Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

8022 miejsce

Eurosieroty- europroblem?

Wejście w skład wspólnoty europejskiej dało naszemu państwu wiele korzyści, ale również stworzyło problemy wcześniej nieznane. W poszukiwaniu pracy i lepszego życia dla swoich rodzin za granicę wyruszyły setki tysięcy Polaków.

Jak powszechne jest to zjawisko?
Eurosieroctwo wiąże się ze zjawiskiem emigracji zarobkowej. Jest skutkiem wyjazdu (najczęściej krótkotrwałego) jednego, lub obojga rodziców, w wyniku którego dzieci pozostają pod opieką jednego z rodziców, dalszej rodziny, lub same. Ze względu na krótkotrwałość takich migracji trudno jest oszacować dokładną liczbę eurosierot w Polsce. W raporcie Biura Rzecznika Praw Dziecka podaje się liczby 132–257 tys. dla migracji matek i 467–682 tys dla wyjazdów ojców. Szacunkowa ilość dzieci rozłączonych z ojcem to 94- 154 tys., a z matką 12-40 tysięcy. Sumarycznie można podać liczbę od 700 tysięcy do nawet miliona! Trzeba też wziąć pod uwagę to, że często migracje mają charakter wymienny i te liczby mogą być mniejsze. W 2009 roku także MEN przeprowadziło pilotażową próbę określenia skali zjawiska. W badaniu uczestniczyło 33 tysiące uczniów i ponad 12 procent z nich zostało dotkniętych przez zjawisko eurosieroctwa.

Czemu tak się dzieje?
Główną przyczyną zjawiska jest emigracja zarobkowa spowodowana trudną sytuacją rodzin w kraju. Rodziny niezamożne nie mogą liczyć na wydatną pomoc państwa. Zapomogi, stypendia socjalne dla uczniów, czy zasiłki są na ogół niewysokie i nie są w stanie pokryć nawet podstawowych potrzeb osób decydujących się na wyjazd. Zarobkowymi emigrantami zostają głównie mieszkańcy mniejszych miejscowości i regionów o wysokim bezrobociu. Bardzo często decyzje o wyjeździe za granicę podejmują w sytuacjach skrajnych jak nagła utrata pracy, wzrost rat kredytu za mieszkanie, choroba dziecka lub małżonka. Na wyjazdy zarobkowe decydują się nierzadko również osoby z niską emeryturą, czy osoby przebywające na świadczeniach przedemerytalnych. Wyjazd w celu zarobkowym jest szansą na poprawę sytuacji ekonomicznej rodziny, czy zdobycia pieniędzy na lepszą edukację swojego dziecka. Na układ „2 miesiące w pracy, 2 miesiące w domu” decyduje się dużo ludzi. Taka forma pracy gwarantuje im zdecydowanie lepsze zarobki niż w kraju, a jednocześnie skraca długość rozłąki z rodziną. Z tego też powodu największym powodzeniem wśród zarobkowych emigrantów cieszą się Niemcy, Belgia czy Holandia. Jedną z takich osób jest pani Irena. Kilka razy do roku wyjeżdża za zachodnią granicę, aby móc utrzymać rodzinę:

-W Polsce przez długie miesiące szukałam pracy. Mieszkamy w małym mieście, więc trudno było coś znaleźć. Zasiłek dla bezrobotnych, na którym byłam swoją wysokością ledwo przewyższał koszt utrzymania naszego dwupokojowego mieszkaniu w bloku. Mąż nie zarabiał dużo- łapał dorywcze zajęcia, głównie na umowy śmieciowe. To co udawało nam się uciułać ledwo wystarczało na czynsz i jedzenie dla trzech osób. Dlatego postanowiłam spróbować pracy zagranicą. Dwumiesięczny wyjazd to dla mnie zarobek około 2500€ na rękę. O takich pieniądzach w Polsce mogłam tylko pomarzyć. W końcu jestem w stanie odłożyć pieniądze na remont czy na zamiejscowe studia dla syna. Chociaż cena jaką płaci się za pracę zagranicą jest bardzo wysoka.

