Facebook Google+ Twitter

Ewa Tylman najprawdopodobniej nie żyje.

Od kilku dni cała Polska żyje sprawą 26-letniej Ewy Tylman, która zaginęła w nocy 23 listopada. Policja ujawnia, że kobieta nie żyje, prokuratura twierdzi, że jej śmierć to tylko jedna z przyjętych hipotez i jest ona nadal osobą poszukiwaną

 / Fot. Fakt24Na nagraniach z monitoringu miejskiego widać jak mężczyzna w niebieskiej kurtce obejmuje zaginioną. Para szła chwiejnym krokiem. Obydwoje wracali z imprezy firmowej. Po drodze wstępowali jeszcze do innych lokali. Kamera zarejestrowała ich po raz ostatni o godz. 3.24 w nocy 23 listopada. Szybko udało się ustalić tożsamość towarzyszącego jej mężczyzny. Adam Z. był już kilkakrotnie przesłuchiwany, został formalnie zatrzymany.

W środę rano policja w Poznaniu przedstawiła oficjalny komunikat, z którego wynika, że Ewa Tylman nie żyje. Znajomy zaginionej początkowo wyjaśniał, że nie pamięta co się wydarzyło, ponieważ był pod wpływem alkoholu. Policji udało się ustalić, że doszło do incydentu w pobliżu mostu św. Rocha w Poznaniu. Mężczyzna zmienił wcześniejszą wersję wydarzeń i przyznał, że widział tonącą w rzece Ewę, ale nie udzielił jej pomocy. Po zdarzeniu wrócił do domu. Adamowi Z. postawiono zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci.

Istnieją spore rozbieżności między informacjami, których na ten temat udziela policja i prokuratura. - Ewa T. może być osobą, która żyje. Na obecnym etapie śledztwa nie można wykluczyć hipotezy, że Ewa T. nie żyje, ani tej, że żyje. Nadal poszukiwani są świadkowie. Nadal przeszukiwana jest rzeka, w celu ewentualnego wyłowienia zwłok. Żeby mówić o zabójstwie, muszą być zwłoki. Prokurator ma 48 godzin na przedstawienie zarzutów lub zwolnienie osoby zatrzymanej w tej sprawie – wyjaśnia rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Magdalena Mazur Prus podczas konferencji prasowej.

Na razie nie wiadomo, do jakiego incydentu doszło między parą. Jeżeli był to wypadek, to dlaczego Adam Z. nie zawiadomił natychmiast karetki pogotowia i policji, tylko wrócił do domu? W sprawie przesłuchiwani są kolejni świadkowie. Dalsze czynności z udziałem policji i prokuratury trwają. Na miejscu zdarzenia są pracownicy straży pożarnej, rzekę przeczesują płetwonurkowie oraz specjalistyczny sprzęt.
W sprawę dodatkowo zaangażowany jest Krzysztof Rutkowski, który pracuje na zlecenie ojca zaginionej. Kilka dni temu pojawił się także wątek porwania kobiety, ponieważ rodzina otrzymała wiadomość tekstową z żądaniem okupu w wysokości 500 tysięcy zł. Były detektyw uważa, że to prawdopodobnie jedynie próba wyłudzenia pieniędzy.

Wydaje się, że zagadka tajemniczego zniknięcia kobiety jest coraz bliżej rozwiązania. Na obecnym etapie śledztwa nie wiadomo czy doszło do nieszczęśliwego wypadku, czy też do przestępstwa. Niestety, wychodzi na to, że najczarniejszy scenariusz może się potwierdzić już za kilka godzin.


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.