Facebook Google+ Twitter

Fabiański, zryw szatański

Niesamowita kariera. Chłopak, który ma dopiero 22 lata i nieco ponad 50 gier w lidze, rusza do Arsenalu. Łukasz Fabiański - wzorowa kariera i znakomity chłopak.

Pochodzi ze Słubic, które sportowo są zapomniane, choć to tam toczyły się igrzyska olimpijskie Berlin '36, w jeździe konnej, no i zachował sie przepiękny stadion. Bardzo długo twarzą tego miasta była jedna z polskich missek, urocza Marta Piechowiak. Zagrała niewolnicę Eunice w "Quo Vadis", to ta ślicznotka, która odbiera sobie życie z Petroniuszem - najciekawsze jest to, że gra go Bogusław Linda, a to ona piorunującym wzrokiem pyta: - Co ty wiesz o zabijaniu?

No więc teraz debeściakiem jest Fabiański, którego droga do jednego z najsłynniejszych klubów świata może być uznana za bajkową, a więc... dostępną dla każdego. Słubice, potem równie małe Drezdenko, Brodnica, Gniezno, szkoła sportowa w Szamotułach. Debiut w czwartej lidze w wieku 15 lat, potem ligi III, II, I - najpierw Lech Poznań, potem Legia, teraz Arsenal, aż za 3 mln funtów. I słowa trenera Arsene Wengera, że jest on nadzieją "Kanonierów" na nowy wiek.

Jednym z właścicieli Arsenalu jest najlepszy współcześnie angielski pisarz, Nick Hornby. W bestsellerowej książce "Futbolowa gorączka" opisuje wszystkie wielkie postaci londyńskiej drużyny - Brady'ego, McDonalda, Grahama i dziesiątki innych. Nie ma jednak w tej galerii sław żadnego bramkarza, tak jakby wszyscy Wyspiarze chcieli grać wyłącznie w ataku. I Arsenal faktycznie wciąż czeka na wybitnego golkipera. A jest to kraj, który wymyślił nie tylko piłkę, ale i takie drobiazgi jak bramkarz właśnie (facet, któremu wolno łapać piłkę w ręce), poprzeczkę, siatkę nawet, no i robinsonadę (to nazwa od pewnego Robinsona). Fabiański trafia zatem do futbolowej świątyni, a gwarantowana pensja z czteroletniego kontraktu wystarczy mu do końca życia, nawet jeśli nie będzie specjalnie oszczędny. Czy to nie bajka? Pozostaje jednak pytanie - będzie tam grał, czy zostanie wiecznym rezerwowym, jak Kuszczak w Manchester United, a Dudek w Liverpoolu? I czy cieszyć się należy, że pierwszy bramkarz dobrej drużyny jedzie zasiąść na ławce rezerwowych drużyny sławnej, lecz słabej?
Ano cieszyć się trzeba i gratulować. Łukasz uosabia losy wielu młodych Polaków. Udowadnia, że karierę we współczesnej Europie robi się dziś niezależnie od miejsca urodzenia. Tyle, że nie wystarczy szczęście. Niezbędna jest ciężka praca. Nie zbędna, tylko niezbędna!

Łukasz swoim transferem przekazuje rówieśnikom dosyć proste przesłanie: Chcecie żyć lepiej? Pracujcie. A przede wszystkim - spróbujcie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Czy Dudek był wiecznym rezerwowym? No właśnie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mirnal, oglądnij "Rejs":)

Komentarz został ukrytyrozwiń

*urodzilem sie w malkinii, w lipcu, a konkretnie w pierwszej dekadzie lipca* czytamy w opisie.
O jaką nazwę mejscowości biega i jaka jest jej odmiana? Chyba jedno "i" na końcu... Może nieco staranności w opisie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.