Facebook Google+ Twitter

Euro 2012. Zwycięski remis Polski z Rosją

Stadion Narodowy do 57. minuty meczu pomiędzy biało-czerwonymi a Sborną żył nadzieją. Cudowna bramka Błaszczykowskiego wyzwoliła niepoznane pokłady euforii u ponad 50 tys. polskich kibiców. Ale co najważniejsze - gramy dalej! Relacja prosto z piłkarskiej Warszawy.

Kibice polskiej reprezentacji odprężający się przed wieczornym meczem w stołecznej strefie kibica / Fot. Piotr DrabikPrzed pierwszym gwizdkiem w spotkaniu "na śmierć i życie" dla podopiecznych Franciszka Smudy, wśród szczelnie wypełnionych trybun, nie wyczuwało się atmosfery zbliżającej się piłkarskiej bitwy. Rosyjscy dziennikarze żyli zajściami przed stadionem, a ich polscy koledzy żyli już tylko niełatwą do przejścia przeprawą z piłkarzami Sbornej. Gdy publiczność obserwowała małą ceremonię otwarcia meczu, główni aktorzy wtorkowego widowiska koncentrowali się w szatniach, przyjmując ostatnie instrukcje od swoich trenerów. Zarówno dla kibiców na Stadionie Narodowym, jak i przed telewizorami, zaskoczeniem był widok wielkiej flagi, rozwieszonej przez fanów Sbornej podczas odgrywania hymnu Rosji. Zajmująca prawie wszystkie sektory zajmowane przez gości z Wschodu płachta z napisem "This is Russia" była wcześniej znana delegatom UEFA - to oni wydali zgodę na taką demonstrację kibicowskiej siły. Biało-czerwoni odpowiedzieli Mazurkiem Dąbrowskiego, odśpiewanym jednym rytmem przez ponad 50 tys. osób.

Rosyjscy kibice liczyli na wielkie zwycięstwo Sbornej, skończyło się n dobrych chęciach / Fot. Piotr DrabikNa pierwszy wybuch radości nie trzeba było długo czekać - Damien Perquis oko w oko z Malafeewem i futbolówka w siatce. Ale wynik niestety się nie zmienia - odgwizdanie spalonego utonęło w fali radości z nieuznanej bramki (dał się jej porwać Tomasz Zimoch, komentujący spotkanie dla radiowej "jedynki"). Dobra gra podopiecznych Franciszka Smudy, a zwłaszcza skuteczność Roberta Lewandowskiego, mogła spokojnie dać nam upragnione prowadzenie. Ale rywale wcale nie zapadli w niedźwiedzi sen, a najlepszym dowodem na to było trafienie Alana Dzagoewa. Bardzo skuteczny podczas ostatnich dwóch meczy rosyjski napastnik, bezbłędnie wykorzystał podanie z rzutu wolnego. Polacy dwoili się i troili, by nie schodzić do szatni jako pokonani. Ale do końca pierwszej połowy wynik pozostał bez zmian.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.