Facebook Google+ Twitter

Euroliga kobiet: Valenciennes ogrywa Lotos

Lotos PKO BP Gdynia nie zdołał odnieść drugiego zwycięstwa w Eurolidze. W trzeciej kolejce tych rozgrywek gdynianki uległy francuskiemu US Valenciennes Olimpic 73:79.

logo Lotos / Fot. logo LotosPojedynki Lotosu i Valenciennes stają się powoli tradycją w Eurolidze. Na 10 spotkań, Francuzki wygrały siedmiokrotnie. Tę niekorzystną statystykę można było dziś zmienić, tym bardziej, że USVO wydawało się być słabsze niż w minionych latach. W dwóch poprzednich kolejkach Francuzki wyraźnie ulegały rywalkom, a Lotos ograł sam Spartak Moskwa Region w ostatnim spotkaniu w Eurolidze. Wszystko wskazywało więc na zwycięstwo gdynianek. Kibiców czekało jednak wielkie rozczarowanie.
Przyczyną porażki podopiecznych trenera Romana Skrzecza była słaba postawa w defensywie koszykarek z Gdyni. - Fatalna obrona mojego zespołu przełożyła sie na wysoką skuteczność zespołu gości - tłumaczył szkoleniowiec Lotosu. Nietrudno zgodzić się z tą opinią.
Na początek 0:7
Już początek spotkania zapowiadał, że gdyniankom będzie trudno to spotkanie wygrać. Dwie trójki Francuzek (Francesca Zara, Emilie Gomis) i rzut za dwa Nicole Ohlde sprawił, że już po 2 minutach gry, przyjezdne prowadziły 7:0. Koszykarki USVO bardzo łatwo dochodziły do dogodnych pozycji rzutowych i zaskakiwały Niecole Ohlde znów zagrała doskonałe spotkanie w Eurolidze. / Fot. Daniel Kurwyśmienitą skutecznością. Drużyna Valenciennes solidnie zagrała również w defensywie, co natychmiast przełożyło się na wysokie prowadzenie 9:22 po 7 minutach gry. Sygnał do odrabiania strat dała Katserina Snytsina, która pobudziła poczynania ofensywne gdynianek. Dzięki lepszej skuteczności gospodynie zdołały zmniejszyć prowadzenie Valenciennes, kończąc pierwszą odsłonę z czteropunktową stratą 20:24. Druga kwartę lepiej rozpoczęły miejscowe. Punkty Chamique Holdsclaw, Dominique Canty i Magdaleny Leciejewskiej pozwoliły dojść rywalki na jeden punkt, a na cztery minuty przed końcem kwarty dwójka Canty pozwoliła doprowadzić do remisu 34:34. Od tego momentu na parkiecie można było obserwować zaciętą walkę punkt za punkt. Z tej ostrej batalii obronną ręką wyszły gdynianki, które na dwie minuty do końca po raz pierwszy w tym spotkaniu prowadziły 37:36,a na koniec drugiej kwarty schodziły z pięciopunktową przewagą 44:39. Gra Valenciennes znów była bardzo nierówna. Przypominały się horrory z poprzednich spotkań, gdzie jedną kwartę podopieczne Herve'a Coudray'a potrafiły przegrać dwudziestoma punktami. Po pierwszej połowieDominique Canty mimo zdobytych 20 punktów nie mogła świetować sukcesu swojej drużyny. / Fot. Daniel Kur na wyróżnienia zasługiwała Canty (14 punktów), Holdsclaw (10) i Snytsina (8), a w drużynie gości Gomis (8), Zara (9) i Ohlde (8). Amerykanka brylowała również na tablicy, aż 9-krotnie zbierając piłki spod kosza. Zatrważająco w statystykach Lotosu wyglądała pozycja straty (6) i ilość oddanych rzutów za trzy, których nie oglądaliśmy w wykonaniu gospodyń. Valenciennes miało takich prób 10, z czego, aż 7 wykorzystały! Trzy takie rzuty oddała Zara, popisując się 100% skutecznością. Po dwie trójki dorzuciły Gomis i Laurie Koehn.
Fatalna kwarta gdynianek
