Facebook Google+ Twitter

Fachowcy bez fachu na polskich budowach

Mieszkania z krzywymi ścianami i z partackim wykończeniem wnętrz mogą niedługo trafić do klientów. Brak rąk do pracy w branży budowlanej spowodował, że pracodawcy zatrudniają kogokolwiek, byleby zrealizować zamówienia. W efekcie na budowy trafiają osoby o niskich umiejętnościach.

Na "grochowską giełdę pracy" przychodzi codziennie od 20 do 60 chętnych do pracy / Fot. Fot. Agata Ślusarczyk– Pan jest partaczem! Schody są źle zrobione! Za co mam panu zapłacić! – krzyczy na pracownika pan Zbyszek, właściciel firmy budowlano-wykończeniowej z Warszawy. Jest zrezygnowany, bo kilka razy w tygodniu przyjeżdża na parking przy Grochowskiej 171 –"grochowską giełdę pracy" – w poszukiwaniu solidnych pracowników. I jak do tej pory nie trafił na nikogo, kogo chciałby zatrudnić na stałe. Bo o solidnych fachowców na rynku coraz trudniej. Dobrzy fachowcy już dawno wyjechali na zachód. A młodzież, która mogłaby ich zastąpić woli iść do liceum niż kształcić się w budowlankach. Jak szacuje Polski Związek Pracodawców Budownictwa brakuje ok. 150 tys. wykwalifikowanych pracowników. Tę lukę wypełniają osoby o niskich kwalifikacjach. Także z braku rąk do pracy pracodawcy coraz częściej decydują się na zatrudnienie pracowników, których trzeba przyuczyć do zawodu.

Problem ze znalezieniem dobrych pracowników jest palący. W budownictwie jest bardzo dobra koniunktura. Według danych GUS-u w latach 2005 – 2006 sektor ten osiągał najwyższe w gospodarce wskaźniki wzrostu – w 2006 r. produkcja budowlana wzrosła o 17,5 proc. – Dostajemy sygnały od przedsiębiorców, że brakuje ludzi do pracy, dlatego zdecydowaliśmy się organizować szkolenia zawodowe – mówi Henryk Palak wiceprezes Polskiego Związku Prywatnych Pracodawców lubelszczyzny Lewiatan i dodaje: – Firmy przysyłają do nas niedouczonych robotników, których chcą później przyjąć do pracy.

Ale i z takimi po kursach bywa różnie. Przekonał się o tym Tomasz Rogala, podwykonawca z Warszawy, który od stycznia poszukuje dobrych pracowników do wykończenia mieszkań. Ci, których starał się przyuczyć do zawodu zwalniał już po kilku dniach. – Zazwyczaj były to osoby, które nie miały styczności z pracą, nie wiedzą co to znaczy być odpowiedzialnym i zdyscyplinowanym – wyjaśnia. Rogala ma zaledwie dwóch zaufanych pracowników, pracę innych musi poprawiać. – Dzisiaj poprawiałem fugowanie w łazience, bo pracownik przyznał się, że sam nie potrafi tego zrobić – żali się. Braki kadrowe są tak duże, że pracodawcy za wszelką cenę próbują zatrzymać także mało efektywnych pracowników. – Na pracownikach, którzy często wychodzą na papierosa jestem stratny trzy godziny dziennie, ale zależy mi na ludziach więc ich nie zwolnię – zaznacza Rogala.

Obniżające się wymagania wobec pracowników budowlanych potwierdza Agnieszka Dykiel z Urzędu Pracy m.st. Warszawy: – Z ofert, które nadsyłają pracodawcy wynika, że potrzebują ludzi do pracy, ale ich umiejętności są już dziś mało istotne – mówi. Jej zdaniem winę za taką sytuację ponoszą też pracodawcy, którzy nie dostrzegają, że gdy brakuje kadr nie mogą oferować minimalnych stawek i dziwić się, że brakuje fachowców. – Dopóki nie wzrosną wynagrodzenia, ludzie nie będą chcieli pracować w Polsce – podkreśla Dykiel. – Dobry fachowiec musi zarobić kilka tys. zł miesięcznie – takie pieniądze skuszą go do powrotu z zagranicy. Jednak zdaniem Józefa Zubelewicza z Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa przedsiębiorcy jeszcze długo nie będą w stanie podnieść wynagrodzenia do poziomu zachodnich płac. No chyba, że wyraźnie wzrosną cenniki usług budowlanych!

Czytaj również:

Duże firmy budowlane mają już pomysł skąd brać fachowców, którzy będą budować infrastrukturę na turniej Euro 2012. Luka na rynku pracowniczym jest tak duża, że "pozyskiwanie pracowników" rozpoczyna się już w gimnazjum. Renomowane firmy pomagają reaktywować szkoły budowlane.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Fajny artykuł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agnieszko! przytoczę ci rozmowę z murarzami - chloporobnikami z epoki gierkowskiej. Oglądając swoje spóldzielcze, zapytałam: panowie, dlaczego robicie takie krzywe ściany, wasze dzieci też tu sie wprowadzają. -"A bo tak".
Dociekałam więc dalej. A co jest potrzebne, żebyście stawiali nie krzywo, tylko prosto? Chwila namysłu i odpowiedź: "pani, bo kaby przyszed miemiec i doł w morde to by sie robiło równo".
Autentyk!!!!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.