Facebook Google+ Twitter

Ezoteryczny Kijów

Noc w Kijowie spędzam na dworcu, otoczony przez całą plejadę groźnie wyglądających cwaniaczków. Stracone nerwy rekompensuje mi wizyta w prawosławnym kompleksie religijnym, gdzie wyruszam w kilkugodzinną wędrówkę po świecie metafizyki.

Widok na Dniepr. / Fot. Arkadiusz KselDworzec kolejowy w Kijowie, piąta rano. Jeszcze we Lwowie tamtejsi Polacy postraszyli nas, że może i u nich noclegi są drogie, ale to i tak nic w porównaniu ze stolicą Ukrainy, gdzie właściciele mieszkań życzą sobie takich cen, że ho ho (w rzeczywistości ceny są porównywalne). Po tej zapowiedzi razem z moimi dwoma towarzyszami podróży postanawiamy spędzić noc na dworcu kolejowym w płatnej poczekalni. Oprócz kilku hrywien zyskujemy w ten sposób możliwość długiego podziwiania miejsca, o którym czytamy, że jest najpiękniejszym dworcem w Europie Środkowo-Wschodniej (rzeczywiście ma swój urok).

Ukryte metro



Oddajemy bagaże do przechowalni, doprowadzamy się do porządku w dworcowej toalecie i ruszamy zwiedzać miasto. Przed dworcem pytamy się starszej pani o metro, która radzi nam, żeby iść prosto. Po drodze mijamy stary budynek, do którego w milczeniu pcha się chmara ponurych ludzi. Co to, jakaś wyprzedaż? Dochodzimy do ryneczku pełnego stoisk z hamburgerami i kebabem. Coś jest nie tak, stacja metra musiała być wcześniej. Pytamy się policjanta, który mówi, że powinniśmy się trochę cofnąć. Powoli wracamy, uważnie rozglądając się na boki. Niestety nie widzimy nic, co choć trochę przypominałoby stację metra. W międzyczasie znowu przebijamy się przez chmarę ludzi, która blokuje już całą drogę. Tuż za nią jest dworzec, więc znowu musieliśmy minąć stację metra. Gdzie ona może być? Pytamy się o to przechodnia z teczką, który pędzi w stronę kolejki. Tam - mówi mężczyzna wskazując na kłębowisko ludzi i szybko znika w tłumie. Kijowskie metro. / Fot. Arkadiusz Ksel

Dołączamy się do kolejki i po dłuższej chwili dopychamy się w końcu do metra. Jest siódma rano i cały ten tłum ludzi jedzie do pracy. Rozglądamy się po otępiałych minach naszych sąsiadów, z których ciężko wyłowić jakąś emocję. Jak dobrze, że my możemy zwiedzać sobie beztrosko Kijów. Co prawda, przez ostatnie dwa miesiące żywiliśmy się w najtańszych jadłodajniach, w wynajętych pokojach odganialiśmy się od karaluchów, a dzisiejszą noc spędzimy na dworcu. Mimo to jesteśmy najszczęśliwszymi ludźmi w całym wagonie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 03.04.2009 22:46

Chyba na kolejną wycieczkę udam się do Kijowa... (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • A E
  • 03.04.2009 12:21

plus, udalo ci sie oddac klimat tego miasta

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawa przygoda i co najważniejsze ciekawy tekst! (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję Panie Michale - odbyłem ciekawą wycieczkę jakbym to widział razem z Panem - tak to pięknie opisane.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.