Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Wydarzenia > Naoczny świadek > Ewakuacja mieszkańców bloku z osiedla Teofilów w Łodzi. Byłam tam

Pozycja materiału w rankingach:

15173 miejsce

Dział: Naoczny świadek

Ocena: 67pkt

Oceń:

Ewakuacja mieszkańców bloku z osiedla Teofilów w Łodzi. Byłam tam


Była chyba godzina 4, gdy z głębokiego snu wybudziło mnie energiczne pukanie do drzwi. Tym pukającym okazał się strażak... - Proszę się ubrać, zabrać ze sobą dokumenty i wyjść przed blok - usłyszałam.

Tak to wyglądało o świcie. Na drugim planie blok, w którym podłożono paczkę. / Fot. Ewa ŁazowskaCo człowiek myśli, gdy otrzymuje taki komunikat w środku nocy, nie muszę wyjaśniać. Szybko wrzuciłam na siebie ubranie i wraz z innymi lokatorami mojego bloku pośpiesznie wyszłam na zewnątrz. Nie wiedziałam co się dzieje, aczkolwiek liczba zgromadzonych pod blokiem samochodów straży pożarnej, policji, ambulansów pogotowia i innych służb miejskich kazały przypuszczać, że przyczyna tego nocnego alarmu jest poważna.

Od znajomych, z mojego bloku, także bloków sąsiednich, dowiedziałam się, że przyczyną tego zamieszania jest podłożony ładunek wybuchowy. Z tego, co udało mi się ustalić - o podłożonym ładunku poinformował telefonicznie policję sam sprawca tego "dowcipu". Okazało się też, że nie miał być to ten jeden ładunek, ale owych "paczek" miało być w sumie cztery.

Rano sytuacja była już opanowana. / Fot. Ewa ŁazowskaGdy piszę ten tekst, dochodzi godzina 10. Przed niespełna godziną, zziębnięta na kość, wróciłam do mieszkania. Alarm zagrożeniowy został odwołany. Rzeczniczka prasowa policji poinformowała licznie zgromadzonych na ul. Rojnej dziennikarzy, że z owych czterech tajemniczych paczek z rzekomym ładunkiem tylko jedną znaleziono.

Paczka o wymiarach 30 x 40 cm była podłożona na parterze mojego bloku przy skrzynkach na listy. Nie zawierała ładunku wybuchowego, co stwierdzili saperzy. Po prostu jakiś "dowcipniś" urządził sobie "zabawę" - kosztem kilkuset osób, mieszkających w blokach na łódzkim osiedlu Teofilów C. / Fot. Ewa Łazowska

Z tego tragicznego i pełnego napięcia wydarzenia, trwającego pięć godzin, jeden szczegół zasługuje zwłaszcza na uwagę. Wśród ewakuowanych z bloku osób byli także moi sąsiedzi, których dotąd nie znałam, a których poznanie w takich ekstremalnych okolicznościach okazało się być bardzo cenne, bo ludzie okazali się być sympatyczni. I to jest pozytywny aspekt dzisiejszych wydarzeń, w których danym mi było także wziąć udział.

 / Fot. Ewa ŁazowskaDrugi, pozytywny aspekt jest taki, że ewakuowanie kilkuset mieszkańców było świetnie zorganizowane i odbywało się bez najmniejszych oznak paniki. Uważam, że służby miejskie spisały się na medal. Nie zapomniały nawet o gorącej herbacie dla zziębniętych lokatorów mojego i okolicznych bloków.

Czytaj też: Bomba w łódzkim bloku, policja ewakuowała mieszkańców

Zobacz także:

Ewa Łazowska OFFline profil autora

Autor: Ewa Łazowska

Napisz do autora

Artykuły (185) Galerie (38) Średnia ocen (4.54)

Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska

O mnie: Smaruję tutaj androny, bo kiedyś może się zdarzyć, Że przyjdzie mi się zmierzyć z krytyką adwersarzy Albo jakiegoś trolla, co chyłkiem i pewnie ukradkiem Szpilę pod żebro mi wetknie. Nie znacie takiego przypadkiem?

Ostatnie artykuły autora:


Komentarze: 27

Sortuj komentarze:

Jadwiga Kowalczyk 28.04.2011 15:51

Ocena: Ocena pozytywna 53 Ocena negatywna 44

Niemożność zabrania czterech kotów "luzem" była na pewno niezwykle dramatyczna. Ale przecież dla samotnej osoby innego wyjścia nie widzę.
Ewo - "momenty" były, ale wszystko się dobrze skończyło.

