu. Mamy coraz większe doświadczenie. Do tego koktajlu dodaliśmy jeszcze jeden składnik – muzykę klubową. Zatem obecnie idziemy w stronę popowo-rockowo-klubowej muzyki. Próbujemy to wszystko połączyć, żeby w polskiej muzyce rozrywkowej pojawiło się coś nowego i ciekawego.

Zanim powstał zespół Esoka, przez kilkanaście miesięcy występowałaś w teatrach. Śpiewałaś m.in. w musicalach „Piotruś Pan”, „Miss Saigon”, „Grease”, „Chicago”. Jak wspominasz swoją przygodę z teatrem?
- Przygodę z musicalem wspominam bardzo miło, przygodę z teatrem niestety tragicznie. Musical to jest super sprawa. Bardzo lubiłam występy na teatralnej scenie. To był duży krok do przodu. Byłam bardzo młoda, dopiero przeprowadziłam się do Warszawy i trafiłam na naprawdę fajne musicale.

Ukończyłaś wokalistykę w Wyższej Szkole Muzyki Rozrywkowej i Jazzu w Katowicach. Samodzielnie Aneta Figiel-Murawska / Fot. archiwum artystkikomponujesz muzykę, sama układasz teksty piosenek Esoki. Skąd czerpiesz inspirację?
- Po prostu przychodzi taki moment i piosenki same ze mnie wypływają. Nie mam z tym większego problemu. Natchnienie (uśmiech). Moje ulubione piosenki właśnie w ten sposób powstały. Jeśli piosenka powstaje dłużej niż dwa dni to zaczynam podejrzewać, że to nie będzie fajny numer.

A co powstaje najpierw: muzyka czy tekst?
- Przeważnie jednocześnie tworzę muzykę i tekst. Jeśli najpierw powstanie muzyka, to później trudno jest mi do niej dopisać tekst.

Kiedy powstał zespół? Jak wyglądały początki Esoki?
- Zespół Esoka powstał przed festiwalem opolskim w 2004 r. Wcześniej graliśmy w trochę innym składzie, ale to nawet nie był zespół, to były tylko jakieś oderwane próby tworzenia muzyki. Pierwszą piosenką napisaną przeze mnie była „A ja” - ułożyłam do niej muzykę, tekst napisał Janusz Onufrowicz. Później powstała „Gdybyś powiedział” i kolejne utwory, już w całości mojego autorstwa.

Zadebiutowaliście na polskiej scenie muzycznej na koncercie "Debiuty" na festiwalu w Opolu w 2004 r., śpiewając piosenkę pt. "Gdybyś powiedział". Zostaliście bardzo dobrze przyjęci przez publiczność. Czy jesteś zadowolona z pierwszego występu Esoki?
- Mieliśmy tam bardzo dobry odbiór. Ludzie przychodzili do nas po koncercie, gratulowali nam. Byli bardzo pozytywnie zaskoczeni piosenką. To był bardzo miły debiut Esoki na scenie.

W piosence „Gdybyś powiedział”, z którą wystąpiłaś w Opolu, śpiewasz:
„Gdybyś uwierzył, że
Znów uciec nam uda się (…),
Odpłynąć w niemodny życia nurt,
Poskładać resztki prawd,
Ułożyć nowy świat,
Zapomnieć tamtych ludzi, tamte twarze, tamten czas”
W jakim świecie chciałabyś żyć? Do jakiego świata chciałabyś uciec?

- Do takiego prostego. Takiego, w którym nie musiałabym się zastanawiać, co zrobić, co powiedzieć.... Po prostu żeby wszyscy żyli zgodnie z własnymi nadziejami, marzeniami, pomysłami na życie. Żeby mogli robić to, co kochają, nie oglądając się na nikogo. Żeby dojście do celu nie wiązało się z łamaniem swoich zasad, wartości i to na różnych poziomach, zarówno osobistych, jak i zawodowych…

Po festiwalu powiedziałaś: „Nie lubię rywalizacji. Nie da się rywalizować w muzyce. Ona jest kwestią gustu". W czyje gusta chce trafić Esoka? Do kogo adresowana jest Wasza płyta?
- Na pewno chciałabym, żeby była adresowana do młodych ludzi, bo wtedy ta publiczność rośnie wraz z wykonawcą i pozostaje mu wierna na długo. Z drugiej strony nastolatki płyt nie kupują, tylko ściągają je z internetu. Płyty kupują zazwyczaj ludzie dorośli, wiec do takich również chcemy trafiać.

Esoka / Fot. archiwum artystkiDwa lata później, w 2006 r. kolejny sukces. Piosenka "A ja" przez sześć tygodni zajmowała pierwsze miejsce na Liście Polskich Przebojów Radia Dla Ciebie. Dzięki temu dostaliście się do ogólnopolskiego finału konkursu "Przebojem na antenę", organizowanego przez Polskie Radio, gdzie zajęliście drugie miejsce. Jak wspominasz ten okres, kiedy "A ja" była tak długo na pierwszym miejscu, a później byliście bardzo bliscy zwycięstwa w konkursie "Przebojem na antenę”?
- Super, to było bardzo miłe, tym bardziej, że w ogóle nie spodziewaliśmy się tego.

Na liście Radia Dla Ciebie wyprzedzaliście m.in. Marylę Rodowicz i Dodę…
- Bardzo się z tego cieszyliśmy. Oczywiście, Radio Dla Ciebie to nie jest to samo, co np. RMF FM, bo tam zajęcie i utrzymanie pierwszego miejsca na liście przebojów byłoby znacznie trudniejsze, ale i tak fajnie, ze to było chociaż Radio Dla Ciebie.

