Facebook Google+ Twitter

Exitus w Polsce, czyli nigdzie

Według Lema, żyjemy w kraju o niskim stopniu prawdopodobieństwa

Mój zagraniczny przyjacielu, pytasz o koloryt życia w moim kraju... ba, wołowej skóry nie starczy... Jak wiesz, mieszkam w stolicy, a dokładniej w samym środku środka miasta. W jedynej dzielnicy, która jest wyłącznie wzdłuż. Powiśle wije się wzdłuż brzegu rzeki na kształt klingi szabli.

Moja starożytna kamienica


Stoi ledwie 100 metrów od brzegu. Przeżyła dwie wojny, rewolucję proletariacką, komunę i 20 lat radości z odzyskania własnego śmietnika. W kamienicy – jak w pigułce – cała Rzeczpospolita: klasa średnia, a nawet jedna sztuka up middle, jedna kurew emerytowana, wielebny z pobliskiej parafii, kilku biednych emerytów, nauczycielka, fryzjer, dwie sztuki z wolnym zawodem i trzech meneli.

Traf chciał, że dwóch meneli miałam za sąsiadów po obu stronach mojej szuflandii. Pracować okropnie nie lubili, swe komunalne mieszkania zamienili w meliny. Czyli syf, malaria, miliony karaluchów wielkich jak króliki, zadłużenie na dziesiątki tysięcy zł. Dawno odcięty prąd i gaz, ale podpięci na lewo, kradli jedno i drugie. Do tego alkoholizm w stadium zejściowym, psychozy oraz rozliczne rozrywki z gatunku sportów ekstremalnych urządzane współlokatorom, by wspomnieć tylko pięciokrotne podpalanie kamienicy. I wieloletnia, kompletna bezkarność. Od lat straż pożarna, policja, administracja, sądy dotknięte były w tej sprawie obezwładniającą polską niemogętnością.
Dziwisz się, że używam czasu przeszłego?

Wdał się los


13 marca kopnął w kalendarz menel zza mojej prawej ściany, Wcześniej już parę razy próbował wyłudzić odszkodowanie za wypadek drogowy metodą nagłego wtargnięcia na jezdnię. Jemu nic się nie stanie, a kierowca buli. Fartu chłop jednak nie miał i kończyło się na drobnych stłuczeniach bez zadośćuczynienia. Spróbował jeszcze raz, tylko że trafił wprost pod rozpędzone BMW. No i exitus mortem. Jego zarobaczone, zdemolowane mieszkanie stoi zamknięte od pięciu miesięcy. Jest środek letnich upałów, wyobraź sobie ten smród...

Ciąg dalszy nastąpił w sobotę 21czerwca, gdy udał się na łono Abrahama menel z piętra nade mną. Nigdy nie skalał się pracą. Gdyby sąsiadki nie tknęło przeczucie, leżałby na barłogu w zarobaczonej, zdewastowanej melinie do dziś. Prawie zawałem okupiła kobiecina znalezisko i późniejszy zamęt. Lokal stoi pusty. Współczułam jej, ale niedługo. W samym środku lipca, o poranku, wychodząc z mieszkania, ujrzałam otwarte drzwi sąsiedniego mieszkania-meliny. Na środku niewiarygodnego śmietnika leżał nieodwracalnie martwy sąsiad. Szkliste oczy wpatrzone w Walhallę, ciało zimne i sztywne.

Skoro leży denat dzwonię na policję.


A oni – że to nie ich broszka, bo od tego jest pogotowie. Dyżurna nieciekawa była nawet czy denat zszedł sam z siebie, czy ktoś mu pomógł i może leży z siekierą w głowie albo co. I przełącza mnie na pogotowie. To ja znowu, że leży denat i trzeba chyba stwierdzić zgon. A dyspozytorka, że nie ich broszka, oni nie są od trupów. Trzeba, powiada, do przychodni rejonowej. A tam, że denat nie występował w ich rejestrach, to nie ich broszka i trzeba na policję dzwonić – poucza mnie rejestratorka. Tu się już ciężko wnerwiłam, bo mija właśnie 25 minut odsyłania od Annasza do Kajfasza, denat leży i najwyraźniej wszystkim wisi. To ja znowu na pogotowie, a jejmość na mnie z otworem gębowym, że nie ich sprawa i „żebym z nią nie dyskutowała”.

