Pozycja materiału w rankingach:
Była chyba godzina 4, gdy z głębokiego snu wybudziło mnie energiczne pukanie do drzwi. Tym pukającym okazał się strażak... - Proszę się ubrać, zabrać ze sobą dokumenty i wyjść przed blok - usłyszałam.
Co człowiek myśli, gdy otrzymuje taki komunikat w środku nocy, nie muszę wyjaśniać. Szybko wrzuciłam na siebie ubranie i wraz z innymi lokatorami mojego bloku pośpiesznie wyszłam na zewnątrz. Nie wiedziałam co się dzieje, aczkolwiek liczba zgromadzonych pod blokiem samochodów straży pożarnej, policji, ambulansów pogotowia i innych służb miejskich kazały przypuszczać, że przyczyna tego nocnego alarmu jest poważna.
Gdy piszę ten tekst, dochodzi godzina 10. Przed niespełna godziną, zziębnięta na kość, wróciłam do mieszkania. Alarm zagrożeniowy został odwołany. Rzeczniczka prasowa policji poinformowała licznie zgromadzonych na ul. Rojnej dziennikarzy, że z owych czterech tajemniczych paczek z rzekomym ładunkiem tylko jedną znaleziono.
Drugi, pozytywny aspekt jest taki, że ewakuowanie kilkuset mieszkańców było świetnie zorganizowane i odbywało się bez najmniejszych oznak paniki. Uważam, że służby miejskie spisały się na medal. Nie zapomniały nawet o gorącej herbacie dla zziębniętych lokatorów mojego i okolicznych bloków.Zobacz także:
Artykuły
(185)
Galerie
(38)
Średnia ocen
(4.54)
Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska
O mnie: Smaruję tutaj androny, bo kiedyś może się zdarzyć, Że przyjdzie mi się zmierzyć z krytyką adwersarzy Albo jakiegoś trolla, co chyłkiem i pewnie ukradkiem Szpilę pod żebro mi wetknie. Nie znacie takiego przypadkiem?
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Jadwiga Kowalczyk 28.04.2011 15:51
Niemożność zabrania czterech kotów "luzem" była na pewno niezwykle dramatyczna. Ale przecież dla samotnej osoby innego wyjścia nie widzę.
Ewo - "momenty" były, ale wszystko się dobrze skończyło.
BARBARA Romer Kukulska 28.04.2011 10:07
Ewo. Broń boże nie robię ci wyrzutów, nieporozumienie. Jestem pełna podziwu dla Ciebie, Twojego optymizmu i serdecznego nastawienia do świata. Rzeczywiście koty przywiązują się do miejsc i mają zupełnie inną psychikę niż psy. Inną sprawa , że w tak zaskakującej sytuacji podświadomie nie chcemy wierzyć w najgorszy scenariusz i podświadomie wierzymy w optymistyczny koniec wydarzenia. Trudno sobie wyobrazić skutki, a ewakuować się każą. Wiem, przeżyłam taką sytuację w bungalowie.
Traci się zimną krew i logikę, a przede wszystkim nie dopuszcza czarnego scenariusza za możliwy. On nie przychodzi do głowy, natomiast jak maszynka wykonujemy polecenia. Powtórzę: Jestem pełna podziwu dla Ciebie, Twojego optymizmu i serdecznego nastawienia do świata.
Joanna Kato 28.04.2011 08:25
Jak to dobrze Ewo , że potrafisz znaleźć pozytywy w tym jakże kretyńskim wydarzeniu. Mam nadzieję że zostaną złapani i porządnie ukarani. Pozdrawiam.
Ewa Łazowska 27.04.2011 23:21
Adamie! Korzystając z okazji - dziękuję Ci za obecność na moim dzisiejszym wieczorze autorskim. Mam nadzieję, że się nie nudziłeś. :) Pozdrawiam!
Ewa Łazowska 27.04.2011 23:18
Beatko! Miło Ciebie tutaj widzieć od czasu do czasu. :) Kto ma kota domowego, ten zrozumie dlaczego musiałam podjąć tę trudną dla mnie decyzję. Co do "dowcipnisia" - też mam taką nadzieję. Pozdrowionka! Koty górą!
Adam Sęczkowski 27.04.2011 23:17
Ewa mówiła, że ponoć już namierzyli. I dobrze. Fakt. Nie wiem, czy w takiej sytuacji zabrałabym zwierzę ze sobą. O czwartej nad ranem (to dla mnie środek nocy :)) ciężko myśleć o wszystkim nie wiedząc czy ma się jeszcze minutę na ewakuację czy 10 minut.
Ewa Łazowska 27.04.2011 23:14
Tak - Elżuniu. Pies to nie kot. Moje koty, wyniesione w ten błyskający chaos strażackich i policyjnych, oraz ambulansowych kogutów, oszalały by pewnie ze strachu. Widziałam co wyczyniał kot moich znajomych z sąsiedniego bloku - trzymany przez pięć godzin na rękach na otwartej przestrzeni.
Aniu! Pierwszą rzeczą w kontakcie ze strażakiem, który kazał lokatorom opuszczać swoje mieszkania, było z mojej strony poinformowania go, że mam do ewakuacji też moje koty. Reakcja była zerowa, bo miał jeszcze do zaliczenia dwa piętra, a na każdym z nich 26 mieszkań. I tak na dobrą sprawę wcale mu się nie dziwię.
Myślę sobie, że sprawę "porzucenia kotów wyjaśniłam w sposób dostateczny. Pozdrawiam wszystkich.
bs 27.04.2011 23:01
Mam nadzieję, że namierzą tego beznadziejnego idiotę.
Mam też mieszane uczucia, bo nie wiem, czy w takiej sytuacji zabrałabym futrzaka. Czasami trudno działać racjonalnie, zwłaszcza o czwartej nad ranem.
Mam też nadzieję, że wśród sąsiadów był jakiś przystojniak w kusej piżamce warty grzechu:)))))
Nieustająco z kocim pozdrowieniem i uśmiechem, chociaż już tylko sporadycznie.
Koty górą!
bs
Elżbieta Świączkowska 27.04.2011 21:18
pies to nie kot.....pewnie większy stres by miały , gdybys je Ewo zabrała....
Krystyna Wierzbicka 27.04.2011 18:37
W takiej sytuacji na pewno nie zostawiłabym swojego psa samego w domu.
Sondaż TNS Polska: Platforma w górę, PiS i Ruch Palikota mocno w dół
(odsłon: +3449)