Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

167964 miejsce

Euro w kapciach: dzień pierwszy

Za nami dwa spotkania piłkarskich Mistrzostw Europy w Austrii i Szwajcarii. Portugalia pewnie pokonała Turcję 2:0, a Czesi po słabej grze ograli Szwajcarów 1:0.

Ekipa Jakoba Kuhna stworzyła więcej dogodnych sytuacji strzeleckich niż drużyna prowadzona przez Karela Brucknera. Wcześniej tylko raz w historii rozgrywek o puchar Henry'ego Delanauya zdarzyło się, żeby gospodarze przegrali w meczu otwarcia. Miało to miejsce cztery lata temu, kiedy to Portugalia uległa Grecji 1:2.

Czesi są zdecydowanie bardziej doświadczonym zespołem, lecz w składzie na Euro brakuje m.in. Tomasa Rosicky'ego i Pavla Nedveda, którzy stanowili o sile pomocy naszych południowych sąsiadów. Brak dwóch świetnych zawodników spowodował, że Szwajcarzy mieli większe szanse na sukces. Poza tym, grają u siebie, a jak wiadomo, gospodarzom pomagają ściany. Mimo dopingu ze strony swoich kibiców, nie zdołali udokumentować przewagi na boisku chociaż jednym golem, a było bardzo blisko (wprowadzony w drugiej połowie Johan Vonlanthen trafił w poprzeczkę).

Pewna Portugalia

Chyba nikt w kraju z Półwyspu Iberyjskiego nie wyobraża sobie, żeby reprezentacja kierowana przez Luisa Felipe Scolariego nie wyszła z grupy. Presja na gospodarzach Euro sprzed czterech lat jest ogromna. Oczekuje się od nich zwycięstwa na tegorocznym turnieju.

Wczorajszy mecz z Turkami przybliżył finalistów poprzednich ME do awansu do ćwierćfinału. Piłka w bramce Volkana Demirela wylądowała trzy razy (dwa po strzałach środkowego obrońcy Pepe, raz po uderzeniu Raula Meirelesa), lecz pierwsze trafienie zostało niesłusznie nieuznane. Zawodnik Realu Madryt nie znajdował się na spalonym. Akcja, po której padł gol na 1:0 przypominała ofensywne wyjścia Lucio, obrońcy znanego z zamiłowania z gry do przodu. Pepe dostał piłkę na 40 metrze boiska, wymienił się podaniami z Nuno Gomesem, a następnie umieścił ją w siatce. Trzeba wspomnieć, że Portugalczyk był w momencie strzału był atakowany przez Emre Asika i wpadającą piłkę do bramki oglądał opadając na murawę.

Przez cały mecz przeważała reprezentacja Portugalii, która wygrała zasłużenie. Znani ze swojej waleczności Turcy nie zademonstrowali jej piłkarskim kibicom.

Pechowiec

Wczorajszego dnia nie będzie dobrze wspominał Alexander Frei, który pod koniec pierwszej połowy został sfaulowany przez Zdenka Grygerę. Szwajcar padł na murawę. Miał łzy w oczach, gdy schodził z boiska. Wiedział, że już nie zagra na tych Mistrzostwach Europy. Wstępna diagnoza mówi o zerwaniu więzadeł w lewym kolanie. Lider zespołu Jakoba Kuhna przed turniejem obiecywał sukces w postaci medalu, lecz już nie pomoże na boisku swoim kolegom.

A co z Ronaldo?

Portugalczyk mający za sobą fantastyczny sezon był bliski zdobycia bramki z rzutu wolnego. Uderzył w lewy dolny róg bramki Volkana Demirela i gdyby nie lekkie dotknięcie piłki przez tureckiego bramkarza, mógłby dopisać sobie pierwszą bramkę zdobytą dla swojej drużyny na tej imprezie. Miał udział w bramce na 2:0, kiedy dobrze podał do Joao Moutinho, który asystował przy golu Raula Meirelesa.

Pierwszy dzień w liczbach:

2 - tyle razy po strzałach Pepe piłka lądowała w tureckiej bramce. Sędzia jednak nie uznał prawidłowo zdobytego pierwszego gola.
15 - tyle minut potrzebował Vaclav Sverkos, aby dać prowadzenie Czechom. Napastnik Banika Ostrawa zmienił w 56. minucie Jana Kollera.
10 - po tylu minutach występowania w meczu Raul Meireles przypieczętował zwycięstwo swojej ekipy. Piłkarz FC Porto zastąpił Simao Sabrosę na siedem minut przed upływem regulaminowego czasu gry.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.