Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

16075 miejsce

Etiopczycy tracą wzrok. Czy Polska może im pomóc?

Zaczęło się tak zwyczajnie, jak się zaczyna tysiące podróży: Bożena Kotlarczyk pojechała do Etiopii. Przywiozła fotografie. Pokazała mężowi. Postanowili tam wrócić. Dlaczego? Dla ludzi. Niezwykłych: ubogich, ale zawsze uśmiechniętych.

Tirouk - kobieta z fotografii / Fot. Stanisław KotlarczykW Lalibeli z fotografią w ręku odnaleźli kobietę z dzieckiem. Dlaczego ona? Nie potrafią odpowiedzieć. Dowiedzieli się, że jest bezdomną matką z trójką dzieci. Postanowili pomóc. Wynajęli dla nich skromną chatkę, wyznaczyli miesięczne środki na przeżycie. Po roku okazało się, że kobieta z powodu jaglicy straciła wzrok. Była potrzebna operacja. Zorganizowali transport i szpital w Addis Abebie. Operacja się udała. Tak przetarli szlaki.

Rok temu, między 8 a 12 maja 2011 r., zorganizowali akcję "Oczy Etiopii". Zebrali pieniądze na operacje dla najbiedniejszych mieszkańców Lalibeli i okolic. Lekarze i sprzęt medyczny przyjechały z odległej o prawie 700 km stolicy, trzydzieści kilogramów lekarstw przywieziono z Polski.

Membere Alemu - okulistka z Addis Abeby, która dwadzieścia lat wcześniej studiowała w Polsce - i sanitariusz Gameczu przeprowadzili 104 operacje zaćmy i 114 jaglicy. Zaczynali pracę o ósmej rano, kończyli po osiemnastej. Jeden dzień, jeden lekarz, trzydziestu pacjentów. Same operacje trwały cztery dni, ale ekipa medyczna została kilka dni dłużej, na wypadek, gdyby były jakieś powikłania.

Przed operacją, Lalibela / Fot. Stanisław KotlarczykLudzie schodzili się z daleka, gromadzili przed szpitalem. Pielęgniarki przeciskały się przez tłum, zaglądały w chore oczy, kwalifikowały do zabiegów. Niektórzy pacjenci czekali dziesięć dni, bo słyszeli, że "przyjeżdża grupa naukowców, którzy będą leczyć wzrok za darmo". Jakie były kryteria wyboru pacjentów? Kto przyszedł z najdalszych okolic. Kto jest całkowicie niewidomy. Kto najbiedniejszy.

W niektórych regionach prowincji Amhara aż 40 proc. populacji cierpi na jaglicę. W początkowej fazie można ją leczyć antybiotykiem, ale zaawansowane stadium - kiedy pojawia się bielmo czy podwinięta powieka - już skalpelem. Skutek nieleczonej? Utrata wzroku. Profilaktyka? Mydło i woda. Ale wody nie ma - ani dla ludzi, ani dla zwierząt.

Na YouTube można zobaczyć film, na którym jest kobieta w zielonej chuście, nad prawym okiem ma mały guzek. Miała męża i dzieci, bliźniaki, ale wszystkich straciła podczas wojny z Erytreą. Miała zaćmę. Na jedno oko od 30 lat nie widziała wcale, na drugie niewiele. Przybyła z miejscowości oddalonej o 150 km - trochę autobusem, trochę pieszo. Odzyskała wzrok.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

levy
  • levy
  • 23.04.2012 22:16

Księdza Rydzyka powinno się wysłać na misje, zaradziłby kłopotom.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Renata Tuszyńska Dzisiaj 20:44
Szkoda że tu w kraju na zwykłą operację jaskry trzeba czekać 2 lata

A tam ile lat czekają? A ilu z tych ludzi w ogóle nie ma żadnego dostępu do lekarza, mydła i czystej wody?

Komentarz został ukrytyrozwiń

bardzo dobry tekst! wielkie gratulacje!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szkoda że tu w kraju na zwykłą operację jaskry trzeba czekać 2 lata

Komentarz został ukrytyrozwiń
ELA
  • ELA
  • 23.04.2012 19:40

A MY TAK CZĘSTO MARNUJEMY WODĘ!!! NARZEKAMY NA WSZYSTKO. SŁOWA UZNANIA DLA PANI KOTLARCZYK , A ZWŁASZCZA DLA PERSONELU MEDYCZNEGO ZA ICH NIEWYOBRAŻALNIE CIĘŻKĄ PRACĘ

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.