Facebook Google+ Twitter

Eurofest 2009 - dzień drugi i trzeci

Trwa II Międzynarodowy Festiwal Teatrów Lalek Krajów Unii Europejskiej im. Roberta Schumana - Eurofest 2009. Oto relacja z drugiego i trzeciego dnia imprezy.

"Osiem świateł Chanuki" / Fot. M. SienkiewiczW pierwszym spektaklu konkursowym tegorocznego Eurofestu zaprezentował się kielecki Teatr Lalek “Kubuś”, który przedstawił spektakl “Osiem świateł Chanuki”. Jak sama nazwa wskazuje, jego treść nawiązywała do żydowskiego święta Chanuka, kiedy to w przeciągu ośmiu dni zapala się kolejne świeczki menory - ośmioramiennego świecznika. Również i w przedstawieniu pojawiła się menora i kolejno zapalane świece. Rytuałowi temu towarzyszyło osiem historii przedstawiających kulturę i religijność Żydów żyjących niegdyś na terenach Polski. Każda opowieść niosła za sobą przekaz mówiący o uczciwości czy mądrości.

Pełne humoru historyjki, przeplatane muzyką klezmerską i śpiewem psalmicznym przypadły do gustu nie tylko starszym widzom. Także i ci najmłodsi doskonale przyjęli “Osiem świateł Chanuki” niejednokrotnie wybuchając salwami śmiechu. Niewątpliwy wpływ na to miała gra aktorów kieleckiego “Kubusia”, którzy nie tylko “operowali” lalkami, ale także aktywnie uczestniczyli w przedstawieniu. Każdy widz mógł poczuć się, jakby odwiedził skromne progi licznej, żydowskiej rodziny i został uraczony mnóstwem wspomnień serwowanych czy to przez gospodarza, czy też przez gospodynie przygotowujące chanukowe placki ziemniaczane. Całość dopełnił szereg archiwalnych filmów, które pojawiały się w trakcie trwania spektaklu. Prawdziwe oblicze życia polskich Żydów zostało tu ukazane w sposób perfekcyjny.

Rozkołysane marionetki... roześmiana publiczność


"Rozkołysane marionetki" / Fot. M. SienkiewiczJeśli ktokolwiek myślał, że teatr lalki skłania się wyłącznie ku poważnym historiom, przekonał się wczoraj, iż nie jest to prawda. A wszystko za sprawą Pavela Vangeliego, jednoosobowego teatru z Czech. Jego występ przyciągnął sporą grupę widzów, którzy szczelnie wypełnili widownię “Tęczy”. Już od pierwszych minut widać było, że zgromadzeni nie żałują tego, iż pojawili się na występie Vangeliego.

Sześć scenek, sześciu bohaterów, a wszystko połączone wyśmienitą porcją humoru i dobrego jazzu oraz swingu - tak w skrócie można określić “Rozkołysane marionetki”. Bariera językowa (spektakl prowadzony był w języku angielskim) nie przeszkodziła w odbiorze. Nawet najmłodszym uczestnikom tej części Eurofestu, którzy to nawiązali barwny polsko-angielsko-czeski dialog na linii scena-widownia. Nie straszne im były diabły czy też kościotrupy. Zwłaszcza obecność tego drugiego rozochociła maluchy, które odważnie zwracały uwagę czeskiemu artyście, iż “ten szkielet jest goły” czy też “przecież on nie żyje”.

Gromkie oklaski nie zakończyły 55-minutowego przedstawienia. Zaraz po nim Pavel Vangeli wyprowadził na scenę wszystkich swoich “podopiecznych”, po czym zaprosił wszystkich chętnych do zapoznania się z budową i funkcjonowaniem lalek.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.