Facebook Google+ Twitter

Ewakuacja mieszkańców bloku z osiedla Teofilów w Łodzi. Byłam tam

Była chyba godzina 4, gdy z głębokiego snu wybudziło mnie energiczne pukanie do drzwi. Tym pukającym okazał się strażak... - Proszę się ubrać, zabrać ze sobą dokumenty i wyjść przed blok - usłyszałam.

Tak to wyglądało o świcie. Na drugim planie blok, w którym podłożono paczkę. / Fot. Ewa ŁazowskaCo człowiek myśli, gdy otrzymuje taki komunikat w środku nocy, nie muszę wyjaśniać. Szybko wrzuciłam na siebie ubranie i wraz z innymi lokatorami mojego bloku pośpiesznie wyszłam na zewnątrz. Nie wiedziałam co się dzieje, aczkolwiek liczba zgromadzonych pod blokiem samochodów straży pożarnej, policji, ambulansów pogotowia i innych służb miejskich kazały przypuszczać, że przyczyna tego nocnego alarmu jest poważna.

Od znajomych, z mojego bloku, także bloków sąsiednich, dowiedziałam się, że przyczyną tego zamieszania jest podłożony ładunek wybuchowy. Z tego, co udało mi się ustalić - o podłożonym ładunku poinformował telefonicznie policję sam sprawca tego "dowcipu". Okazało się też, że nie miał być to ten jeden ładunek, ale owych "paczek" miało być w sumie cztery.

Rano sytuacja była już opanowana. / Fot. Ewa ŁazowskaGdy piszę ten tekst, dochodzi godzina 10. Przed niespełna godziną, zziębnięta na kość, wróciłam do mieszkania. Alarm zagrożeniowy został odwołany. Rzeczniczka prasowa policji poinformowała licznie zgromadzonych na ul. Rojnej dziennikarzy, że z owych czterech tajemniczych paczek z rzekomym ładunkiem tylko jedną znaleziono.

Paczka o wymiarach 30 x 40 cm była podłożona na parterze mojego bloku przy skrzynkach na listy. Nie zawierała ładunku wybuchowego, co stwierdzili saperzy. Po prostu jakiś "dowcipniś" urządził sobie "zabawę" - kosztem kilkuset osób, mieszkających w blokach na łódzkim osiedlu Teofilów C. / Fot. Ewa Łazowska

Z tego tragicznego i pełnego napięcia wydarzenia, trwającego pięć godzin, jeden szczegół zasługuje zwłaszcza na uwagę. Wśród ewakuowanych z bloku osób byli także moi sąsiedzi, których dotąd nie znałam, a których poznanie w takich ekstremalnych okolicznościach okazało się być bardzo cenne, bo ludzie okazali się być sympatyczni. I to jest pozytywny aspekt dzisiejszych wydarzeń, w których danym mi było także wziąć udział.

 / Fot. Ewa ŁazowskaDrugi, pozytywny aspekt jest taki, że ewakuowanie kilkuset mieszkańców było świetnie zorganizowane i odbywało się bez najmniejszych oznak paniki. Uważam, że służby miejskie spisały się na medal. Nie zapomniały nawet o gorącej herbacie dla zziębniętych lokatorów mojego i okolicznych bloków.

Czytaj też: Bomba w łódzkim bloku, policja ewakuowała mieszkańców

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (27):

Sortuj komentarze:

Niemożność zabrania czterech kotów "luzem" była na pewno niezwykle dramatyczna. Ale przecież dla samotnej osoby innego wyjścia nie widzę.
Ewo - "momenty" były, ale wszystko się dobrze skończyło.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewo. Broń boże nie robię ci wyrzutów, nieporozumienie. Jestem pełna podziwu dla Ciebie, Twojego optymizmu i serdecznego nastawienia do świata. Rzeczywiście koty przywiązują się do miejsc i mają zupełnie inną psychikę niż psy. Inną sprawa , że w tak zaskakującej sytuacji podświadomie nie chcemy wierzyć w najgorszy scenariusz i podświadomie wierzymy w optymistyczny koniec wydarzenia. Trudno sobie wyobrazić skutki, a ewakuować się każą. Wiem, przeżyłam taką sytuację w bungalowie.
Traci się zimną krew i logikę, a przede wszystkim nie dopuszcza czarnego scenariusza za możliwy. On nie przychodzi do głowy, natomiast jak maszynka wykonujemy polecenia. Powtórzę: Jestem pełna podziwu dla Ciebie, Twojego optymizmu i serdecznego nastawienia do świata.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 28.04.2011 08:25

Jak to dobrze Ewo , że potrafisz znaleźć pozytywy w tym jakże kretyńskim wydarzeniu. Mam nadzieję że zostaną złapani i porządnie ukarani. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adamie! Korzystając z okazji - dziękuję Ci za obecność na moim dzisiejszym wieczorze autorskim. Mam nadzieję, że się nie nudziłeś. :) Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Beatko! Miło Ciebie tutaj widzieć od czasu do czasu. :) Kto ma kota domowego, ten zrozumie dlaczego musiałam podjąć tę trudną dla mnie decyzję. Co do "dowcipnisia" - też mam taką nadzieję. Pozdrowionka! Koty górą!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa mówiła, że ponoć już namierzyli. I dobrze. Fakt. Nie wiem, czy w takiej sytuacji zabrałabym zwierzę ze sobą. O czwartej nad ranem (to dla mnie środek nocy :)) ciężko myśleć o wszystkim nie wiedząc czy ma się jeszcze minutę na ewakuację czy 10 minut.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak - Elżuniu. Pies to nie kot. Moje koty, wyniesione w ten błyskający chaos strażackich i policyjnych, oraz ambulansowych kogutów, oszalały by pewnie ze strachu. Widziałam co wyczyniał kot moich znajomych z sąsiedniego bloku - trzymany przez pięć godzin na rękach na otwartej przestrzeni.

Aniu! Pierwszą rzeczą w kontakcie ze strażakiem, który kazał lokatorom opuszczać swoje mieszkania, było z mojej strony poinformowania go, że mam do ewakuacji też moje koty. Reakcja była zerowa, bo miał jeszcze do zaliczenia dwa piętra, a na każdym z nich 26 mieszkań. I tak na dobrą sprawę wcale mu się nie dziwię.
Myślę sobie, że sprawę "porzucenia kotów wyjaśniłam w sposób dostateczny. Pozdrawiam wszystkich.

Komentarz został ukrytyrozwiń
bs
  • bs
  • 27.04.2011 23:01

Mam nadzieję, że namierzą tego beznadziejnego idiotę.
Mam też mieszane uczucia, bo nie wiem, czy w takiej sytuacji zabrałabym futrzaka. Czasami trudno działać racjonalnie, zwłaszcza o czwartej nad ranem.
Mam też nadzieję, że wśród sąsiadów był jakiś przystojniak w kusej piżamce warty grzechu:)))))
Nieustająco z kocim pozdrowieniem i uśmiechem, chociaż już tylko sporadycznie.
Koty górą!
bs

Komentarz został ukrytyrozwiń

pies to nie kot.....pewnie większy stres by miały , gdybys je Ewo zabrała....

Komentarz został ukrytyrozwiń

W takiej sytuacji na pewno nie zostawiłabym swojego psa samego w domu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.