Facebook Google+ Twitter

Ewa Kubasiewicz - Houée: Bez prawa powrotu. Trudna droga do wolności

Droga Polski do demokracji w latach 80 - tych nie zawsze wiodła ścieżkami wzajemnego dialogu i w duchu zrozumienia. Dążenia do wolności okazały się kręte i wyboiste. Dla niektórych miały prowadzić tylko w jedną stronę. Bez prawa powrotu.

 / Fot. Fot.M.Bachorski-RudnickiPoczątki z reguły są bardzo trudne. Zwłaszcza, gdy w skostniałych strukturach próbuje się tworzyć zalążki zupełnie nowych kompozycji. Niełatwo jest przeciwstawiać się komunistycznemu systemowi, gdy dysponuje się marzeniami i ideami, a przeciwnik karabinami i czołgami. Jednak, gdy jest się głęboko przekonanym o swoich racjach i uparcie dąży się do celu można go osiągnąć. Chociaż nierzadko cena zwycięstwa bywa bardzo wysoka.

Ewa Kubasiewicz-Houée, z wykształcenia polonistka oraz dyplomowany bibliotekarz. W latach 80 -tych była członkiem Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ "Solidarność" i wiceprzewodniczącą Komisji Zakładowej związku w Wyższej Szkole Morskiej w Gdyni.

Pochodzi z rodziny o tradycjach niepodległościowych i patriotycznych. Jej ojciec za swoją działalność był więziony przez NKWD. Bracia: Ryszard i Andrzej również byli zaangażowani w działalność antykomunistyczną. Ryszard zmarł na zawał serca we wrześniu 1980 r., Andrzej został zamordowany w czerwcu w 1988 roku przez Służbę Bezpieczeństwa. Syn Ewy Kubasiewicz, Marek Czachor również był działaczem Solidarności Walczącej.

W czasie stanu wojennego, w dniach 14 –16 grudnia 1981 autorka uczestniczyła w strajku okupacyjnym w WSM w Gdyni. Została aresztowana 20 grudnia 1981 r. W lutym 1982 r. została skazana przez Sąd Marynarki Wojennej na karę 10 lat więzienia i 5 lat pozbawienia praw publicznych za rozpowszechnianie ulotki nawołującej do czynnego oporu przeciwko stanowi wojennemu. To był najwyższy wyrok wydany w Polsce za działalność przeciw Polsce Ludowej. Sam proces był farsą, a sfingowane dowody i podstawieni świadkowie okazali się mało przekonujący nawet dla oskarżyciela. Na mocy amnestii na wolność wychodzi w 1983 roku.

Krótkie dzieło Ewy Kubasiewicz traktuje właśnie o tamtych dniach. Napisana lekko historia w formie osobistego pamiętnika pozwala na lepsze zrozumienie i refleksję nad tym, co doprowadziło do powstania idei wolnościowych i o tym, w jaki sposób kształtowało się tamto pokolenie. Autorka przybliża czytelnikowi zarówno powiew wolności, jaki ogarnął społeczeństwo, jak również, opisuje czas upokorzenia, gdy ludowa władza postanowiła położyć kres „Solidarności”. Pisze o swoich przeżyciach w więzieniu oraz o tym, czym była dla niej ta niezwykle trudna i skomplikowana w tamtych latach idea.

Zwłaszcza, że po latach okazało się, że idea wolności nacechowana była rozłamem w środowisku solidarnościowym, sprzecznymi dążeniami, podstawionymi osobami, podającymi się za gorących orędowników wolnościowych, a podsuniętych przez Służbę Bezpieczeństwa.

Autorka nikogo nie ocenia, a jedynie opisuje wydarzenia z tamtych czasów. Mówi o trudnym charakterze Wałęsy, jego niezrozumiałych dla środowiska decyzjach, częstym obrażaniu się, gdy nie zgadzano się z jego zdaniem, forsowaniu swoich decyzji, alienacji Andrzeja i Joanny Gwiazdów, wyobcowaniu z kręgów ludzi zaufanych przez ekipę Wałęsy w tym Anny Walentynowicz, spotkaniach z księdzem Jerzym Popiełuszko oraz sprzecznych działaniach prowadzonych przez Bogdana Borusewicza, który, jak pisze autorka, prawdopodobnie padł ofiarą różnych manipulacji.

Wspomina również o tym, jak na mocy amnestii, gdy mogła wyjść na wolność, oddaje się sprawom walki o demokrację w Polsce. Opisuje, dlaczego powstaje w oderwaniu od grupy Wałęsy „Solidarność Walcząca” i skąd pomysł na wydawanie wspólnie z Joanną Gwiazdą pisma „Poza Układem”. Jest także refleksja o podjęciu współpracy z Kornelem Morawieckim, który w tym okresie wykazywał się odwagą i niezłomną postawą wbrew zaleceniom swoich kolegów z NSZZ Solidarność.

Autorka podkreśla, że nieraz przyszło jej się zmierzyć z niechęcią ludzką. Nawet we własnym mocno podzielonym środowisku. Momentem przełomowym okazały się oskarżenia rzucane przez kolegów z Solidarności, że jej mąż jest agentem Służb Bezpieczeństwa. Pisze też o tym, jak znani obecnie politycy z pierwszych stron gazet w tamtym okresie rozpowszechniali szkalujące informacje o innych członkach grupy oraz w jaki sposób dokonywano dyskredytacji znanych w środowisku solidarnościowym postaci na arenie międzynarodowej.

W 1987 roku po raz drugi wychodzi za mąż, za członka bretońskiego oddziału Amnesty International i 31 stycznia 1988 roku wyjeżdża do Francji na zasadzie prawa o łączeniu rodzin, uzyskując paszport tylko w jedną stronę. Z polecenia Komitetu Wykonawczego „Solidarności Walczącej” do lipca 1989 roku pełniła funkcję przedstawiciela tej organizacji na Zachodzie. Obecnie mieszka wraz mężem w Bretanii, gdzie związała się z dwoma stowarzyszeniami działającymi na rzecz polskich dzieci: „Lumiére des Enfants” (Światło dzieci) oraz „Les Enfants de la Baltique” (Dzieci Bałtyku).

Książkę gorąco polecam nie tylko osobom zainteresowanym historią. Ta szczególna pozycja jest opowieścią o wydarzeniach z tamtego okresu, ale podaną w zupełnie inny sposób niż te, które znamy i uznajemy za oficjalne. Okazuje się, że walka o demokrację miała także drugie dno, a osoby zaangażowane w kampanię o wolność nie zawsze odznaczały się krystalicznym charakterem i „czystymi” rękami.

-------------------------------

Autor: Ewa Kubasiewicz-Houée
Tytuł: Bez prawa powrotu
Wydawnictwo: Wektory
Stron: 170

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Pogmatwane są ludzkie losy, warto o nich poczytać...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.