Dostałam szału. Wrzasnęłam, że wzywam naczelnego lekarza miasta, komendanta stołecznego policji oraz wszystkie telewizje. I zrobię dym na cały kraj. Skutek – w pięć minut przyjechało dwoje policjantów. Rękawiczek nie mieli, spluwy za to i owszem. Obejrzeli denata i pytają, czy sam umarł.... Ludzie! W końcu stanęło, że wezwą pogotowie. Na to ja, że próbowałam. Tylko lepiej im od razu powiedzieć, że denat jest sztywny i zimny, bo będą lecieć ze sprzętem reanimacyjnym (jakieś 25 kilo) po schodach, a po co.

Profesjonaliści policjanci, na to, że oni wią lepiej. A denat leży i mija właśnie godzina od pierwszego alarmu.
Po kwadransie przyjechało pogotowie. Troje ciężko zasapanych ludzi gna na przedwojenne III piętro bez windy. A na górze złośliwie im donoszę, że dźwigali sprzęt tylko dlatego, że glinom nie chciało się uprzedzić, że do stwierdzenia ewidentnego zgonu... Pani doktor (40 lat stażu, około 60-tki) wyglądała, jakby chciała zmniejszyć natychmiast pogłowie sił policyjnych o dwie sztuki za jednym zamachem.

Protokoły pisali, że denat nie żyje od ponad doby i pojechali. Po półgodzinie, nie wiadomo po co, kolejnych czterech mundurowych zjechało. Pomyszkowali w melinie, tyle. Po następnej półgodzinie dotarła ekipa kryminalistyczna. Zanim opieczętowali mieszkanie i wynieśli denata, minęły ponad trzy godziny.

A potem nastąpił ciąg dalszy


Ja do administracji, że trzeba pilnie opróżnić i zdezynfekować te wszystkie mieszkania po nieboszczykach-menelach. A oni, że to rodzin broszka, bo może tam mienie cenne. Ja na to, że policja nie potrafi od paru miesięcy znaleźć rodzin (jedna mieszkała o pięć ulic dalej!). A jak nawet znajdą, to krewni się uchylą, bo skarbów po denatach nie dziedziczą, a syfu sprzątać nie mają chęci. I nie wiadomo, gdzie są klucze. Na to administracja, że może ma pomoc społeczna. Tam – że policja musi najpierw oddać klucze. Policja, że ona nie ma. No to gdzie są klucze, skoroście plombowali lokale po denatach? A to my nie wiemy. To co robić? A tego oni nie wiedzą... i tak mi zeszło do godz. 16 i się skończyły godziny urzędowania.

Miesiąc po wydarzeniach w kamienicy mamy skumulowane zagrożenie sanitarne – trzy zdewastowane i zarobaczone meliny. A stoją jeszcze – na skutek urzędniczej niekompetencji – trzy kolejne puste mieszkania. Razem sześć pełnostandardowych mieszkań komunalnych w samiuśkim centrum stolicy! Miasta, gdzie kolejka do mieszkań komunalnych liczy jakieś 10 tys. ludzi, a czas oczekiwania określa termin ad mortem defecatum.... Jesteśmy w Polsce. Czyli Nigdzie. Stanisław Lem mawiał, że żyjemy w kraju o bardzo małym stopniu prawdopodobieństwa. Zgadzam się więc pasać owce, mój drogi przyjacielu, w Twojej Nowej Zelandii. Byle nie tu!



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Świetne opanowanie języka, acz nie zgodzę się z konkluzją. Że niby gdzie indziej lepiej? Oni nie mieli gospodarki socjalistycznej...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.