Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

37362 miejsce

Etniczna wojna ze sobą - "Życie seksualne muzułmanina w Paryżu"

Książka Leili Marounane, algierskiej pisarki żyjącej w Paryżu, to opowieść o budowaniu nowej tożsamości, konflikcie kultur, zacieraniu śladów i o tym, jak trudno wyrwać się ze schematów, w których jest się wychowanym.

 / Fot. okładkaPowieść Leili Marounane to przede wszystkim niezwykle lekka, łatwo czytająca się historia - skrojona tak, że nie brakuje jej literackiego uroku. Prostota środków połączona z umiejętnością budowania historii bez popadania w banały to umiejętność dość rzadka w potopie współczesnej literatury, nie dziwi więc, że Algierka uznawana jest za jedną z najważniejszych północnoafrykańskich autorek.

Treść książki paradoksalnie trudno rozebrać i przeanalizować - pomimo lekkości stylu ilość wątków, elementów, przesłań i zwrotów akcji sprawiają, że ta pozornie przewidywalna i linearna historia zaczyna w pewnym momencie wypadać czytelnikowi z rąk, traci stuprocentowe przekonanie. Ale od początku: Mohamed, Algierczyk z pochodzenia, obywatel Paryża, doskonale wykształcony i świetnie zarabiający przedstawiciel klasy średniej, w wieku 40 lat wciąż mieszka z matką poza miastem. Styl życia i możliwości kompletnie podporządkowane są przykazom islamu, stąd wciąż nieożeniony Momo blokuje możliwość ożenku młodszemu bratu, stąd konieczność bycia pod skrzydłami matki, stąd dziewiczość w tak późnym wieku i wreszcie ogromne oszczędności, bo przecież prowadzi minimalistyczne życie faceta bez zobowiązań.

Mimo to bohater powoli odrywa się od tej rzeczywistości - znamienne, większość jego zabiegów odbywa się poza wiedzą jego matki, którą darzy szacunkiem, ale też się jej zwyczajnie obawia. Zmiana wyglądu, nazwiska, oddalanie się od nakazów wiary, wreszcie decyzja o życiu "na swoim" mają mu pomóc zasmakować życia Europejczyka o jego statusie materialnym i społecznym. Obserwujemy te staranne przygotowania, okraszone coraz odważniejszymi wizjami erotycznymi, by nagle tę skuteczną walkę z korzeniami, pozornie doskonale zaplanowaną, przerwała nieoczekiwana, cicha interwencja pewnej tajemniczej pisarki, która podejrzanie często pojawia się w życiu Mohameda za sprawą jego nowych przyjaciółek. W pewnym momencie nasz bohater traci grunt pod nogami, a czytelnik staje przed sprzecznymi zeznaniami innych postaci, zaczynając się zastanawiać, co tak naprawdę jest w tej historii prawdą, a co manipulacją. Konfuzja dochodzi do tego stopnia, że nie wiadomo już dłużej, czy Mohamed vel Basile faktycznie uciekł przed swoim dziedzictwem na moment, czy raczej spędził jakiś czas w amoku, śniąc o rzeczywistości, która sprawia co prawda wrażenie fascynującej, ale w praktyce okazuje się innym kosmosem, do którego nawet pozornie liberalnemu muzułmaninowi ciężko się dostać.

Przemycane są też w książce obserwacje na temat rzeczywistości imigranckiej we Francji - wydawnictwo Claroscuro zdecydowało się zapoczątkować serię, w której ta kwestia będzie jednym z ważnych motywów, co moim zdaniem ma ogromną wartość. Wydaje się, że trochę brak nam perspektywy innego w mainstreamowej literaturze, bo przecież ta wyprodukowana przez Europejczyka się nie liczy. I choć media zarzucają nas obrazami wykluczenia, dyskryminacji, kulturowych napięć i konfliktów, to wciąż warto w innej formie opowiadać o tym, jak islamscy mężczyźni nie spotykają się z Francuzkami, jak wszelki ślad pochodzenia wyklucza ich właściwie z możliwości mieszkania w prestiżowych dzielnicach, wreszcie jak bardzo ich własne bariery hamują proces integracji i Europeizacji. Pozwala to na refleksję, jak powinna wyglądać integracja, do jakiego stopnia ma ona zachodzić, a kiedy zaczyna ona ingerować w tożsamość, pociągając swoją pozorną atrakcyjnością i słusznością. A przecież dróg jest wiele.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.