Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

505 miejsce

Ewa Singh- jej życie i debiut literacki “Smaki Indii”

Rozmawiam z Ewą Strzelczyk Singh autorką książki “Smaki Indii” Saga rodziny Sehvag. Pisarka od ponad 20 lat zamieszkuje w miejscowosći Kichha w regionie Uttrakhand w w Indiach. W Polsce promowała ostatnio swoją książkę.

 / Fot. Jerzy JastrzębskiW trakcie swej podróży odwiedziła Legionowo, gdzie spotkaliśmy się i rozmawialiśmy.

JJ:Gdzie się pani urodziła i spędziła dzieciństwo? Ile braci, sióstr? Jakie pani zdaniem miała pani dzieciństwo? O czym pani marzyła, kim chciała być w przyszłości?
ES: Urodziłam się 10 lipca 1971 roku w Wieluniu, a mieszkałam w Lutatowie w województwie łódzkim. Moi rodzice bardzo szybko się rozwiedli. Przez trzynaście lat wychowywałam się jako jedynaczka. Opiekę sprawowała nade mną mama z dziadkami, po czym ponownie rodzice wzięli ze sobą ślub i wychowywali mnie już bez ich pomocy. Przez taki obrót sytuacji mam obecnie dużo młodszą od siebie siostrę i trzech braci, wszystkich artystycznie utalentowanych dzięki zdolnościom przejętym i po mamie, i po tacie. Trójka z pięciorga nas, jako rodzeństwa, obecnie zawodowo ma kontakt z malarstwem. Siostra tworzy swoje obrazy. Dwóch braci zajmuje się konserwacją zabytków, a dodatkowo jeden też maluje, a drugi maluje i rzeźbi. Jeden tylko z braci nie obrał drogi artystycznej mimo zdolności. Ja osobiście też nie maluje, gdyż moim marzeniem od dziecka było pisanie. Kiedy miałam sześć lat, mama kupiła dla mnie książeczkę. Była to krótka ilustrowana historia, którą mogłam sama przeczytać. Opowiastka była przestrogą dla dzieci, by nie bawiły się nożyczkami, gdyż mogą sobie obciąć paluszek. Byłam zdegustowana tym co czytam i oglądam. Stwierdziłam, że sama mogę lepiej napisać, ale nie umiałam szybko pisać. Posadziłam więc mamę przy stole, chcąc, żeby to robiła za mnie i… nie wypowiedziałam ani jednego słowa! To była dla mnie tragedia. Rozpłakałam się, gdyż wiedziałam, że nic nie wiem o życiu. O czym więc miałam pisać? Za kilka lat zaczęłam czytać mądrości ludowe zawarte w legendach, czy też baśni z całego świata i złote myśli. Później przyszła kolej na psychologię. Dzięki swoim zainteresowaniom zaczęłam rozumieć życie. Poszłam na studia i w przerwach od nauki zaczęłam pisać. Początkowo były to tylko krótkie notatki, pierwsze próby rozdwojenia swojego życia na realne i na to którym żyłam wcielając się w bohaterów swojej twórczości. Na prawdziwe pisanie przyszedł czas, kiedy w trakcie studiów wyjechałam z mężem do Indii i tam już zostałam na stałe.

JJ:Okres dorastania – czy był trudny? Co sprawiało problemy, co przynosiło radości. Koleżanki, koledzy, relacje. Rodzina.

ES: Zainteresowanie psychologią sprawiło, że dzieciństwo i okres dorastania minęło mi spokojnie mimo dziwnych rodzinnych zawiłości. Po prostu rozumiałam siebie i innych. Byłam przygotowana na dorosłość. Dodatkowo ten czas miło wspominam dzięki dalszej rodzinie, nauczycielom, przyjaciołom i ich rodzinom, od których nabyłam wzorce życia w rodzinie, w społeczeństwie, po prostu wśród ludzi, a z czym nie dawali sobie rady rodzice - emocjonalnie nadwrażliwi ludzie, zupełnie zagubieni w życiu, sami potrzebujący wsparcia.

