Facebook Google+ Twitter

Europie potrzebne są dzieci

Obecny kryzys finansów publicznych dotykający wielu krajów jest w większości przypadków konsekwencją załamania demograficznego.

Dzieci to nasz największy skarb i nasze zabezpieczenie. / Fot. Henryk KokotWiększość krajów europejskich boryka się bowiem z drastycznym spadkiem dzietności rodzin,
a co za tym idzie gwałtownym starzeniem się społeczeństw. Gospodarcze konsekwencje starzenia się społeczeństwa dość szeroko opisuje Zielona Księga Komisji Europejskiej, w której zauważono (zgodnie z raportem Unii Europejskiej-http://biznes.interia.pl/news/polske-czeka-demograficzna-katastrofa,1497910 ), że zachodzi konieczność podniesienia wieku emerytalnego do około 70 lat, bądź też bolesna kombinacja wyższych składek i niższych świadczeń.

Specjaliści (w tym dr Cezary Mech były prezes UNFE i podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów) twierdzą, że w niedługim czasie czeka nas kolejny kryzys finansowy, gdyż już obecnie w UE trzy osoby pracują na jednego emeryta, za 20 lat ten stosunek będzie wynosił 2:1, a w 2060 r. trzy osoby aktywne zawodowo będą pracować na czterech emerytów! Takiego obciążenia nie wytrzyma żaden system finansowy. Nie dziwmy się więc, że coraz częściej będą padać propozycje pracy do końca życia, zwłaszcza że katastrofalna jest przy tym projekcja demograficzna.

W naszym kraju, zakłada ona bowiem w badanym okresie, spadek liczby ludności aż o 7 mln.
Kolejny problem stanowi opieka medyczna, która dla osób najstarszych, powyżej 80 lat wymaga najwyższych nakładów. O ile obecnie w Polsce ta grupa osób wynosi 3 proc. społeczeństwa,
o tyle do 2060 r. ich udział wzrośnie aż o 10 pkt. proc. do 13,1 proc. ogółu ludności i będzie wynosił 4,1 mln osób. To z kolei wymusza ograniczenia w usługach medycznych, zawężając ich dostępność do posiadaczy grubszych portfeli.

Opublikowana przez ONZ prognoza ludności świata na lata 2010-2050, zakłada w Polsce,
jak i całej Europie współczynnik dzietności w wysokości 1,85. Obecnie wynosi on 1,3, przy czym współczynnik ten określa liczbę urodzonych dzieci przypadających na jedną kobietę w wieku rozrodczym (15-49 lat). Przyjmuje się, iż współczynnik dzietności między 2,10-2,15 jest poziomem zapewniającym zastępowalność pokoleń /wikipedia/.

Koniecznym, wydaje się więc opracowanie kompleksowego programu naprawczego, opartego na dobrze zaplanowanej polityce prorodzinnej państwa, gdyż biorąc pod uwagę wszystkie aspekty zapaści demograficznej, już w niedalekiej przyszłości nie będziemy mieli problemu z zatrudnieniem - problemem będzie brak rąk do pracy. Jak wskazuje Magdalena Janczewska - ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich: "Jedyną szansą, aby zapobiec czekającemu nas krachowi, jest zachęcenie Polaków do tego, aby decydowali się powiększenie rodziny. To obecnie nasza najważniejsza i najpilniejsza inwestycja". Zdaniem KPP Polsce potrzeba szeroko zakrojonego, międzyresortowego programu działań. - nie tylko żłobków i przedszkoli ale też dotowanej przez państwo opieki, miejsc pracy, tanich mieszkań oraz miejsc na oddziałach pediatrycznych.

Podsumowując to zagadnienie, jestem skłonny stwierdzić - choć nigdy nie sądziłem, iż będę głosić Słowo Boże - stwórca miał jednak rację mówiąc: "idźcie i rozmnażajcie się"!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (15):

Sortuj komentarze:

http://www.twojelink - Panie Henryku, tak nie wolno... Co prawda tytuł inny, ale to przecież wciąż ten sam tekst. Biorąc pod uwagę fakt, że jeden z serwisów kopiuje drugi, nieładnie jest kopiować też teksty... I mam nadzieję, że wybierze Pan prawdziwe W24, bo Pana teksty czyta się z przyjemnością. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podpowiadam jeden ze skutecznych sposobów podniesienia populacji.
Kto pamięta tzw. zimę stulecia 1978/1979 ?
Wówczas to miały miejsce perturbacje zaopatrzeniowe, komunikacyjne,
a także przerwy w dopływie prądu.
Koniec roku 1979 zaowocował eksplozją urodzeń...
Może należy co pewien czas wyłączać prąd? :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

chyba temat poruszaliśmy z nieco innej strony
link
i nie jest to autolans..;)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie znam statystyk, ale do tej pory jestem pod wrażeniem, ile dzieci mają znajome pary z Francji, Holandii... Nie potrafię powiedzieć, na ile to typowe dla ich narodów, bo przebywam chwilowo w dość specyficznym, międzynarodowym środowisku. Ale patrząc na to, jak płodni są moi znajomi z zachodniej Europy jestem lekko zaskoczona... Zwłaszcza gdy porównam to z sytuacją w Polsce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Seksmisja, to własciwe słowo. Czyli powtórka z rozrywki - dobro państwa leży w naszym "interesie"!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ma Pan dobrą naukową intuicję bo przedstawiona hipoteza odnosi się do znanego od niedawna zjawiska samozwrotnosci (autoreferencji ) w powiązaniu ze skierowaną odwrotnie klasyczną psychoanalityczną projekcją. :))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeden z komentatorów wysunął tu arcyciekawą teorię, że preferencje polityczne można na odległosć rozpoznawać po zapachu. Brak potwierdzenia naukowego każe mi jednak sądzić, że to chyba komentujący zbyt długo okupował sławojkę.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 01.07.2010 21:09

Świat goni do przodu szalonym tempem, ciągła pogoń za pieniędzmi, karierą i po części bieda, nie są sprzymierzeńcami do tworzenia rodzin wielodzietnych, a jak już się trafi jedno dziecko, to przypadek/wypadek....:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bogaci dzieci nie chcą mieć bo kochają pieniądze a biednych na dzieci nie stać bo sami ledwo się utrzymują.

Komentarz został ukrytyrozwiń

PS Tak źle nie jest jednak bo ostatnio liczba urodzeń wzrosła. Chyba po paru latach gdzie krzywa szła w dół, teraz idzie znów w górę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.