Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Cywilizacja > Społeczeństwo > EVS - zostań wolontariuszem w Europie

Pozycja materiału w rankingach:

25768 miejsce

Dział: Społeczeństwo

Ocena: 5pkt

Oceń:

Autor usunął profil

EVS - zostań wolontariuszem w Europie


Program edukacyjny Unii Europejskiej pozwala na wyjazd do innego kraju w charakterze wolontariusza, zdobycie nowych doświadczeń i umiejętności.



Niecodzienne życie codzienne

 / Fot. Mikael Libert ASAW zależności od projektu, organizacja sama zajmuje się organizacją mieszkania i wyżywienia albo tylko je finansuje. Andrea i Filio mieszkały z innymi uczestnikami projektu. Andrea dzieliła mieszkanie z trzema innymi wolontariuszami: „Mieliśmy wszystko, co potrzebne: Internet, pralkę, telewizor… Mieszkaliśmy w centrum miasta, każde z nas dostało abonament na komunikację miejską i rower, idealnie do zwiedzania czy wychodzenia wieczorem. Było super!” Na Filio w Reykjaviku czekało mnóstwo nowości – śnieg i króciutki dzień w zimie, 16 stopni i brak nocy w lecie. Musiała zapomnieć o kuchni śródziemnomorskiej i przyzwyczaić się do owiniętych w folię mikroskopijnych warzyw. Gospodarowanie pieniędzmi przy bardzo wysokich cenach też było wyzwaniem. To na Islandii pierwszy raz w życiu wsiadła na rower.

Mieszkała w jednym domu z dziewięcioma innymi wolontariuszami : po dwie osoby w pokoju. Plusy: styl życia zupełnie inny niż dotychczasowy, zawsze coś się dzieje, szalone imprezy, jest z kim pogadać… Z drugiej strony, dziesięć niedawno poznanych osób, różne narodowości i temperamenty. Czasami bywało tak: „Pusta lodówka, brudne naczynia w zlewie, wszyscy pokłóceni i w złych humorach. Nie ma dokąd uciec, bo za oknem śnieżyca… Próbowaliśmy ustalać różne zasady, robić grafiki sprzątania i gotowania, ale nigdy nic z tego nie wychodziło”. Organizacja przyjmująca Thomasa dała mu wolną rękę w kwestii wyboru mieszkania. Postanowił zamieszkać z Ukraińcami, żeby więcej dowiedzieć się o kraju i mieć jak najwięcej okazji do mówienia po rosyjsku. Już wcześniej, jako członek organizacji studenckiej AEGEE, zwiedził spory kawał świata i zdobył przyjaciół różnych narodowości, więc w jego przypadku naprawdę ciężko mówić o jakimkolwiek szoku kulturowym. Odpowiedź na pytanie o ewentualne trudności brzmi: - Tak, czasami coś idzie nie po mojej myśli, ale to nie wina kraju. Wszędzie raz jest lepiej, raz gorzej.

Czy warto?

Thomas czuje się świetnie i poleca innym. Filio dzięki EVS miała szansę przez rok żyć w kraju, do którego inaczej prawdopodobnie nigdy by nie odwiedziła. Twierdzi, że wróciła bogata w nowe doświadczenia i odważniejsza. Thomas niedawno zaczął swoją europejską przygodę, ale już poleca EVS przyjaciołom. Andrea przyznaje, że Wolontariat Europejski to największa przygoda i najlepszy rok w jej życiu: - Powtórzyłabym go bez wahania. Niestety, wolontariuszem europejskim można być tylko raz…
 / Fot. <div xmlns:cc="http://creativecommons.org/ns#" about="http://www.flickr.com/photos/pedalofilo/116012960/"><a rel="cc  / Fot. <div xmlns:cc="http://creativecommons.org/ns#" about="http://www.flickr.com/photos/vtmikec/226662110/"><a rel="cc:at

Komentarze: 9

Sortuj komentarze:

Aleksandra Puciłowska 26.11.2009 10:41

Ocena: Ocena pozytywna 58 Ocena negatywna 46

Ja w swoim projekcie z kolei pracowałam jedynie przez jakieś 2-3 miesiące, kiedy to przygotowałam, następnie oprawdzałam zwiedzających po niej, końcowo- archiwizowałam wystaę Labyritnth X (przeciwko rasizmowi oraz nietolerancji). Pozostałe miesiące snułam się po swojej placówce i sama szukałam jakiegoś zajęcia- najgorsze było w tym to, że placówka, tak naprawdę, poza tymi kilkoma miesiącami wystawy, wolontariuszy zwyczajnie nie potrzebowała.
Trochę to deprymujące- człowiek przychodzi do pracy i ma przed sobą 7 godzin, z którymi nie wiadomo za bardzo co począć..?

