Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

64535 miejsce

Europa na skraju narodu

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2011-01-29 11:30

Wbrew obiegowym opiniom Tolkien, obrazując życie w Shire, nie wzorował się jedynie na Irlandczykach, ale na wszystkich europejskich narodach. Ci niewysocy, grubo ciosani, grubiańscy, choć spolegliwi, swojscy hobbici, to właśnie my - Europejczycy.

Europa/ Irlandia / Fot. Radosław ŻubryckiEuropa… kryzys ekonomiczny

Przed przystąpieniem Polski do Uni Europejskiej w 2004 roku wielokrotnie negatywnie odnosiłem sie do tej inicjatywy. O ile względy ekonomiczne były racjonalne, o tyle przesłanki społeczne wydawały się kruche i niepewne, a w najlepszym wypadku mocno naciągane. Mając doświadczenie bycia europejczykiem i niewielkie, ale wystarczające wrażenia z podróży po Eurolandzie, nie rozumiałem jak z tworu tak różnych przekonań i przyzwyczajeń można stworzyć jedno globalne państwo.

Po przeszło 6 latach od tego momentu i pięciu spędzonych poza polską, mogę z całą stanowczością powiedzieć, że moja ówczesna ocena była trafna i niewiele odbiegała od faktycznego stanu europejskiej ‘euforii’. Europa nie potrafi się i co ważniejsze, nie chce się świadomie zjednoczyć, a europejczycy nie potrafią myśleć wspólnotowo. I jak się wydaje nigdy tak nie robili i nigdy robić nie będą.

Wydarzenia zapoczątkowane przez kryzys ekonomiczny w stanach zjednoczonych spowodowały lawinę wydarzeń, która w bezpośredni sposób wpłynęła na sytuację polityczną kontynentu dzisiaj. Oto zamrożenie linii kredytowych w USA staje się mimowolną przyczyną umierania idei Europy. I to umierania całkowicie naturalnego – zlepek różnych ciał o odmiennych funkcjach nie daje się połączyć. Trochę przypomina to dzieło dr Frankensteina, gdzie wiele członków należących do różnych ludzi próbowano połączyć jednym duchem. O ile idea była szczytna o tyle wykonanie makabryczne, a koniec tragiczny. Nie mogę uciec od przeświadczenia, że ten sam proces obserwujemy dzisiaj w Unii Europejskiej.

Choć łączy nas jeden duch, to jednak dzieli wszystko inne. I choć głowa bardzo się stara utrzymać wszystkie członki w odpowiednim miejscu, te wymykają się, co chwila w zupełnie nieprzewidywalnych kierunkach. I tak, ten kulejący europejski ‘paralityk’ przemierza kolejne lata. Jak długo jeszcze? Lub może warto zapytać, jak długo jeszcze razem?

Ostatnie pięć lat to wysoki wzrost i bardzo szybki upadek. I o ile w czasie hossy problemy pozostawały niezauważalne, o tyle w chwili upadku, najdrobniejsze sprawy stanowią problemy nie do pokonania. Zatwierdzenie przez wspólnotę funduszu pożyczkowego to jednoczesny gwóźdź do trumny całej wspólnoty. Nie dlatego, że wspólnota nie powinna się trzymać razem, ale dlatego, że owa ugoda daje rozgrzeszenie. I nie tym, którzy pożyczali i żyli na kredyt, ale tym, którzy dawali pożyczki i pozwalali na życie na kredyt, bo to na nich spoczywa prawdziwa odpowiedzialność i wina.

…podatki wzrastały

Początków dzisiejszych problemów ekonomicznych i społecznych należy szukać nie, kilka czy kilkanaście, ale kilkaset lat wcześniej. To koniec średniowiecza, rozwój wiedzy i technologii, początek oświeceniowej myśli, były początkami dzisiejszych sukcesów, dobrobytu, a także upadku. Ten dobrobyt, tak ekonomiczny, jak społeczny, został szybko wykorzystany do rozwoju wyższych warstw społecznych. Przede wszystkim łatwo zauważyć, że bogacenie się, ale przede wszystkim życie europejskich dworów koncentrowało się na ciągłym zwiększaniu wydatków. Nomem omen rozwój technologiczny powodował wzrost dochodów. Na tron wstępował prężny władca, dwór się rozrastał, budowano rezydencje, finansowano śmiałe plany, kasa państwowa świeciła pustkami. Podatki wzrastały, zwiększał się dystans między władzą, a władanymi. W najlepszym wypadku król doprowadzał do wojny z sąsiednim krajem, która dawała ujście społecznemu niezadowoleniu, oraz możliwości pozyskania nowych funduszy. Jeżeli niefrasobliwy władca nie wywoływał wojny, państwo ogarniała rewolucja, która prowadziła do upadku króla. I tak od wzrostu do upadku..


I nie wiedzieć czemu, system odradzał się ciągle w podobnej formie. Nawet rewolucja francuska, która w idei jest kwintesencją oddolnego ruchu wolnościowego, była formą karykaturalną wobec swojej idei, a jej najważniejsze hasło – wolność, zawisło na wysokości swojego przeciwieństwa – gilotyny.

Efektem europejskiego rozwoju, zawsze był postęp okupiony długami przekraczającymi zyski. Najbardziej spektakularnym przykładem tej teorii jest przykład Niemiec, które przegrywając I –wszą wojnę światową stały się niewolnikiem pozostałych europejskich mocarstw, aby w ciągu 20 lat stać się ( znów) potęgą gospodarczą ( etap rozwoju ), a po II wojnie światowej zrujnowanym bankrutem. O ile postacie w tym teatrze hazardu mogą się zmieniać o tyle schemat postępowania jest podobny. Upadek – Rozwój – Upadek. Dlaczego ekonomia jest tak ważna? Otóż, dlatego, że jest to jedyne realne europejskie spoiwo.

W przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych, Europejczycy zawsze byli u siebie w domu – nigdy nie zostali z Europy wyparci, a sporadyczne napady Mongołów czy Turków stanowiły bardziej wyjątki potwierdzające regułę niż prawdziwe zagrożenie. Nawet podczas stacjonowania Turków pod Wiedniem w XVII wieku europejscy władcy dość oszczędnie podchodzili do zaangażowania militarnego. I być może gdyby nie bardzo spontaniczna szarża polskiego króla na tureckie tyły, wszystko mogłoby wyglądać nieco inaczej.

Różnorodność europy, tak fascynująca dla amerykanów i azjatów, jest również jej najgorszą bolączką. O ile w przysłowiu, że gdzie jest dwóch polaków tam trzy poglądy, jest prawda oczywista, o tyle w jednej europie nigdy nie doświadczyliśmy połączenia dwóch narodów. Było oczywiście łączenie pod presją lub przymusem politycznym, ale nigdy z woli ludzi. Europa lubi się dzielić i dzieli się nieprzerwanie, kiedy kolejne lokalne ‘kolonie’ odkrywają swoje pseudo-narodowe cechy.

…spirala wzajemnych długów

Przywodzi to na myśl porównanie do dwóch Szkotów, którzy mieszkając obok siebie przez całe życie, będą w stanie kłócić się zawzięcie o stopę ziemi, gdy tylko jeden zbuduje sobie lepszy dom od drugiego. A gdy przechodząc przez Irlandzką prowincję spytać kogoś o pogodę, można spokojnie do wieczora nie dojść do domu. To bardzo banalne, ale charakterystyczne dla europejskości – nadmierna gadatliwość i zawiść. To uczucia, które górują ponad ideą połączenia w to coś, co jeszcze kilka lat temu nazywano Eurolandem ( dzisiaj już tej nazwy nikt nie wymienia ).

I być może tylko spirala wzajemnych długów i strach przed ich niespłaceniem, góruje jeszcze ponad podziałami. Bo kiedy spojrzeć na tablicę zadłużenia, najwięcej winne są innym krajom Włochy i Hiszpania, a także Portugalia i Irlandia; Grecja ma niewielki dług, ale równie niewielki dochód, ale najważniejszym jest, że większość długów trzyma t Francja i Niemcy, przy czym Niemcy, najwięcej.

Ten fakt postrzegałbym, jako wiążący dla poszukiwania odpowiedzi, po co jeszcze chcemy mieć jedno Europaństwo. Bo jeżeli chcemy jedności na prawach równości, to dlaczego nowi członkowie mają mniejsze prawa niż starzy? Dlaczego obywatele Rumunii i Bułgarii mogą żebrać, ale nie mogą pracować? Dlaczego w całej europie władze lokalne są przeciwne osiedlaniu się Romów, choć ci mają europejskie paszporty? Dlaczego płace w całej Unii nie są na jednym poziomie powodując migracje zarobkowe i tworząc wewnętrzne napięcia?

Być może właśnie, gdyby to kto inny, a nie powściągliwi Niemcy, trzymał długi, Europa już dawno wróciła by, tak do walut narodowych, jak kontroli granicznych i zakazu pracy dla obcokrajowców, a może i starych lokalnych wojen o sporne od wieków tereny.

…Europa

Z pewną przyjemnością czytałem jakiś czas temu tekst Rafała Ziemkiewicza pt ‘ Daleko za murzynami ‘, gdzie wśród wielu celnych uwag, znalazłem jedną niedorzeczność. Pan Rafał w swoim tekście dość słusznie i prawie z wieszczą przesadą wskazuje na brak asymilacji emigrantów z poza europy z europejskością. Konkluduje przy tym, że cała Europa jest już tylko stara i zużyta, pragnie starczych udogodnień i świętego spokoju. To stwierdzenie, mimo że pozornie prawdziwe, ma jedną wadę logiczną – Europa nigdy nie była inna.

Europa zawsze od przynajmniej kilkuset lat była stara i zużyta, pragnęła złota i spokoju. I to, co widzimy dzisiaj jest nie efektem, ale kontynuacją. To nic innego jak druga wojna światowa, a potem kolejno podbój kosmosu, ruch hippisowski, era komputerów, a w końcu świat korporacji pozwoliły wierzyć w wielką ponadnarodową idee Europy. Problem polega na tym, że wszystkie wymienione elementy, które tak bardzo fascynowały i pobudzały Europejczyków, to wynalazki amerykańskie.

Europa przez ostatnie 70 lat nie wymyśliła nic kreatywnego, nie stworzyła ani ideologii ani ruchu, ani twórczego produktu. Nie dała z siebie ani jednej ogólnoświatowej twórczej idei. Wręcz przeciwnie. Kolejne dziesięciolecia to powrót do korzeni europejskości – tej samej, która świetnie pokazana jest we ‘Władcy Pierścieni’. Wbrew obiegowym opiniom Tolkien, obrazując życie w Shire nie wzorował się jedynie na Irlandczykach, ale na wszystkich europejskich narodach. Ci niewysocy, grubo-ciosani, grubiańscy, choć spolegliwi, swojscy hobbici, to właśnie my, europejczycy. I niezależnie czy patrzymy na Szwedów z północy, czy Włochów z południa, wszystkie narody w Europie są dokładnie takie same – małostkowe, drobnomieszczańskie, wygodnickie i stare.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.