W piosence „A ja”, która królowała przez sześć tygodni na Liście Polskich Przebojów Radia Dla Ciebie, śpiewasz:
„Ludzie pędzą byle gdzie
Za bzdurami wciąż
Tak zamotani w to
Czy ty widzisz jeszcze sens?
A ja odwracam wzrok
Patrzę w niebo
A ja wymyślę swój świat
A ja naprawdę mam dosyć tego
Nie chcę tak.”
Kto, co jest dla Ciebie sensem życia?

- W tej chwili mój synek – Tymonek. I muzyka. Nie wyobrażam sobie życia bez tego, co robię. Moja praca to jednocześnie moja wielka pasja i hobby. Jestem z tym szczęśliwa. Mam cele, które chciałabym osiągnąć, przede wszystkim związane z zespołem. I to jest dla mnie najważniejsze. To jest dla mnie sensem życia.

Czy zastanawiałaś się czasem, co by było, gdybyś wygrała koncert "Debiuty" albo "Przebojem na antenę”? Aneta Figiel-Murawska / Fot. archiwum artystki
- Myślę, ze nic by się nie stało. Nie zastanawiałam się nad tym, ale jak w tej chwili się nad tym zastanowię, to uważam, ze nie zmieniłoby to kompletnie niczego w naszym położeniu. Myślę, że nie przyspieszyłoby to rozwoju naszej kariery artystycznej. Wiele osób wygrało "Debiuty" i kompletnie nic się teraz z nimi nie dzieje. Wygranie takiego konkursu to tylko chwila - pół roku ktoś cię pamięta, a za rok jest kolejny konkurs, kolejny zwycięzca… To jest kwestia szczęścia lub trafienia na ludzi, którzy zauważą w tym, co robisz, interes albo po prostu cię polubią i zaangażują się w twój dalszy rozwój. Takie sytuacje rzadko się zdarzają.

Dwukrotnie brałaś udział w koncertach głównych Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy pod Pałacem Kultury (2006 i 2008 r.) Jak się czułaś, występując przed wielotysięczną publicznością? Byłaś stremowana?
- Bardzo miło wspominam te koncerty. Nie miałam żadnej paraliżującej tremy, tylko taką pozytywną, mobilizującą. Duża widownia sprawia mi wielką frajdę, szkoda tylko, że nie można tam zagrać całego koncertu.

Czyja twórczość wzbudza w Tobie zachwyt?
- Bardzo cenię Edytę Bartosiewicz. Podoba mi się całokształt jej twórczości: to, jakie pisze teksty, muzykę, a przede wszystkim to, że jest bardzo prawdziwa w tym, co robi.

A jaka jest Twoja ulubiona piosenka?
- „Niewinność” Edyty Bartosiewicz.

Co nowego, świeżego chcesz wprowadzić na polski rynek muzyczny?
- Nie wiem, czy uda mi się wprowadzić coś nowego. Lubię klasyczne piosenki, które mają zwrotki, refren, ładną melodię, interesujący tekst. Myślę, że ciekawe może być to, że sama tworzę piosenki Esoki – komponuję, piszę. Te piosenki są bardzo moje. To jest coś ode mnie dla słuchaczy. Nie chcę być produktem. Myślę, że muzyka Esoki może być świeża i nowa, bo moja, płynąca z głębi serca.

Esoka / Fot. archiwum artystkiKiedy pojawi się Wasza debiutancka płyta?
- Nie odpowiem na to pytanie (śmiech). Nie wiem, nie chcę strzelać z datami… Naprawdę liczę, że to kiedyś odpali i na takim poziomie, na jakim ja to sobie wyobrażam. Może mam zbyt wygórowane marzenia, ale myślę, że to właśnie na tym polega, żeby wysoko sobie stawiać poprzeczkę. Nie interesują mnie półśrodki, bo ta płyta tak naprawdę mogła wyjść już lata temu, jak wyszło milion płyt moich różnych znajomych z naprawdę fajną muzyką i nic się z nimi nie wydarzyło. Chcę tego uniknąć, pierwsza płyta jest bardzo ważna. Chcę się do tego dobrze przygotować. Płyta jest już w zasadzie gotowa, pewne rzeczy jeszcze zmieniamy…

Dlaczego warto posłuchać Esoki?
- Bo to są po prostu ładne piosenki. Wydaje mi się, że teksty też nie są głupie. Może twórczość Esoki wniesie do czyjegoś życia coś wartościowego. Chciałabym, żeby wielu ludzi tego doświadczyło. Ja, słuchając muzyki, nie sugeruję się modą. Nie sugeruję się tym, co akurat leci w radio, bo akurat to kompletnie do mnie nie przemawia poza drobnymi wyjątkami. Wybieram sobie takie płyty, które akurat w danym momencie mojego życia mogą coś zmienić. Czasami jest też tak, że nawet nie wiem, dlaczego jakiś utwór mi się podoba, po prostu lubię go słuchać i wtedy zakręcam się w jedną płytę albo w jeden numer. Mam nadzieję, że piosenki Esoki również do kogoś trafią. I że będą komuś potrzebne.

Dziękuję za rozmowę.

Posłuchaj piosenek Esoki:




Konkurs !
Do wygrania pięć singli z piosenkami Esoki. Aby otrzymać jeden z nich, wystarczy podać trzy tytuły piosenek, które zespół wykonał podczas koncertu głównego XIV finału WOŚP pod Pałacem Kultury w 2006 r. i wysłać odpowiedź na adres esoka.konkurs@gmail.com
Konkurs trwa do końca lipca. Singiel otrzyma osoba, która jako pierwsza udzieli poprawnej odpowiedzi oraz cztery osoby wyłonione drogą losowania.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

świetny wywiad:) rzecz jasna plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.