Facebook Google+ Twitter

Ewa Lalik: "Najbardziej rozdmuchani medialnie blogerzy nie potrafią przekazywać treści"

- Ci, którzy najmocniej szafują "wiarygodnością blogera" nie maja żadnych oporów przed obwieszeniem się reklamami produktów, których nawet nie używają i przed robieniem ze swoich blogów wielkich, nieoznaczonych tablic reklamowych - mówi Ewa Lalik właścicielka bloga Techround, do niedawna redaktor prowadząca w serwisie Spider's Web.

 / Fot. Wiadomości24Co myślisz, gdy słyszysz słowo bloger?
Osoba, która ma parcie na szkło. Kiedyś osoba, która robiła coś z pasją.

Obserwując blogosferę można dojść do wniosku, że o ile do niedawna wymarzonym zawodem młodych ludzi było dziennikarstwo, tak obecnie woleliby zostać wziętymi blogerami. Dlaczego ten "zawód” powszechnie wydaje się atrakcyjny?
Bo ostatnie 2 lata wykreowały wizerunek blogera jako osoby, która jeździ po świecie na koszt firm i robi sobie zdjęcia, a na dodatek jeszcze dostaje za to pieniądze. Bo najbardziej rozdmuchani medialnie blogerzy nie potrafią już przekazywać treści - tworzą takie treści bez treści, skupione na nich, co daje mylne wrażenie "zawodu", do którego nie trzeba mieć takiego przygotowania jak do dziennikarstwa. Jest lżejszy, a przynosi więcej korzyści.

Gdzie umieścisz siebie? Jako redaktor prowadząca Spider’s Web pełniłaś funkcję wydawcy w regularnej redakcji. Twoje teksty z kolei można określić jako „blogowe” – w tym znaczeniu, że zawierały subiektywne opinie i pisane były mniej formalnym językiem niż ten, który znamy z prasy.
Pisałam. Wciąż piszę. Nigdy nie nazwałam się dziennikarzem, bo do dziennikarstwa mi straszliwie daleko. Teksty faktycznie piszę mocno blogowe, ale blogowe w znaczeniu dostosowane do obecnego kształtu mediów. Mediów, w których oprócz miejsca na typowo dziennikarskie treści jest coraz więcej miejsca na bardziej emocjonalnie i personalnie potraktowane tematy. Bardziej szczere i nieudające fałszywego obiektywizmu. Jeśli nazwałabym się blogerem, to tylko z tego powodu - pisania tego, co się chce i jak się chce bez konieczności pozornego uwiarygodniania przez cytaty od nikomu nieznanych ekspertów.

Optymiści twierdzą, że blogerzy i media społecznościowe przejmą rolę mediów tradycyjnych. Wierzysz w to?
W żadnym wypadku. W tak zwanej blogosferze trend przejmowania roli mediów tradycyjnych, cokolwiek to znaczy, już dawno nie jest nawet dyskutowany, bo... blogerom, tym topowym, po prostu się nie chce. W mediach tradycyjnych jest coraz mniej pieniędzy, w blogosferze coraz więcej, poza tym blogosfera kusi mocno rozrywkowym szlifem i to on zaczyna dominować. Blogerzy - przynajmniej na rodzimym rynku - są, a raczej chcą być, celebrytami, a nie informatorami i takimi "strażnikami" walczącymi o informacje i prawdę. Chociaż media tradycyjne też coraz rzadziej spełniają te role, więc kto wie?

Co z wiarygodnością? Czy bloger może być rzetelnym dostarczycielem informacji? Skąd czytelnik ma wiedzieć, że ma do czynienia z pewnym źródłem, a nie opłaconą „fałszywką”?
Nie, kompletnie nie. Rozpatrywanie blogera jako rzetelnego dostarczyciela informacji mija się kompletnie z miejscem funkcjonowania i rolą, jaką spełniają blogi. Blog z założenia ma być czymś bardziej osobistym, przepuszczonym przez subiektywne sito autora. Bloger na początku zwykle nie ma możliwości zdobywania własnych informacji, a gdy już ma, to oznacza, że przestał być niezależny - że ktoś go sponsoruje, że wszedł w jakieś układy, że aby utrzymać popularność musi iść na kompromisy. Jeśli miałabym jednak wytypować miejsce w blogosferze, z którego jeszcze można oczekiwać rzetelnych informacji, byłyby to tak zwane serwisy blogowe. Miejsca, jak Spider's Web, które strukturą przypominają tradycyjne redakcje, ale treści mocno skręcają w bardziej emocjonalną, blogową stronę. Jednak wiem do czego pijesz. Do wszechobecnego w blogosferze sponsoringu lub nadziei na przyszły sponsoring. Więc nie. W blogosferze, w takiej formie jak dziś, nie ma miejsca na rzetelne informacje.

