Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Sport > Inne > Evander Holyfield mistrzem kibiców, Wałujew - sędziów

Pozycja materiału w rankingach:

11133 miejsce

Dział: Inne

Ocena: 0pkt

Oceń:

Evander Holyfield mistrzem kibiców, Wałujew - sędziów


Po kontrowersyjnym werdykcie sędziowskim Nikołaj Wałujew pokonał Evandera Holyfielda w pojedynku o pas WBA kategorii ciężkiej. Publiczność przyjęła wynik walki gwizdami.


Już pierwszy wynik z karty sędziowskiej wzbudził zdumienie wśród widzów pojedynku - remis. Sędzia Guillermo Perez Pineda punktował walkę 114:114. Kolejne dwie karty punktowe brzmiały - 116:112 i 115-114. Obie na korzyść Nikołaja Wałujewa (50-1-0, 34 KO), który zachował tytuł federacji WBA. Reakcja publiczności mówiła wszystko. Wynik został przyjęty głośnymi gwizdami i oburzeniem.

Holyfield (42-10-2, 27 KO) przyjął decyzję ze spokojem. Gdy pozdrawiał publiczność, ta nagrodziła go owacją na stojąco. Być może ostatni raz w karierze. Jeżeli tak się stanie, Evander Holyfield będzie mógł zakończyć karierę z wysoko podniesioną głową. Jeżeli tak się stanie.
Wałujew kontra Holyfield / Fot. PAP/EPA/ALESSANDRO DELLA BELLA  / Fot. PAP/EPA/WALTER BIERI

Zobacz także:


Komentarze: 2

Sortuj komentarze:

Łukasz Wolski 21.12.2008 10:30

Ocena: Ocena pozytywna 48 Ocena negatywna 45

Jak to sędziowie:/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adam Baranowski 21.12.2008 10:03

Ocena: Ocena pozytywna 50 Ocena negatywna 44

Szkoda Holyfielda, bo chłop mimo swoich 46 lat wykonał dobrą pracę, za którą powinien zostać nagrodzony. Pas mistrzowski mu się należał. Byłem pod wrażeniem jego pracy nóg i balansu ciała. Robił, co chciał. Fakt, że został 3 razy trafiony, ale to mu nie przeszkodziło w kontynuowaniu świetnie rozegranej pod względem taktycznym walki.

Wałujew nie pokazał nic, co pozwalałoby wierzyć, że werdykt sędziów będzie na jego korzyść. Mówią, że mistrza trzeba pokonać zdecydowanie, żeby odebrać mu pas, a wydaję mi się, że Holy to właśnie zrobił. Świetny timing, wyrachowanie i cierpliwość. Wielki mistrz.

Fajnie zachowała się względem mistrza publiczność. Oni wiedzieli, kto został MŚ, a w zasadzie kto powinien nim zostać. Szkoda tylko, że nie pobił rekordu Foremana, ale to nie o to mu chodziło. Chciał wrócić w wielkim stylu i to zrobił. Mam nadzieję, że jeszcze wyjdzie na ring i oczywiście będzie walczył o mistrzowski tytuł, choć nie wiem, czy z innym, bardziej ruchliwym przeciwnikiem będzie tak skuteczny.

PS. Jakiegoś pecha mam. Boksu często nie oglądam, ale ostatnio mi się zdarzyło oglądać walki: Joe Calzaghe z z Royem Jonesem Jr., Tomasza Adamka z USS Cunninghamem, i Holyfielda z Wałujewem i niestety w żadnej nie było nokautu. A nokaut jest jak strzelona bramka w terminologii piłkarskiej, czyli oglądałem mecze bez bramek. Chociaż i tak nie żałuję, miło się ogląda takie walki. Calzaghe jest wielkim zawodnikiem, jednym z dwóch najlepszych (obok PacMana). Tomek to "nasz mistrz", dlatego choćby wypadało tą walkę obejrzeć. A "dziadka" Holyfielda z ciekawości obejrzałem i muszę przyznać, że również mnie nie rozczarował.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.