Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Cywilizacja > Euro 2012 i proroctwo Majów

Pozycja materiału w rankingach:

1269 miejsce

Dział: Cywilizacja

Ocena: 18pkt

Oceń:

Autor usunął profil

Euro 2012 i proroctwo Majów


2012 rok dla Europy ma być bardzo ważny. Wtedy ma się zmienić linia brzegowa starego kontynentu. Wody zaczną zalewać Wielką Brytanię, Włochy i Grecję...

Przyznaje się, że na wiadomość o wygranej Polski i Ukrainy nie płakałem ze szczęścia. Nie wznosiłem okrzyków triumfu, nie wpadłem w ramiona osoby stojącej obok mnie. Po prostu się uśmiechnąłem i z zadumą pokiwałem głową. Informacja o tym, że razem z naszymi ukraińskimi przyjaciółmi organizujemy EURO 2012 jest dla mnie zupełnie obojętna i nie uważam, że to wydarzenie zmieni losy naszego kraju. Mój stosunek do finałów mistrzostw Europy ma pewnie związek z tym, jak w ogóle postrzegam piłkę nożną. A postrzegam ją źle.

Oczywiście z przyjemnością oglądam wielkie widowiska tworzone przez np. Real Madryt czy drużyny południowoamerykańskie, ale zupełnie nie rozumiem ludzi emocjonujących się naszą rodzimą ekstraklasą. Tak się złożyło w moim życiu, że na przełomie 2002 i 2003 roku miałem okazję być pomysłodawcą, a przez chwilę nawet producentem programu telewizyjnego o rozgrywkach piłkarskich, dzięki czemu bywałem na polskich piłkarskich stadionach. Nie będę pisał o tym, jak nudne było oglądanie tych 22 spoconych facetów biegających za kawałkiem nadmuchanego, skórzanego balonu, bo legendarne „walory widowiskowe futbolu” są moim zdaniem po prostu nieporozumieniem. Nudna bieganina i kopanina - to jedyne, co mogę powiedzieć o „emocjonującym widowisku”, które oglądałem razem z moją ekipą telewizyjną.

To, co najbardziej zapamiętałem z tej „stadionowej przygody”, to kibice. Watahy bardzo agresywnych ludzi, przesiąkniętych szaleńczą nienawiścią do innych, podobnych grup, wznoszących wulgarne okrzyki i wyglądających nawet bardzo podobnie. Nie mam wątpliwości, że w piłce nożnej ukryły się gdzieś atawizmy z czasów kultury plemiennej, kiedy to świat dzielił się właśnie na plemiona, które przy pomocy kamieni i siekier rywalizowały między sobą o dany teren.

Od dawna postrzegam naszą planetę jako całość i nie ma dla mnie znaczenia, czy dany człowiek jest „z tego czy innego plemiona”. Są ludzi głupi lub mądrzy, dobrzy lub źli i tylko takie podziały mnie interesują. Niestety, piłka nożna i w ogóle współczesny sport utrzymuje ten schemat, że jedno plemię wygrało z innym, bo „Niemcy pokonali Szwedów” czy „Poznań dokopał Gdyni”, a takie właśnie myślenie jest moim zdaniem kompletnym absurdem. I cofa nas do myślenia rodem z walk plemiennych.
Mapa używana przez Jaime Maussana do prezentacji skutków przebiegunowania ziemi w 2012 / Fot. Jaime Maussan
Robert Bernatowicz OFFline profil autora

Autor: Robert Bernatowicz

Napisz do autora

Artykuły (45) Galerie (0) Średnia ocen (3.85)

Wiek: 62 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska

O mnie: Dziennikarz radiowy i telewizyjny. Szef publicystyki w TVBiznes i autor audycji autorskich w Polskim Radiu. Od wielu lat prowadzi Fundację NAUTILUS.