Blogowi celebryci widzą to inaczej. Niektórzy zarzekają się, że reklamują tylko takie produkty, których nie wstydziliby się używać na co dzień. Ma to usprawiedliwiać wszelkie formy reklamowe. A może mamy do czynienia z czymś więcej, z kreowaniem trendów? Może bloger pełni rolę Übermenscha internetu, który nie musi kierować się skostniałymi zasadami?
Ci, którzy najmocniej szafują "wiarygodnością blogera", nie mają żadnych oporów przed obwieszeniem się reklamami produktów, których nawet nie używają i przed robieniem ze swoich blogów wielkich, nieoznaczonych tablic reklamowych. Obecność w blogosferze, ale tak właśnie z boku, z pozycji obserwatora i osoby, która wielu rzeczy się dowiaduje, dała mi ciekawą perspektywę. Wiem, którzy blogerzy są totalnymi hipokrytami i w zasadzie to przez nich szacunek do blogosfery spada. Przez nich blogosfera w świadomości mas jest takim dziwadełkiem rozpatrywanym tylko pod względem pieniędzy i tego czy blogerzy są marionetkami. Bloger, jeśli kreuje trendy, to na mikroskalę, a "Übermenschem internetu" faktycznie, może się czuć, co jednak ma się nijak do rzeczywistości. To, że bloger pojawi się w reklamie drukowanej, nie znaczy, że zainteresuje się tym ktoś więcej, niż jego obsesyjnie zapatrzeni w niego fani na Facebooku. Kasia Tusk czy Honorata Skarbek najpierw miały znane nazwiska, potem dołączyły do tego bloga, nie odwrotnie.

Czytaj dalej =>


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

@Why so social->ja mam się do czego przyczepić. np. do :
cyt :Może bloger pełni rolę Übermenscha internetu.... koniec cyt.

Otóż Polacy nie gęsi też swój język mają,
a to jest taki pseudo "makaronizm" czyli spolszczenie słowa z innego języka tu:niemieckiego. Mam uczulenie na mieszanie języków.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czyli blogerowi wolno więcej niż dziennikarzowi obywatelskiemu. ;(((..O dziennikarstwie ze sportowym dziennikarzem tu link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetny tekst! Wreszcie ktoś to powiedział: "ostatnie 2 lata wykreowały wizerunek blogera jako osoby, która jeździ po świecie na koszt firm i robi sobie zdjęcia, a na dodatek jeszcze dostaje za to pieniądze a najbardziej rozdmuchani medialnie blogerzy nie potrafią już przekazywać treści".
Nie potrafią i jak dalej pisze autorka, nie chce im się. Tym, którzy stali się słupem ogłoszeniowym dla reklamodawców się nie chce, a tym, którzy zaczynają swoją przygodę, często niepotrafiącym pisać, wydaje się, że byle gniot takiego reklamodawcę znajdzie.
Drugi ważny problem, to robienie nam wszystkim przysłowiowej "wody z mózgu". Przemycanie reklamy stało się chlebem powszednim. Mało tego, jeszcze nam się tłumaczy, że to takie czasy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobry wywiad, który czyta się niezwykle lekko :-) Ja myślę, że najbardziej znani blogerzy swoimi działaniami podcinają gałąź, na której siedzą. Oblejają się reklamami, oszukują czytelników nieoznaczaniem sponsorowanych postów, a Ci mają określoną cierpliwość. Moja się już wyczerpuje i zaczynam mieć problem z zaufaniem do blogerów. Wierzę nielicznym i na pewno nie tym z czołowej 10. :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dlatego nie lubię blogów i nie będę blogerką.
Prasa papierowa przetrzyma. Nie zgodzę się z twierdzeniem , że dogorywa. Ona jeszcze nie zmieniła się na tyle by dotrzymać kroku nowoczesności.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję za materiał. Z wywiadu można wywnioskować, jak trendy w świecie medialnym przekształcają serwisy informacyjne. Rzuca to jaśniejsze światło na okoliczności przemian W24.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.