Facebook Google+ Twitter

"Faith Divides Us - Death Unites Us" - nowa płyta Paradise Lost

Po dobrze przyjętym przez fanów krążku "In Requiem", brytyjski zespół Paradise Lost kontynuuje podróż w stronę metalowych korzeni. Płyta "Faith Divides Us - Death Unites Us" - pokazuje, że można skutecznie i bez kompleksów czerpać inspirację z minionych sukcesów, nie narażając się jednocześnie na zarzut wtórności.

Faith Divides Us - Death Unites Us / Fot. www.paradiselost.co.ukW przypadku zespołu Paradise Lost pewnym paradoksem okazał się fakt, że ich nowocześnie brzmiące, pełne elektroniki płyty, takie jak "Host" czy "Believe in Nothing", wypadały o wiele słabiej niż powtarzalne, za to bardzo energetyczne krążki w konwencji stricte metalowej. Można zaryzykować nawet tezę, że trwający kilka lat impas po nagraniu płyty "Host", która większości odbiorców kojarzyła się z dokonaniami Depeche Mode, trwał tak długo, że zespół więcej stracił, niż zyskiwał na publikowaniu kolejnych wydawnictw. Punktem zwrotnym okazała się nagrana 2 lata temu płyta "In Requiem", na której można było znów usłyszeć drapieżny głos Nicka Holmesa i riffy przypominające doskonałe krążki "Icon" czy "Draconian Times".

Pod koniec września ukazała się w Europie kolejna płyta zespołu, pod tytułem "Faith Divides Us - Death Unites Us". Jest ona kontynuacją "In Requiem" i niejako pełnym pojednaniem się grupy z własną przeszłością. Paradise Lost czerpie garściami, z najlepszych lat swojej działalności. Najciekawsze jest przy tym to, że mimo mocnych odniesień, materiał brzmi świeżo. Nie przeszkadzają nawet dosłowne nawiązania do lat minionych, jak choćby w utworze "Universal Dream" kojarzącym się z "Pity The Sadness", z wydanego w 1992 roku krążka "Shades of God".

"Faith Divides Us - Death Unites Us" to 10 około czterominutowych utwórów. Charakterystyczne dla Paradise Lost riffy i solówki gitarowe Gregora Mackintosha prowadzą nas konsekwentnie przez kolejne piosenki. Wszystko to doprawione charyzmatycznymi wokalizami Holmesa, spaja materiał w niepowtarzalną całość i nową jakość. Zasadniczo płyta składa się w większości z dynamicznych utworów, a momentów lirycznych na niej jak na lekarstwo, znajdziemy jednak - choćby w utworze tytułowym - fragmenty bardziej stonowane.

Ostatnie dzieło zespołu z Halifax jest bezkompromisowe w tym sensie, że muzycy obrali ponownie kierunek, w którym twórczo chcą podążać. O ile na przedostatniej płycie można było momentami odnieść wrażenie, że zespół stoi na rozdrożu, o tyle siłą ostatniego wydawnictwa jest jasno określona wizja tego, co chce przekazać. Wszystkim, którym nie są obce mocniejsze brzmienia, polecam "Faith Divides Us - Death Unites Us".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.