Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13945 miejsce

Estonia - Polska 1:0. Rozczarowujący debiut selekcjonera

Od porażki swoją przygodę z reprezentacją rozpoczął Waldemar Fornalik. Był to ostatni test przed wrześniowymi eliminacjami MŚ 2014.

Andres Oper (L) z Estonii i Damien Perquis (R) / Fot. EPA/VALDA KALNINATakiego scenariusza można się było spodziewać. Selekcjoner przed tym spotkaniem wielokrotnie powtarzał, że w dwa dni nie da się narzucić piłkarzom innego stylu gry niż ten, który mieli u Franciszka Smudy. Spotkanie, które miało dać kilka odpowiedzi na podstawowe pytania związane z samymi zawodnikami wniosło pewnie jeszcze większy mętlik do głowy Fornalika.

Już kilka dni przed ogłoszeniem powołań było wiadome, że piłkarze będący obecnie bez klubu nie mają czego w kadrze szukać. W ten oto sposób pominięci zostali Dariusz Dudka, Sebastian Boenisch oraz zgłaszający chęć do gry Artur Boruc. Z zupełnie innego powodu zabrakło m.in. Ludovica Obraniaka, który jest kontuzjowany.

Henrik Ojamaa (L) z Estonii i Maciej Rybus (R) / Fot. EPA/VALDA KALNINAJuż po pierwszych kilku minutach spotkania można było dostrzec, że zawodnicy dopiero co próbują przyzwyczaić się do nowego ustawienia. U poprzedniego selekcjonera grali systemem 4-2-3-1, a teraz przyszło im się mierzyć z ustawieniem 4-4-2, gdzie w ataku od pierwszej minuty oprócz Roberta Lewandowskiego wystąpił również Artur Sobiech. Pierwsza bramkowa okazja dla naszych reprezentantów pojawiła się w 10. minucie, kiedy to na strzał zdecydował się Ariel Borysiuk.

Osiem minut później swoją szansę zmarnował również Jakub Wawrzyniak, którego główka była nieskuteczna. Po tej akcji nastąpiła dłuższa dominacja graczy z Estonii, którzy raz po raz zapędzali się pod nasze pole karne. Nie bez winy byli nasi obrońcy, którzy zbyt łatwo dawali się ogrywać, albo nie nadążali za szybszymi rywalami. Bardzo bliscy szczęścia byli w 25. minucie Andres Oper oraz siedem minut później Dmitri Kruglov. Za każdym razem na posterunku stał jednak Wojciech Szczęsny. Chwilę przed końcem pierwszej połowy dobrą sytuację zmarnował jeszcze Henrik Ojamaa. Po tej akcji pan Ken Henry Johnsen zakończył pierwszą część spotkania.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

damian
  • damian
  • 18.08.2012 14:06

Gdyby grał obraniak napewno bysmy wygrali

Komentarz został ukrytyrozwiń
Gerard Stenc^
  • Gerard Stenc^
  • 16.08.2012 12:02

Dodam,że przedtem oglądałem mecz Zawiszy Bydgoszcz-GKS Tychy 0:0.Był to mecz niesamowitej walki i pasjonujący.Dobrze . ze decyzja sędziego nie wypaczyła wyniku meczu.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Gerard Stenc^
  • Gerard Stenc^
  • 16.08.2012 11:54

Początkowo oglądałem mecz naszych i mecz Francja-Urugwaj.Znudzony poszedłem na spacer.Co takie spotkania wnoszą?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.