Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

35770 miejsce

Etiopia - Święto Zwycięstwa pod Aduą

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2008-03-02 14:04

112 lat temu miała miejsce bitwa pod Aduą. Wojska etiopskie pokonały armię włoską i uchroniły Abisynię przed stworzeniem z niej kolonii. Następnego dnia fetowano zwycięstwo. Dziś ten dzień jest w Etiopii świętem narodowym.

Bitwa pod Aduą / Fot. Wikimedia Commons (http://pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:Battle_of_Adwa_Tapestry_Closeup.png)Pierwszego marca 1896 roku pod twierdzą Adua w północnej Abisynii stanęły naprzeciw siebie dwie armie. Generał Oreste Baratieri dowodził ok. 17 tysiącami świetnie uzbrojonych żołnierzy z Włoch i Erytrei, miał też do dyspozycji kilkadziesiąt najnowocześniejszych dział. Po drugiej stronie pozycje zajęły masy etiopskiego pospolitego ruszenia zebrane przez cesarza Menelska z całego terytorium jego panowania. Żołnierze w liczbie ok. 100 tysięcy byli z reguły słabo uzbrojeni, nieliczni mieli przestarzałe karabiny, a i artyleria była mniej liczna i dużo słabsza od włoskiej.

Patrząc na te bezładne masy Etiopczyków Baratieri mógł się spodziewać łatwego zwycięstwa, powrotu w chwale do ojczyzny i być może mianowania na zarządcę terenów, które właśnie rozpościerały się przed jego wzrokiem. Zapewne był przekonany, że to jemu przypadnie zaszczyt zakończenia procesu podboju Abisynii rozpoczętego już w 1869 roku, kiedy to włoski mnich Giuseppe Sapeto w imieniu włoskiej kompanii żeglarskiej odkupił od tutejszych władców część terytoriów krainy Assab. Dodatkową motywacją była dla niego chęć ukarania cesarza etiopskiego za zdradę. W końcu to przecież dzięki zabiegom włoskim sięgnął on po władzę po śmierci Jana IV pod Mettemą. Włosi podarowali mu w darze 30 tysięcy karabinów i 28 armat, czego z pewnością bardzo w tej chwili żałowali. Wtedy był traktowany jak przyjaciel, ale teraz był dla Baratieriego największym wrogiem.

Menelik zapewne zdawał sobie sprawę z przewagi technologicznej wojsk włoskich, ale liczył na męstwo i przewagę liczebną swoich żołnierzy. Nie mógł jednak być do końca pewien wierności swoich poddanych, którzy wielokrotnie zdradzali go i przechodzili na stronę wroga. W jego szeregach był przecież ras Mengesza, który uważał się za prawowitego spadkobiercę tronu. Bitwę trzeba było wygrać zdecydowanie i odsunąć zagrożenie ze strony najeźdźcy. W przeciwnym wypadku on sam dostałby się do niewoli, a jego ojczyzna stałaby się włoską kolonią. Zwycięstwem należało pokazać całemu światu, że Etiopia stanowi oddzielne, w pełni suwerenne państwo, zupełnie niezależne od Królestwa Włoch. Gloria pod Aduą miała przekonać mocarstwa, że w 1889 roku w traktacie w Ucciali Etiopia nie zrzekła się wcale swojej niezależności, a ogłoszenie przez Włochów swojego zwierzchnictwa nad tymi terenami było niezgodne z prawem.

Jako pierwsza zaatakowała kolumna generała Albertone, na którą rzuciły się wojska etiopskie. Lepiej uzbrojeni Włosi powoli zyskiwali przewagę. Silny opór stawiały im oddziały fitaurari Gebejjeuha, który sam z gołą szablą walczył u boku towarzyszy. W pewnej chwili padł on jednak zabity kulą z włoskiego karabinu, co wywołało panikę u Etiopczyków, którzy zaczęli się pospiesznie cofać. Gdyby teraz Albertone dostał wsparcie oddziałów rezerwowych, mógłby przełamać centrum wroga i zmusić go do ucieczki. Mimo usilnych próśb wsparcie nie nadeszło. Po chwili wojska cesarza z impetem, z trzech stron natarły na kolumnę włoską, która została zupełnie rozbita. Pozostali przy życiu uciekali do pozostałych kolumn siejąc strach i panikę. Zwycięstwo Menelika było już bliskie. Po pokonaniu Albertone otoczono oddział generał Arimondiego, który szybko został pokonany. Najdłużej bronili się żołnierze generała Dabormidy. Etiopczycy nie mogli nic zrobić mimo przewagi liczebnej. W końcu jednak Włochom zaczęła kończyć się amunicja. Rozpoczął się odwrót, który z początku był zorganizowany, ale z czasem przybierał postać chaotycznej ucieczki. Zwycięstwo Menelika było pełne. Zginęło ok. 11 tysięcy Włochów, a blisko 4 tysiące dostało się do niewoli. Ocalałych Włochów oszczędzono, ale Erytrejczyków walczących po ich stronie potraktowano jak zdrajców i skazano na obcięcie prawej dłoni i lewej stopy.

Wiadomość o klęsce szybko dotarła do Italii i wywołała tam szok. Ich nowocześnie uzbrojona armia przegrała z pospolitym ruszeniem ludzi, których uważano za gorszych od białego człowieka. Porażka ośmieszyła Włochów na arenie międzynarodowej i zablokowała im drogę do ubiegania się o pozycję mocarstwa. O armii włoskiej ponownie zaczęły krążyć kawały ukazujące ich nieudolność w walce. Dochodziło do masowych demonstracji, a premier musiał podać się do dymisji. Klęska pod Aduą była też jednym z czynników, dzięki którym kilkanaście lat później do władzy doszedł Benito Mussolini, który w 1935 dokonał ponownej, tym razem udanej, inwazji na Abisynię.

Dla Etiopczyków zwycięstwo oznaczało przede wszystkim odsunięcie zagrożenia ze strony kolonialnego agresora i ocalenie swojej niezależności. Wzrosła też pozycja międzynarodowa ich państwa. Ale najważniejsze było przekonanie, że świetnie wyekwipowanego białego człowieka można pokonać. Ta świadomość nie nabierze znaczenia od razu, ale uwidoczni się już po wojnie, kiedy państwa Afryki zaczną śmiało domagać się swojej niepodległości.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Bardzo cenny tekst. Dobrze, że przypomniałeś dość zapomnianą, ale ważną dla historii bitwę. Inna sprawa, że Włosi nigdy nie stanowili wielkiej wartości bojowej (patrz choćby II wojna światowa).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.