Facebook Google+ Twitter

Europejskie lotniska skarżyły się na polskich pilotów przewożących VIP-ów

Zastrzeżenia pod adresem pilotów z 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego najczęściej napływały ze Szwajcarii, ale jak zaznacza pilot wojskowy, "tam się w ogóle trudno lata". Niestety, skargi napływały także z Niemiec i Austrii.

 / Fot. http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:PL_TU-154M_Goverment_Plane.JPG&filetimestamp=20060822180441 Z dokumentów do jakich dotarła "Rzeczpospolita" wynika, że skarżono się m.in na załogę Jaka 40, która w 2008 roku przewoziła ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego do Marsylii. Miała ona zignorować polecenia kontrolera lotów na szwajcarskim lotnisku. Piloci, których Rzeczpospolita poprosiła o komentarz do tych zarzutów, potwierdzili, że załoga Jaka 40 nie przestrzegała procedur.

Według pilotów z 36. specpułku skargi pojawiają się dlatego, że sprzęt jakim dysponują jest zbyt stary i trudno z nim sprostać wymaganiom zachodnich lotnisk.
Jednak ekspert wojskowy Janusz Walczak uważa, że piloci są po prostu niedoszkoleni i nikt ich nie kontroluje. - Nie zgodzę się, że nie mogą czegoś zrobić, bo mają stary sprzęt. Jeśli tak, nie powinni latać! - twierdzi Walczak.

Innym przykładem niesubordynacji pilotów vipów na jaki powołuje się dziennik jest lądowanie z marca tego roku, kiedy to Dowódca Sił Powietrznych gen. Andrzej Błasik poleciał jakiem do podpoznańskich Krzesin. Samolot lądował w śnieżycy, co jest niedopuszczalne. Wobec pilotów nie wyciągnięto żadnych sankcji.

Jak mówi jeden z pilotów takie wyczyny się u nas promuje. W cywilu w stosunku do takiego pilota byłyby wyciągnięte konsekwencje, włącznie z utratą licencji.

Źródło:
Rzeczpospolita



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Niezależnie od tego, czy taki stan rzeczy miał jakikolwiek wpływ na tragedię w Smoleńsku, najwyższy czas wyciągnąć wnioski i zrobić wszystko, żeby najważniejsze osoby w państwie latały bezpiecznie.
Lekceważenie "niewygodnej prawdy" opłacano już w przeszłości ludzkim życiem w lotnictwie cywilnym, o czym pisze Andrzej Krajewski: http://www.newsweek.pl/artykuly/niewygodna-prawda,54822,1

"Ogólnie wśród załóg lotniczych twierdzi się, że Ił-62 jest tzw. latającą trumną" - zapisał w raporcie dla zwierzchników w marcu 1980 roku naczelnik wydziału VI w Departamencie II MSW płk Zbigniew Muszyński. Ta wiedza nie miała jednak żadnego wpływu na postępowanie ludzi kierujących przedsiębiorstwem."

Rzeczywiście, w 1980 r. w katastrofie Ił-62 na Okęciu zginęło 87 osób (pękł wał turbiny niskiego ciśnienia silnika nr 2), a w 1987 r. w Lesie Kabackim życie straciło 183 pasażerów Ił-62M (rozerwała się turbina niskiego ciśnienia silnika nr 2)...

Tak było w PRL-u. Czy coś się zmieniło?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.