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 18

Sortuj komentarze:

Marcin Nowak 22.04.2007 15:05

Ocena: Ocena pozytywna 39 Ocena negatywna 60

Z naukowego/geograficznego punktu widzenia nie jest możliwe zalanie terenów o których pan wspomniał. Geomorfologia jest nieubłagana. Czyżby Półwysep Apeniński mał się zapaść pod ziemie?
Przebiegunowanie ziemi nie bedzie miało prawdopodobnie zadnego zwiazku z zachowaniem poziomu wód, chyba, że Antarktyda znajdzie się na równiku...
Obiecuje za kilka dni tekst na temat bardziej prawdopodobnego "potopu"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 22.04.2007 14:34

Ocena: Ocena pozytywna 47 Ocena negatywna 49

Marku, po prostu tekst Pana Roberta Bernatowicza jest bezsensowny. Z całym szacunkiem, ale naprawdę nic mnie nie obchodzi, czy redaktor Bernatowicz lubi aerobik, czy piłkę nożną, a może pływanie synchroniczne.
Każdy może napisać tekst o tym, że nie lubi blondynek, bo woli rude. Powstaje tylko jedno pytanie - kogo to obchodzi? Dyskutować można z argumentami. Np. postawić tezę, że dzień jest lepszy od nocy i przedstawić argumenty, np. bo w dzień się nie śpi, a w nocy tak. Wtedy ja jako czytelnik mogę dyskutować z argumentami. Red. Bernatowicz napisał tekst o tym, że nie lubi piłki nożnej, bo był na meczu i się nudził. Wyciąga na tej podstawie kuriozalny wniosek, że Euro 2012 nie przyniesie Polsce żadnych zmian [sic!]. Ja nie lubię wielu rzeczy, np. zupy jarzynowej, ale nie będę pisał o tym tekstów, bo jeszcze nie zdziwaczałem do reszty.
Jeśli na przykład znany i ceniony kompozytor Andrzej Pytlasińki stwierdzi, że nie lubi twórczości innego kompozytora Gerwazego Batuty, bo woli posłuchać śpiewaczki Melodii Tralalińskiej, to jest to o tyle ciekawe, że być może będę się liczył ze zdaniem znanego muzyka. Jeśli pisarz Tadeusz Kałamarz powie o powieści Gryzeldy Sztambuch, że jest mierna, a o utworze Anzelma Limeryka, że to gniot, to dla mnie to ciekawe, bo pisarza zdanie warte jest być może brannia pod uwagę.
Z tego co mi jednak wiadomo to red. Bernatowicz za znawcę tematyki sportowej nie uchodzi, zatem jego zdanie na ten temat w ogóle mnie nie interesuje, bo jest zdaniem postronnego obserwatora, co to głębszego pojęcia o tym zapewne nie ma i ledwo odróżnia Beckhama od jego żony.
Felieton ma swoje prawa, ale polemizować można tylko z argumentami, a nie z opiniami typu: "wolę kolor czerwony od żółtego, bo żółty jest nudny". Takie opinie to może wygłaszać średnio raczej rozgarnięte dziecko w wieku szkolnym, ale nie dojrzały i odpowiedzialny dziennikarz. Albo traktujemy się poważnie, albo bawimy się w dziecinne kłótnie na poziomie trzepaka.

Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Iwaniszyn 22.04.2007 13:07

Ocena: Ocena pozytywna 55 Ocena negatywna 44

Oj, to widzę że miał Pan ogromnego pecha do tych spotkań OE. Bo wiele z nich to pasjonujące spotkania. Poza poziomem nie różniące się specjalnie od tych Realu czy innych teamów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 22.04.2007 11:59

