Facebook Google+ Twitter

Euroliga: Prokom przegrał wygrany mecz!

Prokom Trefl Sopot meczem z Efesem Pilsen Stambuł, rozpoczął dziś rundę rewanżową Euroligi mężczyzn. Jego zawodnicy od pierwszej kwarty grali bardzo skutecznie, aby w końcówce oddać pole walki rywalowi, przegrywając mecz 74:81.

Logo Prokomu Trefl SopotWystęp niektórych zawodników Prokomu stał pod dużym znakiem zapytania. W pełni sił jest Tomas Pacesac, a na kontuzje narzekali Rashid Atkins, Christian Dalmau oraz Justin Hamilton.

Atmosfera w zespole przed meczem z Efesem nie należała do idealnych. Mistrz Polski przegrał w miniony weekend w Dominet Bank Ekstralidze z Turowem Zgorzelec. Prokom nie był skazywany na porażkę, gdyż jest to zespół posiadający graczy, którzy w najmniej oczekiwanym momencie mogą zagrać dobre spotkanie.

Już od pierwszych minut, oba zespoły rzucały punkt za punkt. Bardzo dobrze prezentował się center gości Ermal Kugo, który po 7 minutach gry miał na swoim koncie już 8 punktów. Po udanej końcówce pierwszej kwarty, Prokom prowadził po 10 minutach 17:14. Dla gospodarzy 6 „oczek” rzucił Slanina. W 13 minucie Efes doszedł Prokom na jeden punkt 19:18. Chwilę później przewaga Polaków urosła do sześciu punktów, trzecią trójkę rzucił Dalmau. W drugiej odsłonie tego meczu Polski zespół grał bardzo równo, co pozwoliło mu utrzymać zdobytą przewagę, prowadzać na półmetku 30:28. W pierwszej części najlepiej punktowali Besok (8) Bekso Slanina (8). Formę po pierwszej kwarcie stracił gracz Efesu – Kugo.

- Wiemy tyle samo o rywalach, co oni o nas, ale mam nadzieję, że rozumiemy się teraz lepiej niż na początku sezonu. Doszli nowi kluczowi koszykarze w tym sezonie, więc musimy mieć trochę czasu na zgranie. Przed rozgrywkami praktycznie nie trenowaliśmy razem, bo większość grała w drużynach narodowych. Najbardziej szkoda mi tej porażki w Kolonii, ale nie ma co wracać do złych momentów. Jeśli w następnych meczach będziemy grać tak dobrze jak spotkaniu w Bolonii, to stać nas na wygraną z każdym - i w najbliższym meczu z Efesem i z bardzo silnym Olympiakosem – powiedział przed meczem Tomas Masiulis, skrzydłowy Prokomu.

Z biegiem czasu dało się zauważyć, że trener Prokomu Eugeniusz Kijewski znalazł optymalny skład. Dwie minuty przed końcem trzeciej kwarty gospodarze prowadzili 50:41. Zmieniony został najlepiej dysponowany dziś Slanina, na którego miejsce wszedł Jeff Nordagaard. Po 30 minutach bardzo ciekawego spotkania Prokom Trefl Sopot prowadziła 54:47. W czwartej i zarazem ostatniej kwarcie spotkania goście ze Stambułu zabrali się ostro do odrabiania strat. Cztery minuty przed końcem było 59:59. Chwilę później goście wyszli na pierwsze prowadzenie 62:61, aby po chwili prowadzić już 61:68. Prokom, który przez całe spotkanie prowadził, znalazł się w bardzo trudnej sytuacji. Na 60 sekund przed końcem było 63:70. Z boiska został zdjęty Besok, który końcówki spotkania nie mógł zaliczyć do udanych. Ostatecznie gospodarze ulegli Efesowi Pilsen 70:78.

Najwięcej punktów zdobyli:

Dla Polaków: Slanina (17), Besok (14), Dalmau (14) i Masiulis (8).

Dla Efesu: Prkacin (20), Jenkins (20), Haislip (17) oraz Kugo (8).

 

Tabela grupy A

1.Tau Ceramica Vitoria 15 pkt.
2.Olympiakos Pireus 14 pkt.
3.Efes Pilsen 12 pkt.
4.Prokom Trefl Sopot 11 pkt.
5.Dynamo Moskwa 11 pkt.
6.Le Mans 11 pkt.
7.Climamio Bologna 10 pkt.

8.RheinEnergie 9 pkt.

 
Źródło: euroleague.net

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.