JJ. Studia. Jakie? Dlaczego podjęła pani decyzję o wyjeździe? Czy z punktu obecnego pani widzenia była to słuszna decyzja.? Jak przebiegał okres aklimatyzacji. Jak zareagowała polska rodzina na tą decyzję?

 / Fot. SinghES: Mimo zainteresowania psychologią nie wybrałam studiów o tym kierunku. Chciałam mieć popytny zawód, by później łatwo dostać pracę. Wybrałam prawo i administrację. Zapewne skończyłabym ten kierunek i później pracowałabym w swoim zawodzie, dorywczo coś pisząc, gdyby nie zapoznanie się z przyszłym mężem,Shakendrem Singh i jego stanowczą decyzją o powrocie do Indii do chorych rodziców. Byliśmy na tym samym roku. Znaliśmy się krótko, ale szybko wiedziałam, że nasze poglądy na świat pokrywają się, na dodatek mąż był konkretny. Wiedział, że chce mieć ślub i naszą niezobowiązującą znajomość szybko zamienił w poważny związek proponując małżeństwo. Takie zachowanie sprawiło, że miałam poczucie silnego ugruntowania naszego związku: najpierw małżeństwo i później wspólna przyszłość. Nie było czegoś takiego jak próbna znajomość, czy dopasowywanie się, nigdy nie dające pewności, że sprawa zakończy się zgodnie z oczekiwaniami. I to poczucie pewności stałego związku zaważyło, że zdecydowałam się na ślub i zrezygnowałam z kontynuacji nauki wyjeżdżając z mężem do Indii. . W Polsce zorganizowaliśmy zaręczyny w większym gronie, a ślub wzięliśmy w Indiach w 1993 roku w bardzo krótkim czasie po dotarciu tam.
W tej chwili mam kompletną rodzinę i czas na realizowanie swoich marzeń, a dzięki miejscu w jakim żyję możność patrzenia na świat pod innym kątem, co pozwala mi dostrzegać życie w ciekawszy sposób i dzielić się spostrzeżeniami z młodzieżą w swoich książkach, gdyż to właśnie młodym ludziom trzeba pomagać by jak najszybciej rozumieli zasady kierujące światem i obierali prawidłową drogę życiową.

JJ: Jak układają się relacje w Pani nowej rodzinie. Czy dzieci mówią po polsku, znają Polskę, odwiedzają Pani rodzinę w Polsce?Jak układa się pani z rodziną męża?

ES: Tak się złożyło, że synowie Guroosh Gabriel i młodszy Digvijay Daniel nie mówią po polsku. Miałam ambicję uczyć starszego syna jak był mały, ale wtedy jednocześnie nałożyły mu się trzy języki do opanowania: w domu hinduski, w szkole, do której już zaczął chodzić-angielski i dodatkowo polski, z czym nie poradził sobie i w ogóle przestał mówić na kilka miesięcy. Od tamtego czasu rozmawiam z dziećmi tylko po hindusku, a z mężem przy nich po polsku, żeby były osłuchane. Jak na razie brak znajomości języka polskiego nie za bardzo im przeszkadzał w życiu, gdyż do tej pory byli tylko raz w Polsce. Wcześniej, kiedy uczyli się w różnych szkołach, wakacje wypadały w innych miesiącach, trudno było zaplanować wyjazd bez uszczerbku na nauce. W tej chwili, kiedy pozmieniali szkoły i mają w tym samym czasie wakacje, jeden ma studenckie praktyki, a drugi dodatkowo kurs przygotowawczy, co ponownie utrudnia jakiekolwiek wyjazdy. Co do rodziny męża, od początku mieszkaliśmy z rodzicami i rodzeństwem męża. Z czasem siostry powychodziły za mąż, brat założył swoją rodzinę i osobno zamieszkał, nasze dzieci rozjechały się do swoich szkół. Zostaliśmy sami w domu z mężem i teściem. Tylko na święta dom ponownie zapełnia się rodziną, gdyż wspomnienia przyjemnie przeżytych wspólnych lat czyni swoje i wszyscy z chęcią powracają do nas.
 / Fot. Singh / Fot. Singh / Fot. Singh

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.