Ocena: Ocena pozytywna 45 Ocena negatywna 42

Panie Sebastnianie,
1. "Cierpie za kazdym razem jak co jakis czas jestesmy zmuszani do ogladania gonitw za kawałkiem skóry".
Zmuszani? Kto Pana zmusza? Jak Pan nie chce, to nie musi Pan cierpieć, wystarczy nie oglądać.
2. "Panu Przemysławowi W chciałbym powiedziec ze mnie to to nie oburza ze autor tekstu wyznaje swoje poglady."
Ale bardzo dobrze, niech ma, ale to nie są poglądy, to jest wyrażenie swoich preferencji, swojego gustu, a z gustem nie dyskutuję. Jeśli ktoś napisze tekst, że woli blondynki od brunetek, to ja z nim dyskutował nie będę, aczkolwiek wolę brunetki.
3. "Panie Przemysławie W tu chodzi o naszą rożnorodną WRAŻLIWOŚĆ -lepsza lub gorsza ale rozną!!! Polecam przeczytanie art. Dziesięć punktów na drodze zycia na stronie Nautilusa tam jest zawarta cała (wg. mnie) prawda o tym jak powinnismy prowadzic swoje zycie."
Pan znalazł prawdę na stronie Nautilusa, a ja wolę szukać jej gdzie indziej, nie komentuję więc.
4. "Zakładajac ze minie 2012rok i nic sie specjalnego nie zmieni to i tak owczesne opowiesci uwazam za profilaktyke"
Proflaktykę? Co to znaczy?
5. "Przeciez nie zaszkodzi cos wiedziec wiecej, miec czegos swiadomosc - niz byc zaskoczonym i wyrzucac sobie ze przeciez wiedziałem a nic w tym k. nie zrobiłem."
A co może Pan teraz zrobić, jeśli uwierzy Pan, że w 2012 będzie koniec świata? Upije się Pan, uda się na orgię do agencji towarzyskiej?
6. "Co do tego EURO w naszym kraju zastanawia mnie jedno: ciekawe przez
ile lat po jego zakonczeniu beda prowadzone roznego rodzaju slectwa, dochodzenia komisje sledcze na temat rzetelnosci wydanych srodków na budowe tych Autostrad stadionów itp.".
Ach, tak więc nic nie róbmy, najlepiej połóżmy się na ziemi w oczekiwaniu na ten 2012 i być może koniec świata. Pięknie! Gratuluję poczucia humoru.
7. "Bo tak jak większosc ludzi nie wierzy w zjawiska X-files tak ja nie bardzo moge uwierzyc w szczerosc i nieskazitelnosc władz wykonawczych i decydentów owych projektów . Juz sie mowi o Portugali że wiele obiektów jest teraz duzym obciazeniem do utrzymania stadiony autostrady."
To już paranoja, Pan wybaczy.:-)
8. "Teraz tylko potrzebna dobra propaganda sukcesu w tvp".
Propaganda jest niepotrzebna, bo sukces osiągnęliśmy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

sebastian rosinski 22.04.2007 11:41

Ocena: Ocena pozytywna 43 Ocena negatywna 49

ufff a juz myslelismy ze przytrafiła sie panu wczoraj fajna sobota i dzis wpisu nie bedzie. przyzwyczaił nas pan ze skoro swit w niedziele ....
Co do pana pogladów o futbolu to sie z panem zgadzam i cierpie za kazdym razem jak co jakis czas jestesmy zmuszani do ogladania gonitw za kawałkiem skóry.
Panu Przemysławowi W chciałbym powiedziec ze mnie to to nie oburza ze autor tekstu wyznaje swoje poglady.
Wiele ludzi ma podobne poglądy jak pan Robert tylko nie kazdy chce oficjalnie sie do nich przyznac bo kazdy z nas gdzies pracuje , pełni jakies wazne funkcje w pracy na co dzien stapamy twardo po ziemi.
Panie Przemysławie W tu chodzi o naszą rożnorodną WRAŻLIWOŚĆ -lepsza lub gorsza ale rozną!!! Polecam przeczytanie art. Dziesięć punktów na drodze zycia na stronie Nautilusa tam jest zawarta cała (wg. mnie) prawda o tym jak powinnismy prowadzic swoje zycie.
Zakładajac ze minie 2012rok i nic sie specjalnego nie zmieni to i tak owczesne opowiesci uwazam za profilaktyke.
Przeciez nie zaszkodzi cos wiedziec wiecej, miec czegos swiadomosc - niz byc zaskoczonym i wyrzucac sobie ze przeciez wiedziałem a nic w tym k. nie zrobiłem.
Co do tego EURO w naszym kraju zastanawia mnie jedno: ciekawe przez
ile lat po jego zakonczeniu beda prowadzone roznego rodzaju slectwa, dochodzenia komisje sledcze na temat rzetelnosci wydanych srodków na budowe tych Autostrad stadionów itp.
Bo tak jak większosc ludzi nie wierzy w zjawiska X-files tak ja nie bardzo moge uwierzyc w szczerosc i nieskazitelnosc władz wykonawczych i decydentów owych projektów . Juz sie mowi o Portugali że wiele obiektów jest teraz duzym obciazeniem do utrzymania stadiony autostrady.
To są niewyobrazalne pieniadze - mafiozi juz sie pewnie ciesza!!!
Teraz tylko potrzebna dobra propaganda sukcesu w tvp
Pozdrawiam p Roberta i szkoda by było baz tych niedziel.. - dobrze ze mamy Nautilusa .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Krzysztof Baraniak 22.04.2007 11:40

