
– To co się stało w sobotę dla wszystkich było niespodzianką. Przez tydzień solidnie pracowaliśmy, byliśmy jako zespół dobrze przygotowani do spotkania z Finlandią, ale na boisku nie udało się zrealizować tego, co zakładaliśmy. Wiarę, której zabrakło w sobotę, trzeba jak najszybciej odzyskać. Musimy znowu poczuć się mocni - powiedział trener Leo Beenhakker, który zapowiedział, że dziś na pewno dokona zmian w składzie kadry.
Absencja Arkadiusza Głowackiego jest wymuszona czerwoną kartką. Jego miejsce na pozycji stopera zajmie Mariusz Lewandowski. Pozostałe roszady to już efekt przemyśleń holenderskiego szkoleniowca. Kandydatem do gry w bramce jest Wojciech Kowalewski, który ma zmienić Jerzego Dudka. – Liczę na występ w środę tak samo, jak każdy z pozostałych piłkarzy. Po to przyjeżdża się na zgrupowanie, by zagrać w meczu - powiedział bramkarz Spartaka Moskwa.
Do występu od pierwszego gwizdka sędziego Grahama Polla pali się również Łukasz Garguła. Strzelec jedynego gola dla Polski w meczu z Finlandią publicznie stwierdził, że czuje się na siłach, aby pokierować grą naszej reprezentacji. W podstawowej jedenastce chciałby wybiec także Euzebiusz Smolarek. – Z Serbami musimy zagrać inaczej niż z Finami. Od początku bardziej agresywnie, odważniej. No i kolektywnie, bo w tym tkwi nasza siła. Trzeba atakować, bo remis nic nam nie da. Liczy się tylko zwycięstwo - stwierdził "Ebi".
Reprezentację Serbii w meczu z Polską poprowadzi hiszpański trener Javier Clemente. 56-letni Bask przejął drużynę
po tegorocznych finałach mistrzostw świata, w których Serbowie wypadli jeszcze gorzej niż Polacy (trzy porażki w grupie), ale w przeciwieństwie do prowadzącego biało-czerwonych Leo Beenhakkera już pokazał, że potrafi z nią wygrywać. Pod jego wodzą Serbowie najpierw pokonali na wyjeździe w towarzyskim meczu Czechów 3:1, a w sobotę na inaugurację eliminacji mistrzostw Europy ograli u siebie Azerbejdżan 1:0.
– Polska to trudny rywal. Nie zmienia tego faktu nawet porażka w pierwszym spotkaniu z Finlandią. Na pewno Polacy nie zrezygnują z walki o jedno z dwóch czołowych miejsc w grupie. Czeka nas w środę ciężka przeprawa - powiedział Clemente po przylocie do Warszawy.
Co ciekawe były selekcjoner reprezentacji Hiszpanii w 2002 roku chciał być szkoleniowcem naszej kadry nadsyłając do PZPN swoje zgłoszenie po dymisji Jerzego Engela. Prezes Michał Listkiewicz postawił jednak wówczas na Zbigniewa Bońka.
Jacek Sroka
PT