Facebook Google+ Twitter

Ewangelizacja Nadmorska. Wolontariusze głoszą Chrystusa na bałtyckich plażach

Od 18 do 28 lipca na bałtyckich plażach można było spotkać kilkudziesięciu wolontariuszy. Wędrowali bez pieniędzy, pożywienia, zapewnionego dachu nad głową. To wszystko w ramach „Ewangelizacji Nadmorskiej”.

 / Fot. Dominika PraisAkcja została zorganizowana już po raz piąty z inicjatywy księdza biskupa Edwarda Dajczaka. Dwie grupy wolontariuszy wyruszyły z Dźwirzyna i Ustki, żeby po dziesięciu dniach spotkać się w Sarbinowie. Wcześniej uczestnicy wzięli udział w obowiązkowych, pięciodniowych rekolekcjach w Domu Miłosierdzia w Koszalinie.

Idź z nami


"Bez pieniędzy i noclegów, ufając Jezusowi idziemy brzegiem morza głosząc Boga Żywego i Jego miłosierdzie" - tak piszą o sobie i zachęcają do przyłączenia się do nich. Pochodzą ze wszystkich stron Polski. Są w różnym wieku. W grupie, idącej z Ustki dominują ludzie młodzi. W tym roku to wyjątek. Poprzednio rozpiętość wiekowa była dużo większa. Najstarsza uczestniczka miała ponad siedemdziesiąt lat - opowiada jedna z ewangelizatorek. Tym co ich łączy jest silne zaufanie Bogu i zapał do przypominania o nim innym ludziom.

Ich działalność potocznie nazywana jest „ewangelizacją na żebraka”, ponieważ wędrują bez pożywienia i pieniędzy. Zabierają ze sobą tylko śpiwory i karimaty, bo nie organizują sobie wcześniej noclegu. Liczą na otwartość i gościnność mieszkańców miast, przez które przechodzą. Jeszcze nam się nie zdarzyło, żebyśmy byli głodni, czy zostali bez dachu nad głową - przyznają z radością. Wierzą, że czuwa nad nimi Opatrzność Boża.

Nie zrażamy się


Nazywają siebie narzędziami w rękach Pana Boga. Mamy się spalać dla Jezusa - takie zadanie sobie stawiają i realizują je poprzez modlitwę, śpiew, błogosławieństwo. Spotykają się z różnymi reakcjami. Jedni mówią, że nie życzą sobie, aby przeszkadzać im w wypoczynku, śmieją się z nich, przedrzeźniają. Nie zrażamy się- zapewnia jedna z wolontariuszek. Jezusa przecież też wyśmiewano- dodaje. Sił dodają im świadectwa innych ludzi. Jest wielu takich, którzy się wzruszają, podchodzą z prośbą o błogosławieństwo.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Pozostali bracia chrześcijanie czerpią pełnymi garściami od Świadków Jehowy... Można i tak. Zupełnie mi to nie przeszkadza. Zasług w niebie widocznie za darmo nie ma... Trzeba wprowadzać "duszyczki" do wspólnoty jak w MLM-ie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Super sprawa. Mam nadzieję, że wiele osób skorzysta z tej formy ewangelizacji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na wszystko jest czas i miejsce, a chyba nikt na plażę w takim celu nie chodzi, zwłaszcza przy krótkim urlopie i po całym roku ciężkiej pracy. Z drugiej strony nie wiem, nie byłem i ciężko powiedzieć tak naprawdę, czego ludzie potrzebują. Dzisiaj byłem nad jeziorem, to wszyscy sobie sympatycznie piwo pili i bardzo dużo osób wzięło udział w pokazie zumby... W takim przypadku może dojść do dużego kontrastu między ludźmi szukającymi relaksu i ludźmi starającymi się ich w jakiś tam sposób przekierunkować na swój sposób myślenia... Niemniej jednak świetny artykuł:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Co tam widok morza wobec widoków na przyszłość ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cóż, sympatyczna inicjatywa. Z drugiej strony, jakby mi ktoś zasłaniał widok morza obrazkiem dwutysiącletniego Żyda, to pewnie bym się wkurzył. Chyba że trzymają się wewnętrznego krańca plaży, to OK.

Komentarz został ukrytyrozwiń

/Jeszcze nam się nie zdarzyło, żebyśmy byli głodni.../
i
/"Ewangelizacja Nadmorska" to przede wszystkim poświęcenie i wyrzeczenie się przyjemności.../


Można z tego wyprowadzić prosty wniosek, że jedzenie do syta przyjemnością nie jest.
Widać jest nią dopiero jedzenie w stanie sytości.


Ech, gdzież te czasy, gdy zwykły, umiarkowany post miał swoją wartość.. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Letnie wczasy wędrowne "na żebraka" ? Czemu nie? Podobizna nieszczęsnego Chrystusa zapewnia lepsze traktowanie niż cygańskie dziecko na rękach.

"Spalają się dla Chystusa"? Chrystus się nie spalał, bo nosił długą szatę chroniącą przed słońcem; adekwatną do klimatu. Więc może chociaz olejek do opalania stosują?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Aby wejść do świątyni wymagany jest odpowiedni strój . Zakryte ramiona , spodnie lub spódnica .
Uważam ,że noszenie wizerunku Jezusa wśród prawie nagusów jest profanacją .

Komentarz został ukrytyrozwiń

To jakieś natręctwo. :)
Współczuje wczasowiczom. Chyba, że ma to walor komiczny i trwa chwilę :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A w Trójmieście letnie czytelnie... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.