Miałam okres, kiedy mogłam się wyżyć artystycznie na ścianach jednego z odziałów- malując zwierzaki i roślinki- ale to też na własną prośbę, z własnej inicjatywy.

Bywały i dni, że przez 7 bitych godzin grałam w bilard i oglądałam TV. Mało twórcze.

Na dobrą placówkę trzeba trafić.
A jak się trafi na trochę gorszą, to trzeba umieć zawalczyć o swoje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 25.11.2009 21:13

Ocena: Ocena pozytywna 85 Ocena negatywna 71

Czasem placówki nie wiedzą za bardzo jak się obchodzić z wolontariuszami.
Znam osoby, które czuły się raczej jakby pracowały jako tania siła robocza niż jako uczestnicy jakiegoś programu edukacyjnego. Z kolei jeden z moich znajomych trafił do organizacji młodzieżowej, w której owszem chciał się wykazać, ale mimo wielu starań jedyne czego od niego wymagano to przygotowywanie identyfikatorów, kopiowanie itp.
Różnie to bywa, ale i tak naprawdę warto. Wolontariat stwarza niepowtarzalną okazję przeżycia czegoś naprawdę fajnego przy tak praktycznie żadnych nakładach finansowych. Nawet pieniądze wydane na dotarcie na miejsce naszego projektu otrzymuje się z powrotem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 25.11.2009 20:55

Ocena: Ocena pozytywna 76 Ocena negatywna 46

serio? nigdy nie spotkałam osoby, która ciężko pracowała na EVS, a nieźle szukałam wśród znajomych... napiszcie coś o ciemnej stronie, będzie ciekawie ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 25.11.2009 20:10

Ocena: Ocena pozytywna 68 Ocena negatywna 56

No tak, akurat życie towarzyskie wolontariusze prowadzą na bardzo wysokim poziomie ;-) na imprezach organizowanych przez wolontariuszy okazuje się że człowiek jest w stanie rozmawiać we wszystkich językach świata bez ich jakiejkolwiek znajomości...

Olu, a może artykuł o ciemnej stronie pracy jako Au-Pair? Tutaj dopiero trzeba było o siebie zawalczyć... ehhh...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Aleksandra Puciłowska 25.11.2009 19:56

Ocena: Ocena pozytywna 74 Ocena negatywna 61

Co do tego różu- co fakt, to fakt- czasem trzeba umieć zawalczyć o swoje, a zdarzały się i sytuacje, w których wolontariusze przerywali swój projekt, bo dalej już się ciągnąć do nie dało.
Ogólnie jednak: projekt warty polecenia! Wspaniała szansa na poznanie kultury nie tylko kraju, w którym się przebywa, ale także całej Europy- przyjaźnie z wolontariuszami z różnych jej zakątków trwają przecież po dziś dzień, nieprawdaż Kasiu..? ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 25.11.2009 19:49

Ocena: Ocena pozytywna 82 Ocena negatywna 53

Szkoda, że można go robić tylko raz w życiu. Z chęcią wybrałabym się jeszcze raz do jakiegoś nowego miejsca w chrakterze wolontariusza.... Mimo, że w placówkach nie zawsze jest tak różowo jak to opisuje autorka ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Aleksandra Puciłowska 25.11.2009 19:43

Ocena: Ocena pozytywna 68 Ocena negatywna 65

Niech będzie, że wymyślę coś innego, niech już będzie... ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 25.11.2009 18:43

Ocena: Ocena pozytywna 77 Ocena negatywna 60

ups... przepraszam ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Aleksandra Puciłowska 25.11.2009 16:08

Ocena: Ocena pozytywna 73 Ocena negatywna 55

EVS polecam jak najbardziej- jeden ze zdecydowanie najwspanialszych okresów mojego życia!

A koleżanka mi, swoj drogą, temat artykułu na przyszły tydzień skubnęła! ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.