Facebook Google+ Twitter

Euro w kapciach: "mechaniczna pomarańcza" zmierza po złoto?

Wczoraj odbyło się (póki co) najciekawsze spotkanie Mistrzostw Europy w Austrii i Szwajcarii - Holandia pokonała Włochów. Właściwie nie powinno być w tym nic dziwnego, lecz rozmiar wygranej budzi respekt przed każdym obserwatorem.

Ekipa kierowana przez Marco van Bastena wykorzystała błędy bloku defensywnego i zdobyła trzy gole, nie tracąc żadnego, choć były ku temu okazje.

Akcja, po której padła bramka na 2:0, powinna być pokazywana wszystkim drużynom chcącym przeprowadzać skuteczne kontrataki. Rozgrywający bardzo dobry mecz Giovanni van Bronckhorst, przerzucił piłkę do stojącego po przeciwległej stronie boiska Dirka Kuyta, który świetnie dośrodkował do wbiegającego w pole karne Wesleya Sneijdera, a ten pokonał interweniującego Gianluigi Buffona uznawanego za jednego z najlepszych bramkarzy na świecie. Wszystko zrobione szybko i dokładnie.

Oprócz uczestnictwa w akcji praktycznie przesądzającej losy meczu, van Bronckhorst zaliczył również jedno trafienie. Po rzucie wolnym wykonywanym przez Włochów, Edwin van der Sar wybił piłkę, do której dopadli holenderscy zawodnicy. Popularny "Gio" postanowił pójść za akcją. W taki sposób szybko przebiegł około 80 metrów, co nie poszło na marne. Otrzymał dośrodkowanie z prawej strony, a następnie głową umieścił piłkę w siatce, czym pogrążył zespół "Azzurrich".

Holendrzy pokazali wczoraj to, co mają najlepsze od wielu lat, czyli atak. Nawet bez mającego uraz Arjena Robbena, który wnosił wiele do ofensywy "Oranje", zawodnicy Marco van Bastena stworzyli wiele efektywnych akcji zagrażających bramce Buffona. Bardzo dobre spotkanie rozegrał mierzący 198 cm pomocnik Orlando Engelaar. Także środkowy obrońca Khalid Boulahrouz, który został powołany w ostatniej chwili w miejsce kontuzjowanego Ryana Babela, zaliczył dobry występ. Van Basten miał nosa, sadzając na ławce niemal pewnego miejsca w wyjściowej jedenastce Johna Heitingę.

Sukcesu "Pomarańczowych" nie byłoby bez błędów obrony i mizerności w ataku drużyny włoskiej. Reprezentacja z Półwyspu Apenińskiego znana jest z zamiłowania do gry defensywnej, w której się specjalizuje. Wczoraj para obrońców Marco Materazzi - Andrea Barzagli nie dawała sobie rady z szybkimi zawodnikami z Holandii. Widać, że strata nieszczęśliwie sfaulowanego na treningu, a co za tym idzie kontuzjowanego Fabio Cannavaro jest ciosem dla obrony.

Również ofensywna gra drużyny Roberto Donadoniego nie wyglądała zbyt dobrze. Dopiero po wpuszczeniu na boisko legendy Juventusu Turyn Alessandro Del Piero, Włosi zaczęli bardziej zagrażać bramce van der Sara.

Póki co, Holendrzy zaprezentowali najciekawszy styl gry ze wszystkich dotychczas grających drużyn na Euro 2008 i wyrastają na największych faworytów tego turnieju. Nie bali się zaatakować włoskiej defensywy, która pozwoliła na strzelenie sobie trzech bramek. Czy powtórzą sukces z 1988 roku, kiedy to zwyciężyli na Mistrzostwach Europy w Niemczech pokonując 2:0 reprezentację ZSRR? Bardzo możliwe. Na razie nie widzę ekip, które miałyby im zagrozić. Może dziś Hiszpania pokaże się ze świetnej strony i rozniesie Rosjan. Nie należy zapominać, że Holandia ma za sobą jeden mecz. Równie dobrze to może być ich najlepszy występ na obecnym turnieju, jednak ja w to nie wierzę. Pokazali, że tworzą zgrany kolektyw, którego powinni bać się najlepsi. Gdy do składu powróci Arjen Robben, atak "Oranje" będzie istnym dynamitem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.