Ocena: Ocena pozytywna 64 Ocena negatywna 45

"Oczywiście z przyjemnością oglądam wielkie widowiska tworzone przez np. Real Madryt czy drużyny południowoamerykańskie, ale zupełnie nie rozumiem ludzi emocjonujących się naszą rodzimą ekstraklasą. Tak się złożyło w moim życiu, że na przełomie 2002 i 2003 roku miałem okazję być pomysłodawcą, a przez chwilę nawet producentem programu telewizyjnego o rozgrywkach piłkarskich, dzięki czemu bywałem na polskich piłkarskich stadionach. Nie będę pisał o tym, jak nudne było oglądanie tych 22 spoconych facetów biegających za kawałkiem nadmuchanego, skórzanego balonu, bo legendarne „walory widowiskowe futbolu” są moim zdaniem po prostu nieporozumieniem. Nudna bieganina i kopanina - to jedyne, co mogę powiedzieć o „emocjonującym widowisku”, które oglądałem razem z moją ekipą telewizyjną." - istnieje szczyt subiektywizmu? Tak, emocjonuje się rodzimą ekstraklasą, nawet o wiele bardziej niż Realem Madryt, gwiazdami reprezentacji Brazylii itd. Uważam, że jeśli ktoś się interesuje, to i OE może być bardzo ciekawa. Zwłaszcza w tym sezonie. Nie chcę oceniać Pańskiego stopnia zainteresowania czy znajomości krajowej piłki. Po prostu kompletnie się nie zgadzam...

"To, co najbardziej zapamiętałem z tej „stadionowej przygody”, to kibice. Watahy bardzo agresywnych ludzi, przesiąkniętych szaleńczą nienawiścią do innych, podobnych grup, wznoszących wulgarne okrzyki i wyglądających nawet bardzo podobnie." - kiedy ostatnio był Pan na meczu Orange Ekstraklasy? Przepraszam, ale przykro czytać takie bzdury...może od razu nazwijmy kibiców, nawet tych prawdziwych, spokojnych czy chodzących na mecze z kilkuletnimi dziećmi stadem rozwcieczonych i dzikich zwierząt...żałosne

Nie stawiam minusa bo nie o to chodzi. Smutno tylko, że ma Pan takie właśnie zdanie. Krajowa piłka jest piękna, choć brakuje w niej finezyjnych zagrań graczy pokroju Cristiano Ronaldo, geniuszu taktycznego Otto Rehhagela z Euro 2004 czy błyskotliwych akcji wygrywającego Ligę Mistrzów Realu Madryt. I proszę wierzyć, że i kibice potrafią stworzyć niesamowity spektakl...nie ma sensu przytaczać tu wszystkich przykładów choćby z trwającej rundy wiosennej, ale wystarczy spojrzeć na doping fanów Lecha, Korony, Legii czy Widzewa.
Pozdrawiam i życzę zmiany spojrzenia na pewne sprawy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Monika Sieniawska 22.04.2007 11:08

Ocena: Ocena pozytywna 43 Ocena negatywna 63

I tak oto kończy się mój jeden niedzielny rytuał :( Mam nadzieję, Panie Robercie, że jednak nadal będę mieć szanse czytać Pana teksty. Pozdrawiam serdecznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 22.04.2007 10:43

Ocena: Ocena pozytywna 50 Ocena negatywna 52

Mam nadzieję, że wytrwa Pan tu do roku 2012 i się przekonamy czy wody zaleją Włochy, czy Pan się obleje wstydem. Jeszcze kilka lat temu mówił Pan w radiu ze znacznie większą dozą pewności o katastrofie w 2012. Jak widać, im bliżej, tym większa asekuracja.
Poza tym felieton do kitu, bo co mnie obchodzi, czy autor interesuje się piłką nożną, czy gimnastyką artystyczną i czy lubi oglądać Real Madryt, czy jednak Znicz Zabierzów, Kotwicę Kołobrzeg, a może Paprykarz Szczecin lub Piernik Toruń.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.