Facebook Google+ Twitter

Europa mówi w Gdańsku jednym głosem o upadku komunizmu

Współautorzy: Natalia Klimczak

W Polsce są dwie niezwykle ważne daty: 1980 i 4 czerwca 1989. W dwadzieścia lat po pierwszych wolnych wyborach w Polsce, do Gdańska zjechali politycy - świadkowie tych wydarzeń, by przypomnieć światu jak ważny był to dzień.

 / Fot. http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Brosen_EnterShipyardGdansk.jpg&filetimestamp=20060514175234- W Polsce są dwie niezwykle ważne daty. Pierwszy skok zrobiliśmy w sierpniu 1980 r. Uderzyliśmy system olbrzymim strajkiem. Potem był 4 czerwca 1989 r. Uderzyliśmy system podobnie dotkliwie kartą wyborczą. Po tych dwóch uderzeniach już się nie podniósł - tymi słowami otworzył konferencję marszałek senatu, Bogdan Borusewicz, niegdyś uczestnik strajku w Stoczni Gdańsk. Przypomniał, że to Lech Wałęsa, Jurek Borowczak, Bogdan Felski, Ludwik Prądzyński i on – rozpoczęli strajk, a zmiana ustroju mogła się udać tylko dzięki zaangażowaniu ludzi bezkompromisowych, którzy ryzykując wiele, nie załamali się i postanowili działać. - To dzięki determinacji kilkuset tysięcy Polaków, którzy tworzyli ruch oporu po wprowadzeniu stanu wojennego, "Solidarności" nie można już było izolować – mówił Marszałek. Tylko dzięki solidarnemu, zdeterminowanemu działaniu, jak również wsparciu moralnemu opozycjonistów z innych państw cała sprawa mogła zakończyć się sukcesem.

Bohaterowie

- Każdy czas ma swoich bohaterów. Są to ci, którzy potrafią przeskoczyć przez płot i zburzyć mur. Wszyscy wiemy, o kim mowa. Chylę przed nimi czoło – mówił premier Donald Tusk. Podkreślił tym samym jak ważna jest pamięć o bohaterach Solidarności. - Kto straci pamięć o tych zdarzeniach, straci też tę najważniejszą wartość, jaką jest wolność. Nawet wtedy, kiedy ta wolność, jak w dzisiejszych trudnych czasach, skażona jest kryzysem - podkreślił, mówiąc o tym, że Polska zdaje egzamin z radzenia sobie w nowych warunkach. Zapewnił też, że choć Polacy zdają się tego nie doceniać,jednak świat pamięta, że to w Polsce rozpoczęły się przemiany.

Lech Wałęsa nie byłby sobą, gdyby przemawiał sztampowo i konwencjonalnie. Przemówienie rozpoczął zatem śpiewem " To nie te czasy, nie te czasy...". I choć rocznica powinna skłaniać do mówienia rzeczy wyłącznie miłych, to od razu zapowiedział: - Ja nie mogę się powtarzać, więc muszę coś popsuć. - Mur udało nam się zburzyć, teraz musimy zbudować nową Polskę. Ale jak to zrobić, skoro tylko 20 procent obywateli chce iść na wybory? - zapytał były prezydent.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 06.06.2009 11:10

Dobrze, że pozostało wolne, nie było wstydu powitań ze stołka :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 06.06.2009 09:51

Świetnie napisana relacja! Czytając, miałem wrażenie: "Tak jak bym tam był..." A było przecież jedno wolne miejsce... :)) Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.