Facebook Google+ Twitter

Europa tęskni za wartościami

Nie dajmy się manipulować! Powinniśmy być dumni z historii i kultury naszego kraju, bo nie mamy się czego wstydzić. Nie bójmy się polskości i symboli narodowych, bo na nikt nie przypnie nam łatki nacjonalistów.

Z coraz większym zaciekawieniem przyglądam się sytuacji w kraju. I choć jestem za granicą na bieżąco staram się śledzić naszą scenę polityczno-społeczną. Nie ma co się oszukiwać: kryzys trwa i nie wydaje się by został szybko zażegnany. Z coraz większym przerażeniem odkrywam fałszywą propagandę niektórych mediów. Opozycyjna Platforma Obywatelska drze nieomal szaty i ubolewa, że pogarsza się wizerunek Polski w świecie. Podobno w Europie postrzegani jesteśmy jako zacofani konserwatyści, skansen Europy (bo przecież wszystko co europejskie musi być cacy).

Donald Tusk podkreśla często, że w Niemczech jesteśmy widziani jako niebezpieczni nacjonaliści, a to wszystko za sprawą dwóch niepokornych bliźniaków. Otóż muszę zaprzeczyć. Dość tej propagandy! Wiem, że argument utraty szacunku w oczach sąsiadów jest poważny i wielu przekonuje, ale niestety (albo i stety) jest wyssany z palca.

W Niemczech mało kto interesuje się polityką. Niemcy mają problemy z podaniem nazwiska własnego prezydenta, czasem i kanclerza. Mają sporo kłopotów z własnym rządem. 90 proc. Niemców nie ma pojęcia o tym kto rządzi w Polsce! Przeciętny Niemiec czyta lokalną prasę (która w porównaniu do polskiej ma bardzo mocną pozycję) i tylko niektóre gazety ogólnokrajowe (jak "Die Welt" albo "Frankfurter Allgemeiner Zeitung"). Tylko te ostatnie mają swych korespondentów w naszym kraju i tylko od czasu do czasu informują o sytuacji w naszym kraju. Mało tego, informacje te są najczęściej bardzo krótkie i na ostatnich kolumnach. Nigdy na pierwszej.

Co ciekawe, sprawa Guntera Grassa i Ericy Steinbach tak burzliwie omawiana w Polsce, tutaj przeszła nieomal bez echa. Naturalnie Grass jest postacią znaną, ale kim jest Steinbach wiedzą nieliczni. Tutaj nie żyje się polityką. Niektórzy nie wiedzą jaki system panuje w Polsce, kim jest Wałęsa a na pytanie jakich sławnych Polaków znają, wymieniają Chopina, Małysza i Karola Wojtyłę.

Oczywiście cały czas chodzi mi o przeciętnego Niemca. Ludzie wykształceni orientują się trochę lepiej, ale też nie na tyle, jak to się powszechnie w Polsce uważa. Z pewnością domniemany polski nacjonalizm nie jest tematem numer jeden. Z tych powodów śmieszy mnie jak polskie partie opozycyjne tak ubolewają nad wizerunkiem Polski. I choć mam raczej neutralny stosunek do pana Tuska, to w tej kwestii: protestuję! Niemieccy obywatele borykają się z własnymi problemami, takimi jak chociażby rosnące bezrobocie, problem nielegalnych emigrantów czy kłótnie wewnątrz własnych partii.

Polskie autorytety moralne wmawiają nam, że w zasadzie homoseksualizm jest OK, a Europa to norma i nikogo nie gorszy. Ubolewają, że religijność charakteryzuje ludzi zacofanych. Otóż to kolejny stereotyp i blef (nie wiem na ile zamierzony). Europejczycy wbrew pozorom tęsknią za podstawowymi wartościami rodzinnymi. Z rozmów z Niemcami wiem, że cenią nas za kultywowanie tradycji rodzinnych.