W trzeciej odsłonie gdynianki nie istniały na parkiecie, a znów rozegrały się Francuzki. Po czterech minutach gry USVO doprowadziło do remisu 48:48, a na dwie minuty do końca kwarty dwa punkty Gomis dały przyjezdnym prowadzenie 50:52. Przez pierwsze cztery minuty gdynianki nie zdobyły żadnego punktu! Ostatecznie podopieczne Coudray'a zakończyły tę część gry prowadzeniem 52:56, będąc w lepszej sytuacji przed ostatnią partią. Szkoleniowiec gdyńskiego zespołu mógł mieć spore pretensje do swoich zawodniczek, bo w tej kwarcie uległy Valenciennes aż 8:17!
Czwarta kwarta dla Valenciennes
Koszykarka Lotosu PKO BP Gdynia Dominique Canty (z lewej) blokuje Emilie Gomis (z prawej) z Valenciennes Olympic podczas meczu Euroligi. / Fot. PAPJednak Francuzki ponownie miały krótki przestój w grze, co skrzętnie wykorzystały Slobodanka Maksimovic i Snytsnina. Inaugurujące ostatnią kwartę sześć punktów Serbki, dały Lotosowi prowadzenie 62:58. Ale w odpowiednim momencie skuteczny cios za trzy, zadała Zara czym zmniejszyła dystans do gospodyń (62:61). Przez kilka minut na parkiecie toczyła się wyrównana walka punkt za punkt. Ale na dwie minuty przed końcem spotkania, Francuzki w zespole Valenciennes, Bade i Gomis wyprowadziły USVO na prowadzenie 69:73, którego nie oddały już do końca spotkania. W ostatnich minutach trener Skrzecz nie mógł skorzystać z gry Holdsclaw, która musiała opuścić parkiet po piątym faulu. W miejsce najskuteczniejszej Amerykanki w polskimlogo USVO / Fot. logo USVO zespole, pojawiła się Natalia Waligórska. Chwilę później piłkę pod koszem Francuzek straciła Canty, faulując przy tym Reka Cserny. Na 30 sekund prze końcem meczu Węgierka nie miała problemów z dwukrotnym umieszczeniem piłki w koszu z linii rzutów osobistych, czym przyczyniła się do prowadzenia Valenciennes 71:76. Ostatnie sekundy nie przyniosły wielkiej zmiany rezultatu spotkania. Mecz zakończył się porażką Lotosu 73:79. Najwięcej punktów dla przyjezdnych zdobyła Gomis (17), Zara (15) i Ohlde (14), w Lotosie najlepsza była Canty (20), Snytsina (16), Maksimovic (15) i Holdsclaw (12). - Bardzo potrzebowaliśmy tego zwycięstwa, które wpływa na morale i atmosferę w szatni - skomentowała zawodniczka Valenciennes Amelie Pochet. Było to pierwsze zwycięstwo Valenciennes w tegorocznych rozgrywkach Euroligi, dla Lotosu była to już druga porażka. - To był ciężki mecz, zagraliśmy fatalnie w defensywie. Teraz czas na ciężką pracę na treningach nad defensywą. Trzeba liczyć na poprawę w grze w następnych spotkaniach - powiedziała jedna z lepszych zawodniczek z Gdyni Katserina Snytsina.
Po meczu powiedzieli:
Trener Henry Coudray:
- To nie był dobry mecz. Przegraliśmy pierwsze dwa spotkania i wiedzieliśmy, że to jest bardzo ważny mecz. Stąd udzieliła się nam w grze spora nerwowość. Zagraliśmy dobre spotkanie w defensywie, przede wszystkimKatserina Snitsina dwukrotnie zrywała Lotos do odrabiania strat, niestety jej dobra gra nie przyczyniła się do zwycięstwa gdynianek. / Fot. Daniel Kur wyłączyliśmy z gry Chamique Holdsclaw. Wiedzieliśmy, że jest to najmocniejszy punkt Lotosu. Dobrą robotę zrobiliśmy w drugiej połowie. Kluczem do zwycięstwa okazała się dobra dyspozycja w grze obronnej.
Trener Roman Skrzecz:
- Fatalnie funkcjonowała defensywa. Ta mądra gra która była widoczna w meczu ze Spartakiem, dzisiaj się nie pojawiła. Przyczyną porażki jest właśnie postawia w grze obronnej. My ten mecz przegraliśmy w pierwszych minutach spotkania, nie w końcówce.
Lotos: Canty (20), Snytsina (16), Maksimovic (15) i Holdsclaw (12), Leciejewska (5), Breitreiner (5)
Valenciennes: Gomis (17), Zara (15) i Ohlde (14), Bade (12), Cserny (11), Koehn (6), Reghaissia (4)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.