Facebook Google+ Twitter

Ewa Łazowska - wywiad patchworkowy

Jak powstaje patchwork? Najpierw trzeba dobrać kawałeczki materiału o odpowiednich kolorach i fakturach. Potem przymierzać, przekładać, dopasowywać i dokrawać. Niby na początku jest jakaś koncepcja, ale na końcu i tak wygląda inaczej.

Podobnie powstawał wywiad patchworkowy z Ewą Łazowską, długo, mozolnie i wcale nie dlatego, że było trudno coś napisać - o nie! Tylko dlatego, że materiału było na dziesięć wywiadów i zdecydowanie by jeszcze zostało. Ewa zainspirowała mnie swoimi artykułami na Wiadomości24.pl, wpisami na blogach, komentarzami na forach i niesamowicie ciekawymi rozmowami. Również jej rysunki kotów, znaków zodiaków i drzew były tak wspaniałe, że cały czas dogryzam "fachowcom" od grafiki - po co wam wypasione programy? Taka jedna babeczka ma myszkę za dychę, trzy koty w domu i painta, a czyni cuda na komputerze...

Wywiad patchworkowy - to zszyte kawałeczki z wypowiedzi słownych i pisanych, przeplatane rysunkami, niby wszystko oddzielne, ale tworzące spójną całość o określonej wymowie. Nie będę przytaczać skąd które wypowiedzi wzięłam. Będzie tak, jak w patchworku: kawałek z zasłony, coś ze starej kiecki babci Frani i ta piękna aksamitka od sąsiadki...

Ewa Łazowska - kobieta wielu profesji, zaczynała jako kulturoznawca, później pedagog opiekuńczo-wychowawczy, plastyczka, autorka bajeczek dla dzieci dużych i małych. Nie znosi fałszu, obłudy, hipokryzji i głupoty. Lubi zwierzęta czasem bardziej od ludzi i ma bzika...

Sny / Fot. Ewa Łazowska"Zosia ma kota, Józek psa, wuj Leon nad staw z wędką gna,
ciocia dywany ciągle tka - bo każdy swoje hobby ma.
Kwiatki hoduje ten i ów, lub zgłębia wciąż teorię snów.
Ktoś tam buduje domki z kart - bo cóż bez domu człowiek wart?
I ja też swego bzika mam. Tym bzikiem jest - powiadam wam
- mój bardzo kolorowy świat, złożony z bajek oraz szmat."


Jesteś twórczynią tkanin unikatowych. Jaka jest historia Twoich patchworków?
Recyclinguję szmatki. Moi przyjaciele dają mi koraliki, cekiny, stare sukienki, materiały, a ja przetwarzam je na tkaniny. Nie korzystam z maszyny do szycia, więc jest to rękodzieło, dzięki czemu ćwiczę swoje stawy. Jestem nerwowym człowiekiem, w związku z tym ciągle muszę coś robić. Jestem też człowiekiem twórczym, więc staram się przetwarzać wszystko, co mi wpadnie w rękę. Jestem dumna, bo moje tkaniny poleciały w świat - do Japonii, do Norwegii, do Szkocji, do Warszawy. One teraz żyją własnym życiem. Jeden z pensjonatów w Karpaczu jest ozdobiony moimi tkaninami.
Mam zasadę: robię swoje. Nie czekam na ocenę.

Ostatnio wydałaś książeczkę z własnymi paintowymi obrazkami - "Bajdurki ciotki Pleciugi dla dzieci dużych i małych"
Bliźnięta / Fot. Ewa ŁazowskaPiętnaście lat mojego obcowania z tą dziedziną sztuk plastycznych to kawał czasu. Sześć wystaw to całkiem niezły dorobek twórczy, ale nie samym tworzeniem tkanin unikatowych człowiek żyje, więc z czasem zaczęłam się rozglądać za wyrażaniem mojego osobistego widzenia świata w inny sposób. Zaczęłam pisać wierszydełka pleciugowate - adresowane nie tylko dla dzieci małych, ale także i dla "dzieci" całkiem dorosłych. Nie uważam się ani za poetkę, ani za bajkopisarkę, ale za "pleciugę", bo sobie plotę.

Jak powstają bajdurki ciotki Pleciugi?
Moje wierszydełka pleciugowate powstają spontanicznie, w przypływie chwili. Inspiracją do rymowanych bajeczek jest dla mnie właściwie wszystko, co mnie otacza - przedmioty, zwierzęta, przyroda. Także osoby, z którymi przychodzi mi stykać się codziennie. Ilustracje do wierszydełek także powstają spontanicznie, choć siłą rzeczy muszę - tworząc je - poświęcać na tę czynność więcej czasu. Efekty niech ocenią odwiedzacze bloga Kolorowe bajki Ewy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

Obydwie jesteście Wspaniałe!!!
Do tego temat wywiadu "wstrzelony" w moje klimaty :)
Wielkiej radości z małych skrawków i prostych metod, ponieważ:

"Lepiej" jest wrogiem "dobrego".
/Wolter, właśc. François-Marie Arouet/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie no, nic nie szkodzi;d
:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wybacz Łukaszu! Jak mogłam strzelić takiego babola? To już się więcej nie powtórzy. Mea culpa - Łukaszu. Byłam przed chwilą na facebooku i coś tam zobaczyłam :))) - stąd to skojarzenie Waszych imion.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rafale?;p
Oczywiście, do wywiadu, jak do tanga, trzeba dwojga. A obie stanęłyście na bardzo wysokim poziomie. Nie jestem jakimś tam fanem wywiadów, może nawet nie przepadam za nimi, ale ten z chęcią przeczytałem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie mogę być ,w pewnym sensie, sędzią we własnej sprawie, ale muszę faktycznie przyznać, Rafale, że Pani Ania pokazała swój mistrzowski pazur jako dziennikarka - dodam, że zawodowa dziennikarka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pewnie, że do końca! Ale gdybym miał cytować najlepsze fragmenty, to musiałbym przepisać niemalże cały wywiad:)
Również pozdrawiam:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Łukaszu, mam nadzieję, że wywiad przeczytałeś do końca :) Pozdrowionka!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Współpraca z Ewą była wspaniała!!! Robię sporo wywiadów z Kobietami Wartami Uwagi dla portalu kobiety.lodz.pl i z reguły trafiam (wybieram) rewelacyjne rozmówczynie. A Ewy rysunki pokazuję wszystkim "zadętym" grafikom:-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Recyclinguję szmatki. Moi przyjaciele dają mi koraliki, cekiny, stare sukienki, materiały, a ja przetwarzam je na tkaniny. Nie korzystam z maszyny do szycia, więc jest to rękodzieło, dzięki czemu ćwiczę swoje stawy" - cały ten wywiad jest świetny, te słowa, choć na początku, już o tym świadczą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

5*)))))))))))))))))))))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.