Komentarz został ukrytyrozwiń

BARBARA Romer Kukulska 28.04.2011 10:07

Ocena: Ocena pozytywna 49 Ocena negatywna 44

Ewo. Broń boże nie robię ci wyrzutów, nieporozumienie. Jestem pełna podziwu dla Ciebie, Twojego optymizmu i serdecznego nastawienia do świata. Rzeczywiście koty przywiązują się do miejsc i mają zupełnie inną psychikę niż psy. Inną sprawa , że w tak zaskakującej sytuacji podświadomie nie chcemy wierzyć w najgorszy scenariusz i podświadomie wierzymy w optymistyczny koniec wydarzenia. Trudno sobie wyobrazić skutki, a ewakuować się każą. Wiem, przeżyłam taką sytuację w bungalowie.
Traci się zimną krew i logikę, a przede wszystkim nie dopuszcza czarnego scenariusza za możliwy. On nie przychodzi do głowy, natomiast jak maszynka wykonujemy polecenia. Powtórzę: Jestem pełna podziwu dla Ciebie, Twojego optymizmu i serdecznego nastawienia do świata.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Joanna Kato 28.04.2011 08:25

Ocena: Ocena pozytywna 59 Ocena negatywna 44

Jak to dobrze Ewo , że potrafisz znaleźć pozytywy w tym jakże kretyńskim wydarzeniu. Mam nadzieję że zostaną złapani i porządnie ukarani. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa Łazowska 27.04.2011 23:21

Ocena: Ocena pozytywna 41 Ocena negatywna 46

Adamie! Korzystając z okazji - dziękuję Ci za obecność na moim dzisiejszym wieczorze autorskim. Mam nadzieję, że się nie nudziłeś. :) Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa Łazowska 27.04.2011 23:18

Ocena: Ocena pozytywna 50 Ocena negatywna 37

Beatko! Miło Ciebie tutaj widzieć od czasu do czasu. :) Kto ma kota domowego, ten zrozumie dlaczego musiałam podjąć tę trudną dla mnie decyzję. Co do "dowcipnisia" - też mam taką nadzieję. Pozdrowionka! Koty górą!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adam Sęczkowski 27.04.2011 23:17

Ocena: Ocena pozytywna 46 Ocena negatywna 40

Ewa mówiła, że ponoć już namierzyli. I dobrze. Fakt. Nie wiem, czy w takiej sytuacji zabrałabym zwierzę ze sobą. O czwartej nad ranem (to dla mnie środek nocy :)) ciężko myśleć o wszystkim nie wiedząc czy ma się jeszcze minutę na ewakuację czy 10 minut.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa Łazowska 27.04.2011 23:14

Ocena: Ocena pozytywna 41 Ocena negatywna 42

Tak - Elżuniu. Pies to nie kot. Moje koty, wyniesione w ten błyskający chaos strażackich i policyjnych, oraz ambulansowych kogutów, oszalały by pewnie ze strachu. Widziałam co wyczyniał kot moich znajomych z sąsiedniego bloku - trzymany przez pięć godzin na rękach na otwartej przestrzeni.

Aniu! Pierwszą rzeczą w kontakcie ze strażakiem, który kazał lokatorom opuszczać swoje mieszkania, było z mojej strony poinformowania go, że mam do ewakuacji też moje koty. Reakcja była zerowa, bo miał jeszcze do zaliczenia dwa piętra, a na każdym z nich 26 mieszkań. I tak na dobrą sprawę wcale mu się nie dziwię.
Myślę sobie, że sprawę "porzucenia kotów wyjaśniłam w sposób dostateczny. Pozdrawiam wszystkich.

Komentarz został ukrytyrozwiń
bs

bs 27.04.2011 23:01

Ocena: Ocena pozytywna 44 Ocena negatywna 49

Mam nadzieję, że namierzą tego beznadziejnego idiotę.
Mam też mieszane uczucia, bo nie wiem, czy w takiej sytuacji zabrałabym futrzaka. Czasami trudno działać racjonalnie, zwłaszcza o czwartej nad ranem.
Mam też nadzieję, że wśród sąsiadów był jakiś przystojniak w kusej piżamce warty grzechu:)))))
Nieustająco z kocim pozdrowieniem i uśmiechem, chociaż już tylko sporadycznie.
Koty górą!
bs

Komentarz został ukrytyrozwiń

Elżbieta Świączkowska 27.04.2011 21:18

Ocena: Ocena pozytywna 43 Ocena negatywna 42

pies to nie kot.....pewnie większy stres by miały , gdybys je Ewo zabrała....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Krystyna Wierzbicka 27.04.2011 18:37

Ocena: Ocena pozytywna 40 Ocena negatywna 43

W takiej sytuacji na pewno nie zostawiłabym swojego psa samego w domu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.