Takich osób jak pani Irena jest więcej. Średnia pensja w pierwszym kwartale 2013 roku w Polsce wg. GUS wyniosła 3651,72 zł. Pułap takich zarobków osiąga w naszym kraju tylko 30% obywateli. Znaczna większość osiąga zarobki nieprzewyższające pensji minimalnej, która na dzień dzisiejszy jest równa 1600 zł brutto. W Belgii, która jest jednym z kierunków emigracji zarobkowej minimalna stawka miesięcznie to w przeliczeniu ok. 5756zł. Pieniądze jakie można zarobić w ten sposób nie są w stanie zrekompensować problemów jakie wynikają z rozłąki z rodziną.
Na jednym z forów internetowych użytkownik Krzych pisze jaką poniósł cenę wyjeżdżając do pracy za granicę:

- Byłem za granica, rozpadł się mój związek. Zarobiłem, ale do czego tutaj wracać?
Pracy w mojej okolicy nie ma, nawet takiej za 1500PLN brutto. Jestem zmuszony znowu wyjechać.
Życie Tam to praca,jedzenie i nuda.
A jak jest nuda,to się szuka bliskości i zrozumienia w butelce, albo w drugiej osobie. Tam człowiek się nudzi, a jak przyjedzie do Polski na krótko to nie wie w co ręce włożyć: samochód, sprawy urzędowe,wizyty u lekarzy (np. dentysta), remonty. Powtórzę swoje pytanie:do czego tu wracać?

Bardzo często rodzice eurosierot nie decydują się na wyjazd do innego kraju na stałe z obawy o aklimatyzację w nowym środowisku. Jednej osobie łatwiej jest się zaadaptować do nowych warunków życia, które początkowo mogą być ciężkie, niż całej rodzinie. W znacznej mierze na krótkotrwałe migracje decydują się osoby w średnim wieku, które nie są przekonane czy poradzą sobie w innym kraju i zupełnie innych warunkach. Dlatego takie wyjazdy cieszą się większą popularnością niż emigracja permanentna- dają możliwość powrotu bez konieczności ponownego przemeblowania swojego życia rodzinnego.

Jakie są skutki eurosieroctwa?

Głównymi skutkami eurosieroctwa są zaburzenia w funkcjonowaniu rodziny. W sytuacji, kiedy jeden rodzic wyjeżdża wszystkie obowiązki domowe spoczywają na głowie drugiego. Z tego powodu drastycznie kurczy się ilość czasu jaką może on poświęcić dziecku. Brak czasu powoduje słabsze reakcje na problemy dziecka, a rozłąka z jednym, lub dwojgiem rodziców powoduje ich co niemiara. Przede wszystkim pogorszeniu ulegają relacje nie tylko z nieobecnym rodzicem, ale również z tym, który zostaje w domu. W przypadku wyjazdu obojga rodziców taka sytuacja może przerodzić się nawet w niechęć do nich. W zachowaniu takich dzieci następują łatwe do zaobserwowania zmiany. Towarzyszy im nieustanna tęsknota do nieobecnego rodzica. Eurosierotom nie jest obce poczucie opuszczenia, które migrujący rodzice próbują załagodzić wysyłając dziecku prezenty, czy pieniądze. W życiu takich dzieci obecne są również stany lękowe, odosobnienie czy izolacja od otoczenia, spowodowana poczuciem bycia gorszym od rówieśników, których rodzice są z nimi w domu. Skutki eurosieroctwa są odczuwalne także w skali całego społeczeństwa. Najbardziej zauważalnym efektem jest spadek przyrostu naturalnego. Z powodu rozstań z rodziną rośnie też liczba osób wymagających konsultacji psychologicznych czy psychiatrycznych. Z drugiej strony zarobkowi emigranci pomagają lokalnej gospodarce. Przywożone przez nich pieniądze są wydawane głównie u nas w kraju i zapewne gdyby nie oni to konsumpcja byłaby u nas znacznie niższa.

Co można z tym zrobić?

Eurosieroctwo będzie istniało tak długo jak długo sytuacja w kraju będzie zmuszała ludzi do wyjazdu za chlebem. Dlatego najbardziej logicznym wnioskiem jest próba poprawy stopy życiowej w Polsce. Otwarcie nowych miejsc pracy, wzrost płacy minimalnej, likwidacja umów śmieciowych to frazesy z przemówień polityków, które funkcjonują w przestrzeni publicznej. Niestety, żaden rząd nie potrafi wydatnie pomóc Polakom. Hasło dobrej pracy i godnej płacy to ponury żart przy statystyce mówiącej o tym, że ponad 10 milionów Polaków jest zagrożonych ubóstwem, bądź wykluczeniem społecznym. Sytuacja finansowa państwa nie poprawi się z dnia na dzień. Nie należy też liczyć, że emigranci zarobkowi przestaną wyjeżdżać z kraju jak za dotknięciem magicznej różdżki. Dlatego należy stworzyć instytucje wsparcia dla rodzin rozdzielonych przez wyjazdy zarobkowe, która zwróci uwagę na problemy z tego płynące, czy nawet pomoże rodzinom borykającym się ze skutkami emigracji zarobkowej. Eurosieroctwo to duży problem społeczny, którego skala będzie się zwiększać wraz z pogłębianiem wskaźniku biedy w kraju. Dlatego należy wypracować instrumenty zdolne do niwelowania negatywnych skutków tego zjawiska.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.