W Holandii wybuchł skandal gdy partia pedofilów zażądała obniżenia wieku współżycia seksualnego i chciała zalegalizować seks ze zwierzętami. Niemcy wcale nie są obojętni na problem ślubów i adopcji dzieci przez homoseksualistów. Wielu też to oburza. Nie są w tym bardziej tolerancyjni niż Polacy. Dowód? "Love Parade" co roku odbywa się w Berlinie i pomimo to przeciętny Niemiec nie patrzy na nią przychylnym okiem.

W Europie panuje głód religii. Młodzi ludzie pozbawieni jakichkolwiek autorytetów wpadają w sidła wielu sekt, szukają własnej religii, wielu z nich zaczyna znów chodzić do kościoła i wcale się z tym nie kryją. Młodzież z ta nieograniczoną wolnością czuje się niepewnie. Kompletnie się pogubili, brakuje im ojcowskiego wzoru, poczucia bezpieczeństwa, podziału na dobre i złe. Czują się samotni i opuszczeni.

Wielu Niemców chętnie wywiesza flagi w oknach, szczyci się symbolami narodowymi i nie obawia się posadzenia o nacjonalizm. Pokazują w ten sposób ze są dumni ze swego kraju. U nas od razu byłoby się okrzykniętym faszystą.

Dlatego nie dajmy się manipulować!

Domyślam się, że mój artykuł może wywołać różne reakcje, ale jestem do tego przyzwyczajona. Powinniśmy być dumni z własnej kultury i historii. Nie możemy na sile zmieniać swych przyzwyczajeń i ślepo naśladować Europę we wszystkim. Tym bardziej, że Europa powraca do tradycyjnych wartości i nie patrzy na Polskę jako na kraj zacofanych ignorantów.

Wybrane dla Ciebie:


Tagi:


Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

*W Niemczech mało kto interesuje się polityką. Niemcy mają problemy z podaniem nazwiska własnego prezydenta, czasem i kanclerza. * - a może to objaw zamożności i sytości? Może znajdziemy dowód na to, iż im naród bogatszy tym więcej ma czasu na przyjemności, wczasy, samochody i w nosie ma polityków, ich nazwiska i telewizyjne gadające głowy. I cóż nam z tego, że jesteśmy lepsi od Niemców w znajomosci nazwisk? Oni są lepsi w każdej innej dziedzinie! W technice, nauce i sporcie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Diagnoza tego tekstu jest taka -skoro wielu Niemców nie ma zielonego pojęcia nawet o polityce swojego kraju, jak i o aktualnych wydarzeniach społeczno-kulturowych to idiotyzmem jest krytyka pewnych cech naszego narodu czy krytyka pewnych działań rządu. Ok, ale biorąc pod uwagę jak wielki wkład mieli i mają Niemcy w kulturę intelektualną Europy słuszne jest podejrzenie, że wiedza i światopogląd przygłupów na których się pani powołuje raczej nie jest nawet normą w niemieckim społeczeństwie. Jeśli ktoś nie wie jak się nazywa przywódca kraju w którym zyje, lub gdy nie ma zielonego pojęcia o elementarnych faktach dotyczących państw sąsiednich to jest poprostu przygłupem. Zgadzam się - takimi ludzmi nie warto zaprzątac sobie głowy.

Ale czy głupcy stanowią w Niemczech większą częsc społeczeństwa? Przeważają też we Francji czy Hiszpanii? Cóż, jeśli tak to prowadzmy dalej naszą katolicko-narodową politykę w dumie płynącej z faktu, że przecietny Polak ma o niebo lepszą orientacje w świecie niż przeciętny Europejczyk (który pozbawiony religii i wartości itak nie wie co z sobą począc).

Podpisałbym się obiema rękami pod ideą zawartą w tym artykule, ale sądze że pani argumentacja jest rażąco nieudolna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Największą tragedią obecnie jest koalicja (prawdopodobnie powtórka) z Samoobroną.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.