Facebook Google+ Twitter

Euro w kapciach: Turcy - mistrzowie końcówek

Wczoraj wieczorem reprezentacja Turcji pod wodzą Fatiha Terima w niewiarygodnych okolicznościach zapewniła sobie awans do ćwierćfinału. Czesi przegrali 2:3, choć do 75. minuty prowadzili 2:0!

Tureccy kibicie oszaleli wczoraj ze szczęścia. / Fot. PAP EPA / MARTIAL TREZZINIStrzelcem kontaktowej bramki był Arda Turan. Ten sam zawodnik, który dał zwycięstwo w doliczonym czasie gry w spotkaniu ze Szwajcarią (do 92. minuty meczu utrzymywał się wynik 1:1). Jeżeli w starciu z Czechami padłby remis, oglądalibyśmy rzuty karne. Chyba nikt nie spodziewał się, że podopieczni Terima zdołają wygrać, ba, że zdołają wyrównać w ostatnim pojedynku w fazie grupowej.

Celne trafienie na piętnaście minut przed zakończeniem regulaminowego czasu gry wlało trochę nadziei w serca tureckich kibiców, którzy znani są z żywiołowego dopingu. Przy stanie 0:2 dla przeciwnika Turcy zgromadzeni na trybunach oglądali mecz w milczeniu. Drzemiąca w nich siła wybuchła w 87. minucie, kiedy to Petr Cech nie wyłapał, wydawałoby się, dość prostego dośrodkowania. Piłka wyśliznęła mu się z rąk, dopadł do niej Nihat Kahveci, mający za sobą udany sezon w Primera Division (18 goli w lidze i wicemistrzostwo Hiszpanii z Villareal) i umieścił ją w siatce.

Cech, uznawany za jednego z najlepszych bramkarzy na świecie, popełnił fatalny w skutkach błąd, który ostatecznie doprowadził do porażki. Turcy pobudzeni zdobyciem drugiego gola nadal forsowali czeską defensywę. Nokaut miał miejsce w 89. minucie. Nihat ponownie znalazł drogę do bramki Cecha. Kibice, piłkarze i trener, który dostawał szału, widząc swoich podopiecznych nie potrafiących zdobyć gola, w jednym w momencie oszaleli ze szczęścia.

Nawet czerwona kartka dla bramkarza Turków Volkana Demirela za bezsensowne odepchnięcie Jana Kollera pokazana w doliczonym czasie meczu, nie mogła popsuć nastrojów w zwycięskiej drużynie. Między słupkami stanął dotychczas występujący na lewej pomocy Sanli Tuncay, który nie miał okazji do zaprezentowania swoich umiejętności na nietypowej dla niego pozycji.

Zawodników Fatiha Terima należy po raz kolejny pochwalić za niesamowitą waleczność i determinację w dążeniu do upragnionego celu. Wykorzystali to, że Czesi zbyt wcześnie cofnęli się pod własne pole karne. Obrona korzystnego rezultatu sprawiła, że nie przeprowadzali akcji mogących zagrozić tureckiej defensywie. Być może wszystko potoczyłoby się inaczej, gdyby sędzia Peter Frojdfelt podyktował rzut karny za faul na Janie Polaku (został uderzony zbyt wysoko uniesioną nogą w głowę przez tureckiego obrońcę, lekarze musieli założyć mu opatrunek). Czesi zakończyli swoje zmagania na mistrzostwach Europy zajmując trzecie miejsce w grupie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.